STRONA
GŁÓWNA


WARUNKI
REKLAMY


W NAJBLIŻSZYM
NUMERZE


KALENDARZ BRAŃ


PORADY PRAWNE


Pstrąg spod lodu Toruń 2010


Zawody "Pstrąg spod lodu", organizowane w Toruniu przez tamtejsze niezależne towarzystwo wędkarskie, odbywają się każdego roku w styczniu. Trzy lata temu było poniżej 25 stopni Celsjusza, przed dwoma laty lodu w ogóle nie było i pstrągi łowiono z brzegu, w ubiegłym roku rozegrano zawody jednego dnia (zwykle są dwudniowe), bo tak się ociepliło, że lód topniał w oczach.
W tym roku, mamy to świeżo w pamięci, w wielu miejscach Polski nie oglądaliśmy słońca przez dwa tygodnie, bo ciągle było pochmurno i padał śnieg. Później przyszedł wyż, mrozy poniżej dwudziestu stopni Celsjusza, i piękne, silnie bijące słońce. W takich właśnie warunkach rozegrano zawody "Pstrąg spod lodu 2010". Uczestniczyło w nich ponad siedemdziesiąt osób z różnych stron Polski, wśród nich wielu stałych bywalców. Zawody trwały każdego dnia po sześć godzin (dwie tury trzygodzinne), a ciepły posiłek podawano na zakończenie, po drugiej turze. Mimo to nie było widać wędkarzy pędzących do ogniska lub trzęsących się z zimna, a przyznać trzeba, że spędzić sześć godzin na 20-stopniowym mrozie to nie lada wyczyn. Chyba nie wszyscy zdają sobie sprawę, że to nie tylko nasza wytrzymałość pozwala tak długo trwać na mrozie niemal bez ruchu. Pomaga w tym także nowoczesna odzież, przede wszystkim wielowarstwowe kombinezony z syntetycznych tkanin (pianka z przekładkami), które nie dopuszczają zimna do ciała. Najczęściej są to kombinezony pływające. Buty też specjalne, w ich grubej podeszwie są zamknięte komory z powietrzem, lepszego izolatora nie ma. Podlodowe zawody trudno sfilmować, bo prawie nikt się nie rusza. Tylko od czasu do czasu ktoś się podniesie ze skrzynki lub z klęczek, by wywiercić nową dziurę. Reszta wpatruje się w otwór, w którym pływa spławik, albo w kiwak, który ani myśli drgnąć. A tu dwadzieścia odjąć! Przeręble szybko zamarzały, na żyłkach tworzyły się sople, przy byle nieostrożnym ruchu zestawy się plątały, ale gdy się do któregokolwiek zawodnika podeszło, to się okazywało, że wszyscy mieli przygotowane na wymianę drugie wędeczki, gdyby w tej pierwszej coś się pogmatwało.

<< powrót