
STRONA
GŁÓWNA

WARUNKI
REKLAMY

W NAJBLIŻSZYM
NUMERZE

KALENDARZ BRAŃ 
PORADY PRAWNE
|
|
Jeziorowe okonie na dwa sposoby
Jezioro i duże okonie to moja pasja. Głównie dlatego, że nie obowiązuje wtedy żaden szablon. Co rusz coś się zmienia w środowisku, a na to reagują okonie.
Jeden sposób na złowienie dużego okonia polega na tym, żeby znaleźć w jeziorze miejsce, gdzie się takie okonie pokazują, zarzucić tam wędkę i cierpliwie czekać. Sam też tak łowię. Czasem na branie czekam nawet kilka godzin. To łowienie nudne i monotonne, ale skuteczne. Podczas pewnej wyprawy, był to jeden z lepszych dni, złowiłem osiem okoni od 37 do 44 cm i jeszcze miałem przyłów w postaci 70 - centymetrowego szczupaka. Chociaż ten sposób jest pewny, nieraz już wracałem do domu o kiju, ale cały czas go stosuję, żeby później takie dni wspominać.
W jeziorze tam, gdzie jest drobnica, prędzej czy później pokażą się także drapieżniki. Drobne rybki spotkam najpewniej na stokach wysp i podwodnych górek, o czym się przekonałem, prowadząc wieloletnie obserwacje. Wpływam więc na pewniaka tam, gdzie już kiedyś łowiłem duże okonie lub przynajmniej widziałem, jak polowały. Łódkę ustawiam tuż za pasem podwodnej roślinności, gdzie jest od czterech do sześciu metrów wody. W zasięgu rzutu mam wtedy głębokości od dziesięciu do dwunastu metrów i czyste dno. To ważne, bo łowię "na skoczka", to znaczy prowadzę przynętę kilka metrów, opuszczam na dno i tam pozostawiam dłuższą chwilę w bezruchu.
Łowię dużymi obrotówkami, najczęściej czwórkami, bo wtedy rzadko biorą sztuki mniejsze niż 30 cm. Przekonałem się, że nie ma jednej dobrej obrotówki, dlatego w zapasie mam ich kilka, bo okoniom kolor paletki nie zawsze odpowiada. Mój podstawowy zestaw, bez którego nie wypływam na łowisko, liczy siedem obrotówek typu comet i aglia. Każda ma na kotwiczce czerwony chwościk, a ich skrzydełka w kolorach miedzi i mosiądzu są udekorowane czerwonymi kropkami. Takich obrotówek mam sześć, siódma to comet ze srebrnym skrzydełkiem w niebieskie kropki.
<< powrót
|