CZY I JAK MOŻNA INACZEJ?

Wydawałoby się iż dzisiaj, w dobie powszechnego dostępu do internetu, wystarczy wklikać hasło: karp, a przy nim: rozmnażane introdukcja, zasiedlenie, występowanie i w ułamku sekundy otrzyma się odpowiedź na nurtujący problem. Okazuje się jednak, że...

---Jaki gatunek inwazyjny, trochę wiedzy ignoranci z niepełnym podstawowym - gatunek inwazyjny się SAM ROZMNAŻA a karp nie, brawo ale z waszym podejściem co do siaty to do chaty to nawet gatunku inwazyjnego karaś srebrzysty nie ma bo zeżarliście , nie pozdrawiam mam nadzieję, że w tym karpiu była cała tablica mendelejewa i kiedyś ci to bokiem wyjdzie.  Leszczy w Odrze nie ma bo są w waszych słoikach i zamrażarkach a karpiem co jakiś czas Odra jest mocno zasilana - powodzie
Nie pozdrawiam

Kxka
woronin

---Karp prawdopodobnie nie rozmnaża się w naszych wodach w sposób naturalny  i nawet jeżeli jest gatunkiem inwazyjnym (od kilkuset lat) to nie stanowi plagi i zagrożenia dla Odry i zbiorników wodnych. Na wodach PZW poza okręgami rybackimi obowiązuje dolny i górny wymiar ochronny (jakoś tam nie szkodzi zbiornikom). Dodatkowo pokazywanie się z piękną i niestety martwą rybą przykre. Ten karp żył kilkanaście a może kilkadziesiąt lat ....
jn
Ozimek

---Cieszy mnie bardzo taki magazyn promujący mięsiarstwo już się nie ukazuje na rynku. Z okazji zbliżających się świat  z całego serca życzę Wam , żeby tak już pozostało i  "dużo ości w gardle".
Piotr Hibner
hamm

---Skoro według Ciebie " nie może być do niej wpuszczona. Kto to robi popełnia przestępstwo" To dlaczego nasze wody są zarybiane karpiem amurem ?
a
dad

 

obrazek


Mamy w rękach niebywałe narzędzie - internet. W realnym czasie dzielimy się wiedzą, poglądami..., dosłownie wszystkim, co przyjmie elektroniczna poczta. Korzystamy z niego, bo to powszechnie dostępne i tanie źródło. Wiele jednak jest w nim kłamstwa, uzurpowania racji, niewiarygodności..., i delikatnie mówiąc, niegrzeczności. Nad wieloma rzeczami można, i należy, przejść do porządku dziennego, ale są takie, na które trzeba reagować. Najpierw posłużę się przykładem do którego wybrałem kilka komentarzy zamieszczonych powyżej. Nad niegrzecznością przejdźmy. Zatrzymajmy się na niewiedzy. Wydawałoby się iż dzisiaj, w dobie powszechnego dostępu do internetu, wystarczy wklikać hasło: karp, a przy nim: rozmnażane introdukcja, zasiedlenie, występowanie i w ułamku sekundy otrzyma się odpowiedź na nurtujący problem. Okazuje się jednak, że są wędkarze, którym wiedza jest albo do niczego potrzebna, albo w ogóle nie wiedzą, że takowa istnieje.

Ksiądz Jan Krzysztof Kluk w 1780 roku napisał dzieło "Zwierząt domowych i dzikich...." (dokładne dane w internecie). Jest w tym dziele wiele o poszczególnych gatunkach ryb, o ich hodowli oraz łowieniu. Od tamtego czasu ukazało się w Polsce około 600 tytułów poświęconych rybactwu i wędkarstwu. Od okresu przedwojennego do dzisiaj w Czechach (jest ich cztery razy mniej od Polaków) ukazało się około 8 tysięcy tytułów, w Niemczech ponad dwadzieścia tysięcy, w Związku Radzieckim kilkanaście tysięcy, a angielskojęzycznych książek poświęconych temu zagadnieniu jest ponad sto tysięcy.

Mogę podejść trywialnie do różnicy, która w tej materii dzieli nas od innych i powiedzieć: przy głoszeniu własnego zdania bez kompleksów niektórzy panowie. Swoje błędy łatwo wytłumaczycie, po prostu nie mieliście się z czego uczyć, a że ilość posiadanych książek nie stanowi o wiedzy, to swoistego rodzaju wygoda, bo w tamtych krajach procentowo durniów jest tyle samo.

Pomijać ich w internecie się nie da, ba, nie można. To przecież fragment otaczającego nas obrazu, a wyalienowanie się do dobrego nie prowadzi. Pamiętając jednak, że są ludzie znający literki, z których składają słowa i ze słów zbudują zdania, których po przeczytaniu nie rozumieją, łatwiej przychodzi nam ocena niektórych komentarzy. Musimy również pamiętać o wynikach badań, które mówią, że lawinowo przybywa ludzi, którzy po 15 sekundach mówienia tracą wątek i sami nie wiedzą, co mówią. Właśnie oni pierwsi najwięcej mają do powiedzenia. Nie dziwi więc, że internet jest jak publiczny szalet, do którego każdy może wejść i nasrać.

Przyglądam się nam od kilkudziesięciu lat i wiem, że nam wędkarzom potrzebna jest ogromna ilość informacji. Mało które hobby, nasze jest atawizmem, potrzebuje ich tak wiele i z tak wielu dziedzin. Od biologii, przez historię do środowiska. Chcemy wiedzy o łowiskach, gospodarzach, ilości ryb, dojazdach, cenach oraz sprzęcie i sposobach. Jedne informacje pozyskamy jako wynik prac naukowych inne to tylko wynik naszego doświadczenia nad wodą, a te są różne.

Ten przydługi wstęp w takim celu napisałem, by się Państwa zapytać: czy można stworzyć i prowadzić domenę pozbawioną, nazwę to, fałszywych nut?

To, że takowa nam potrzebna, jest to bez żadnej dyskusji.

Dajcie swoje propozycje.

Wiesław Dębicki



Data publikacji: 24-12-2012    Kategoria: PROBLEM


Liczba komentarzy: 1    Pokaż     
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj