KARASIE POSPOLITE
WYTRZYMAŁE, ALE BEZ PRZYSZŁOŚCI

 

obrazek

Karasie dobrze tolerują niskie temperatury. Bez szkód przeżywają nawet kilka miesięcy w wodzie bliskiej 0°C. Dla innych ryb kończy się to - w najlepszym razie - uszkodzeniem nabłonka skrzeli i jamy gębowej. Karasie mogą przetrwać nawet w zbiornikach zamarzających do dna. Zakopują się głęboko w muł (do 1 m) i, dopóki nie zamarzną ich płyny w jamie brzusznej, są w stanie na wiosnę dojść do siebie. Ujawnia się przy tym inna, niewiarygodna właściwość karasi. Są one wyjątkowo niewrażliwe na deficyty tlenu w wodzie. W krytycznej sytuacji potrafią nie tylko drastycznie obniżyć intensywność własnej przemiany materii, ale nawet przestawić ją z tlenowej na beztlenową. Wówczas końcowym etapem tych przemian jest alkohol etylowy.

obrazek

Karasie dają sobie znakomicie radę również z letnimi upałami. Przeżywają nawet w wodzie o temperaturze 39°C. Na tym nie koniec odporności na niesprzyjające warunki. Słabiej od innych ryb reagują na wysoką kwasowość wody. Dzięki temu żyją i, co ważniejsze, rozmnażają się w silnie zakwaszonych torfiankach, leśnych jeziorkach, sadzawkach.

W małych i zarastających akwenach lub w zanikających starorzeczach bardzo często zostają jedynymi rybami zdolnymi przeżyć. Niekiedy dotrzymują im kroku jeszcze rachityczne populacje szczupaków, okoni, linów, płoci, piskorzy bądź strzebli błotnych. Kiedy już zabraknie i konkurentów, i drapieżników, karasie, jakby na przekór pogarszającym się warunkom życia, stają się coraz liczniejsze. W dłuższej jednak perspektywie los takich populacji jest już przesądzony. Muszą zginąć wraz z całkowitym zanikiem zbiornika. Trudno zrozumieć więc, jaki jest cel wyjątkowej wytrzymałości karasi.


Po pierwsze plankton

Karasie zjadają głównie trzy rodzaje pokarmu: rośliny, bezkręgowce zbierane z dna i roślin oraz plankton. Najważniejszą pozycją w ich diecie są skorupiaki planktonowe. Stanowią one nawet 60% wagi zjadanego pokarmu. W brzuchu pewnego karasia znaleziono aż 40 tysięcy rozwielitek! Jest to o tyle zaskakujące, że przecież ryby te przebywają najczęściej przy dnie lub wśród roślinności, a nie w otwartej wodzie.

To upodobanie karasi do planktonu przestaje dziwić, gdy się przyjrzymy budowie ich aparatu filtracyjnego (rys.). Na wewnętrznej stronie łuków skrzelowych znajdują się cienkie i długie wyrostki, które tworzą rodzaj sita. Im jest ich więcej i są dłuższe, tym ryba lepiej odcedza z wody drobniejsze cząstki. Karasie liczbą wyrostków (23 - 35) bliższe są rybom planktonożernym (sieja, sielawa) niż tym, które zjadają denne bezkręgowce (liny, karpie). Aparat filtracyjny karasi może odcedzić nie tylko małe organizmy planktonowe, jak małżoraczki i widłonogi, ale nawet mikroskopijne cząstki mułu, które wraz z żyjącymi na nich bakteriami również są źródłem pokarmu.

Ważnym składnikiem jadłospisu karasi są także larwy różnych wodnych owadów, przede wszystkim chruścików, ochotek i jętek. Zbierają je z dna lub roślin, podobnie jak ślimaki i małe małże. Karasie nie są ruchliwe, często zamiast pożywienia szukać, czatują na zbliżające się do nich zwierzęta i rzucają się na nie krótkim, szybkim skokiem. Latem żerują również w nocy, polują na nocne owady.

Roślin karasie zjadają mało. Moczarka, rogatki, rdestnice i ramienice trafiają im do brzuchów przy okazji, gdy chwytają żyjące na tych roślinach zwierzęta. Kiedy jednak nie ma nic lepszego, z musu zadowalają się zieleniną. Nieco chętniej zbierają spadające na wodę nasiona.

Karasie najintensywniej żerują w ciągu trzech letnich miesięcy - od czerwca do sierpnia. Zjadają wówczas większą część swojej rocznej racji pokarmu, która od 3 do 5 razy przekracza wagę ich ciała.


Wyższe są odważniejsze

Obrona przed drapieżnikami stanowi, obok zdobywania pokarmu i rozrodu, najważniejszy cel w życiu każdego organizmu. Karasie zapewniają sobie bezpieczeństwo na kilka sposobów.

Ryby drapieżne mimo woli powiadamiają otoczenie o swojej obecności, ponieważ wydzielają do wody różne substancje chemiczne. Gdy karasie odbiorą taki sygnał, kryją się wśród podwodnej roślinności i w bezruchu przeczekują niebezpieczeństwo. W ten sposób zmniejszają ryzyko przypadkowego spotkania z prześladowcą. Jeżeli atak grozi im na otwartej przestrzeni, zagłębiają się w dnie, by zniknąć drapieżnikowi z oczu.

W interesujący sposób karasie zabezpieczają się przed atakiem mogącym nastąpić w przyszłości. Jeżeli zagrożenie ze strony drapieżników jest duże i trwa długo, to wysokość ich ciała się zwiększa. Szczupakowi lub innemu rybożercy trudniej taką wysoką zdobycz przełknąć, a czasem staje się to całkiem niemożliwe. W zbiornikach, w których drapieżników nie ma, karasie są wyraźnie niższe. Co ciekawe, za ten zadziwiający efekt odpowiedzialne są te same związki chemiczne, tak zwane substancje alarmowe, które powodują, że w obliczu zagrożenia karasie przestają się poruszać. Wygrzbiecone ryby, co wydaje się logiczne, mniej się przejmują obecnością drapieżników i nie zamierają ze strachu wśród roślinności, jak ich mniejsi pobratymcy.


Tylko z karpiem

obrazek

Karasie pospolite łatwo krzyżują się z karpiami. W naszym kraju co prawda takich mieszańców w wodach naturalnych jeszcze nie stwierdzono, ale jest bardzo prawdopodobne, że wędkarze łowili je już nieraz. Bardziej od nas na południe znane są od dawna. Już w XIX wieku były tam badane, a ówcześni naukowcy nie zorientowali się, że to mieszańce, i traktowali je jako nowe, odrębne gatunki. Można tę dosyć kompromitującą pomyłkę wyjaśnić tym, że karpiokarasie, jak większość mieszańców, najczęściej mają cechy pośrednie między gatunkami wyjściowymi. Rosną na przykład szybciej niż karasie, ale wolniej od karpi. Mają pośrednią liczby łusek na linii bocznej i wyrostków filtracyjnych. Natomiast liczbę wąsików dziedziczą przeważnie po karpiach, niekiedy mają ich jedną parę, a całkiem rzadko brak im wąsików w ogóle. Z kolei ubarwieniem ciała i oczu bardziej przypominają karasie. Ich boki są czerwonawe, z metalicznym połyskiem, a brzuch złocisty. Także oczy są bardziej karasiowe, bo czerwonozłociste.

Mieszańce karasi pospolitych i karpi bardzo często są płodne i przeważnie dojrzewają w czwartym roku życia. Niepłodność częściej przytrafia się samcom. Płodne karpiokarasie mogą trzeć się zarówno z karasiami, jak i karpiami. Osobniki z takiego tarła są bardziej podobne do tego gatunku, którego mają więcej krwi. Niegdyś prowadzono w Polsce
i za granicą badania nad wykorzystaniem mieszańców karasi i karpi do hodowli stawowej. Zarzucono jednak ten pomysł, bo choć karpiokarasie są bardziej odporne od karpi na trudne warunki środowiska i choroby, to wolniej od nich rosną i mają znacznie więcej ości.

Karasie pospolite mogą się krzyżować również z japońcem, ale w naszych wodach takich mieszańców raczej nie należy się spodziewać. Powodem jest specyficzny sposób rozmnażania się japońca. U nas prawie w ogóle nie ma japońców - samców, więc samice muszą się wycierać razem z samcami innych ryb karpiowatych. Ich plemniki jednak nie zapładniają ikry japońców, lecz tylko ją pobudzają do dalszego rozwoju. W wyniku takiego tarła nie rodzą się więc mieszańce, ale wyłącznie samice japońców.

Waldemar Borys


Karasie w krytycznej sytuacji potrafią nie tylko drastycznie obniżyć intensywność przemiany materii, ale nawet przestawić ją z tlenowej na beztlenową.


Data publikacji: 27-05-2013    Kategoria: BIOLOGIA


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj