WSZYSTKIEMU SĄ WINNI...

Napłynął do redakcji list odnoszący się do artykułów, które publikowałem po ubiegłorocznym spływie Odrą od Raciborza do Ścinawy Polskiej pod Oławą. Napisał go fachowiec od żeglugi, który nie rozumie o czym sam pisze za to wyraża opinie o mnie i mojej wiedzy.

Witam

Chciałbym zwrócić uwagę, że jeśli nie ma się pojęcia o czym się mówi (pisze) - lepiej zmilczeć lub uzupełnić wiedzę. Dotyczy to fragmentów tekstu opublikowanego na Waszych łamach http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/2187 i dotyczącego na przykład odcinka Odry Skanalizowanej w pobliżu Brzegu (woj. opolskie), choć jest to część cyklu mówiącego o całej Odrze.

"Tutejszą dziką Odrę, płynącą prawą odnogą, miejscowi wędkarze nazywają kapeluszem. Wypisz wymaluj właśnie kapelusz przypomina. Prosta linia kanału to rondo, kaszkiet to o wiele kilometrów dłuższy odcinek rzeki pozostawiony naturze.

To doskonały przykład na to by powiedzieć: chcecie spławiać towary?, proszę bardzo, ale w tym celu obok naturalnie płynącej rzeki wybudujcie sobie kanał. Zapewne początkowo koszt takiego przedsięwzięcia jest znacznie większy aniżeli kanalizowanie naturalnego koryta, ale może ktoś odpowie: jaki ponosimy koszt nieodwracalnie niszcząc naturalny bieg rzeki?

Kiedy pisałem o zniszczeniach Odry, dzisiaj czynionych, zwróciłem uwagę na istnienie rachunku ekonomicznego, który uwzględnia wartość przyrody, w wymiernym, pieniężnym aspekcie. Niestety nie jest brany pod uwagę i tylko dlatego, że nie ma formalnych grup nacisku, które miałyby wpływ na administracyjne decyzje."

Otórz odcinek Odry zwany "kapeluszem" wcale nie jest "dziki" lecz uregulowany a na dodatek kiedyś odbywała sie tamtędy żegluga czy - jak to błędnie napisano - "spław towarów" (spławia się wyłącznie drewno w tratwach - też zresztą były spławiane Odrą). Być może dziś jest on zdziczały i zaniedbany ale wcale nie znaczy to, że takim był zawsze. Nie został "oddany naturze" lecz w wyniku przekazania dróg wodnych w zarząd "zielonym" (dosłownie i przenośni) niszczeje coraz bardziej, jak cała Odrzańska Droga Wodna od czasu Wielkiej Powodzi w 1997.

Odrę uregulowali i skanalizowali Niemcy na przestrzeni kilku stuleci, więc pisanie, że "obecnie niszczy się naturalny bieg rzeki" jest - mówiąc delikatnie - infantylne. Proszę przeczytać artykuły o historii regulacji Odry tu:

http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=61  oraz tu: http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=430

Kanalizację rozpoczęto w latach 1891-1895 kiedy to pomiędzy Koźlem a ujściem Nysy Kłodzkiej wybudowano 12 stopni wodnych złożonych z jazu kozłowego systemu Poire i śluzy komorowej o parabolicznym przekroju poprzecznym. W latach 1907-1918 wybudowano kolejnych 10 stopni kanalizując Odrę do Rędzina. Ostatnią śluzę odcinka skanalizowanego w Brzegu Dolnym zbudowano już po II Wojnie Światowej. Kanał między Zwanowicami i Brzegiem powstał więc na początku XX wieku - wcześniej żegluga od Ujścia Nysy Kłodzkiej do Szczecina odbywała się po uregulowanym korycie Odry a więc także tym koło Zwanowic i ujścia Stobrawy. Powojenne, polskie społeczeństwo nie wydało na budowę kanału zwanowickiego ani złotówki więc pisanie o "ponoszeniu kosztów regulacji rzek" czy "rachunku ekonomicznym" jest co najmniej nieprzyzwoite.

Kolejną piramidalną bzdurą jest opisywanie uwidocznionych na zdjęciach przyczółków promów międzybrzegowych, kursujących kiedyś na Odrze jako.... slipów do wodowania łodzi - jakoby złośliwie zablokowanych szlabanami.

"Slipy na odcinku Dobrzeń – Chrościce. Korzystanie z nich jest niemożliwe bo zablokowane są drogowymi szykanami. Łódkę, gdyby ktoś chciał wodować musiałby opuszczać do wody po stromej skarpie. Warto dodać, że na tym odcinku Odry to jedyne miejsca w których można wodować sprzęt pływający. (...) Na razie jednak nikt nie pamięta o wodniakach i wędkarzach, którzy na jeden dzień zrzucają łódkę na wodę. Slipy, jeżeli takowe są, zabarykadowano szykanami, co narusza konstytucyjny porządek powszechnego dostępu do wody. Nikt jednak o niego nie upomina. Zapewne za niedługi czas życie upomni się i zmusi u decydentów do porzucenia nieróbstwa."

Jeśli więc autor tych słów chce utopić przyczepę - niech podniesie szlaban i woduje łódkę... Przyczółki promów nie mają nic wspólnego ze slipami i są zagrodzone szlabanami ze względów bezpieczeństwa, bo ich podwodne zakończenie jest nieprzystosowane do zjazdu po nich przyczep lecz aby mógł do nich dobić prom. Prawdziwe slipy - przystosowane do wodowania łodzi - są w zbudowanych wzdłuż Odry marinach i jest ich całkiem sporo. Ponadto proszę się zdecydować: chcecie wodować swoje łódki "ze slipów" ale nie pozwalacie, aby brzegi rzeki były należycie utrzymane tak, jak za niezbyt jeszcze odległych czasów gdy o nie należycie dbano - zanim oddano rzeki w (nie)gospodarownie Ministerstwu Środowiska.

Skoro macie usta pełne frazesów w stylu "powszechny dostęp do wody" - nie uważajcie więc innych użytkowników rzek za szkodników, bo nikt nie nadał wam - wędkarzom - prawa wyłączności. Nie rzucajcie kamieniami i przekleństwami w stronę przepływających statków żeglugi towarowej czy pasażerskiej, bo właśnie dzięki żegludze powstała infrastruktura, z której teraz korzystacie: piętrzenia (jazy), poniżej których wędkarzy jest jak maku i to kpiących sobie z bezpieczeństwa - vide http://www.zegluga.wroclaw.pl/news.php?readmore=423 , tamy regulacyjne (czyli tzw "główki" prostopadle wychodzące od brzegu ku linii nurtu) okupowane przez miłośników spinningu, cyple rozdzielcze kanałów śluzowych itd. Podeprę sie ponownie cytatami z Waszej publikacji obrazującymi swoiste rozdwojenie jaźni:

"Nocowałem przed śluzą Dobrzeń. Zakotwiczyłem obok cypla rozdzielającego nurt na śluzę i jaz. Wędkarze mówią: "strategiczne miejsce". Cypel kochają sandacze i klenie, a jak są szczupaki to i one lubią tu polować. (...) Takich miejsc jest sporo, jak te poniżej śluzy Zawada. Głęboko w nurt wcinają się główki. Są niewidoczne, ale w woderach można na nie wejść. Doskonałe łowisko boleni i okoni."

Odróbcie najpierw zadanie domowe lub piszcie wyłącznie o tym na czym się znacie - czyli na wedkarstwie. Sprawę dbania o drogi wodne i rzeki pozostawcie fachowcom. Nota bene najwięcej zniszczeń, jakie obserwuje się w ostatnich latach na Odrze Skanalizowanej w rejonie Brzegu i nie tylko - powoduje nie zanikająca żegluga lecz... wędkarze. Wyrywają z brukowanych ostróg regulacyjnych kamienie traktując je dorywczo jako siedziska lub wrzucają je bezmyślnie do wody usypując sobie dogodne "stanowiska". Zimą lód robi dalsze spustoszenia w uszkodzonych "główkach" a wysoka woda wypłukuje te umocnienia regulacyjne do reszty. Kiedy uszkodzone ostrogi regulacyjne przestają spełniać swoją rolę - woda bierze się za brzeg i niszczy wiele innych rzeczy...

Wędkarze też - jak żadna inna grupa użytkowników wód - zostawiają po sobie góry śmieci w miejscach gdzie "łowią" (rybka jak wiadomo lubi pływać - są więc puszki po piwie, butelki po wódzie, PET-y po napojach, pudełka czy torby po zanętach i przynętach). I kto tu mówi o niszczeniu środowiska...


Pozdrawiam
---
kpt. żegl. śródl. Andrzej Podgórski
Redaktor naczelny
"Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś, jutro"
www.zegluga.wroclaw.pl
team@zegluga.wroclaw.pl


WSZYSTKIEMU SĄ WINNI ŻYDZI, LISTONOSZE I... WĘDKARZE

Słownik języka polskiego o określeniu spławiać mówi: przewieźć coś drogą wodną. Zaś określenie Odra Skanalizowana to nie nazwa geograficzna, więc tylko Odra, a dodatki z małej litery. Tyle uwag na początek.

A dalej...

Za jedną z przyczyn zniszczeń umocnień brzegów uznaje Pan wędkarzy, cyt: „Nota bene najwięcej zniszczeń, jakie obserwuje się w ostatnich latach na Odrze Skanalizowanej w rejonie Brzegu i nie tylko - powoduje nie zanikająca żegluga lecz... wędkarze. Wyrywają z brukowanych ostróg regulacyjnych kamienie traktując je dorywczo jako siedziska lub wrzucają je bezmyślnie do wody usypując sobie dogodne stanowiska".

Nie wiem ile główek zniszczyli wędkarze, a ile rozniósł lód, mam za to możliwość oglądania zniszczeń brzegów i życia biologicznego w rzece, które powoduje firma w której Pan pracuje.

Czytelnikom wyjaśnię, że żegluga poniżej spiętrzenia Wały Śląskie nie może się odbywać, przez większą część roku gdyż tam, na długim odcinku, Odra jest płytka. By przepłynąć ten odcinek barkami i pchaczami, w tym celu gromadzi się wodę na spiętrzeni powyżej Wałów Śląskich. Później, w bardzo krótkim czasie, dokonuje się zrzutu nagromadzonej wody, tworząc tak zwaną falę na której prowadzi się żeglugę.

W ciągu kilku godzin poziom Odry, na spiętrzonych odcinkach znacznie się obniża (na własnej skórze doświadczyłem blisko dwumetrowej różnicy, że nie mogłem dopłynąć do miejsca w którym zostawiłem samochód z przyczepą. Było to na wysokości wsi Prężyce). W czasie zrzutu woda, jak to się określa - drze niszcząc brzegi i rozmywając główki. Poniżej spiętrzeń, gdzie „buduje się” ową falę, jest jeszcze gorzej. Nienaturalnie wysoka i szybko płynąca woda niszczy brzegi i zabija, w jakiejś części, życie biologiczne rzeki. „Pozbycie się” w krótkim czasie ogromnych ilości wody powoduje nie tylko erozję brzegów, także ginie wiele żywych organizmów.

 

Na brzegach Odry jest wiele miejsc, które kiedyś służyły jako przyczółki dla promów lub wojskowych mostów pontonowych. Żadnego z tych miejsc nie dostosowano dla turystyki wodnej, w każdym bądź razie o takim przypadku nie słyszałem, a trudno nie zauważyć, że od około dziesięciu lat turystyczny ruch na Odrze jest bardzo duży. Odsyłanie do istniejących marin jest równie nie na miejscu, jak zarzucanie wędkarzom, że „rozbierają” główki bo mariny i inne miejsca do wodowania łodzi są przy wielkich aglomeracjach. Poza tymi rejonami są jedynie miejsca, które można adoptować przy niewielkim nakładzie. Trzeba tylko zauważyć problem. Już od wielu lat w okresie letnim śluzuje się więcej łodzi turystycznych niż barek i pchaczy. Dokumenty na to są w Pańskiej firmie w postaci dowodów wpłat za śluzowanie. Trzeba też zauważyć łódki, które nie korzystają ze śluz, pływają bowiem tylko na określonym odcinku rzeki. Te łódki trzeba też w jakimś miejscu wodować. Tego nie widać?

 

Nie tylko nie rozumie Pan co czyta, także nie wie co pisze, poucza za to: „odróbcie najpierw zadanie domowe”, „rozdwojenie jaźni”, „lepiej zmilczeć lub uzupełnić wiedzę”, „usta pełne frazesów”.

Do Pańskiego prostactwa się nie odniosę. Zwrócę jedynie uwagę na to, że na przestrzeni dwustu lat do kiedy, jak Pan pisze i powołuje się na artykuły temu problemowi poświęcone, Niemcy rozpoczęli regulowanie biegu Odry, że od tamtego czasu bardzo zmieniła się ludzka świadomość. Jeszcze sto lat temu poprawiacze mogli być z siebie dumni bo przysposabiali rzekę do żeglugi na okresy w których brakowało w niej wody. Przyszedł jednak czas w którym infrastruktura transportu lądowego, drogi i linie kolejowe, została tak rozbudowana, że transport wodny stał się coraz mniej potrzebny. Tymczasem .... demoluje się rzekę jak przed stu laty. Nadal prostuje się jej bieg odcinając meandry, niszczy nadbrzeżną przyrodę, obsypuje brzegi milionami ton kamieni.

Czytelnicy mogą zobaczyć mapę Odry w artykule: Odcinek III - STO LAT PÓŹNIEJ. Widać na niej, że obcinając meandry niemal dwukrotnie skrócono długość rzeki. Nawet na ówczesną wiedzę było to nie do przyjęcia, a dzisiaj...  Tuż za miedzą, na Dunaju i Renie rokrocznie zbierają żniwo takiej regulacji rzek. Nie mogą opanować powodzi i ponoszą ogromne straty. Tam już nie planuje się umacniania brzegów i sypania wyższych wałów, planuje się renaturyzajcję, której koszty wielokrotnie przewyższają nakłady ponoszone na „poprawianie przyrody”.

 

obrazek

W swoich artykułach zwracałem uwagę na ten problem mówiąc, że żadne regulowanie brzegów rzeki nie ochroni nas przed ekstremalnie dużymi wodami.  Mówiłem o tym, że potrzebne jest inne spojrzenie na rzeki, szczególnie w Polsce, na terenie której jest obszar tak zwanej anomalii wodnej. Mamy bardzo mało wody, a nie robimy nic innego tylko staramy się spuścić ją najszybciej, jak tylko można, do morza.  Właśnie przy tej okazji pisałem o rachunku ekonomicznym. Stosując go, a powinno się to robić decydując się na tak ogromne zniszczenia przyrody, na pewno wynik byłby ujemny dla takich poczynań. Tracimy wiele, zyskujemy prawie nic.

Wiesław Dębicki



Data publikacji: 21-10-2013    Kategoria: PROBLEM


Liczba komentarzy: 3    Pokaż     
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj