ŁOWIENIE Z PLAŻY


obrazek
Jadąc szosą z Dąbek do Dąbkowic, po lewej ręce będziemy mieli ogromną taflę jeziora Bukowo, a po prawej mały lasek  przechodzący w nadmorskie wydmy. Ta okolica jest nie tylko piękna, ale i pełna rybnych łowisk. Możemy tu łowić w nadmorskim jeziorze, morzu i kanale łączącym te dwa wodne światy.



obrazek

Łowienie z plaży
Będzie nam potrzebna wędka o  długości od 3,5 do 5 metrów (nie dłuższa) z mocnym dolnikiem i dużymi przelotkami. Kołowrotek powinien mieć  szpulę mieszczącą przynajmniej 150 m żyłki 0,25 mm. Lepsza od żyłki będzie jednak plecionka, bo może mieć mniejszą średnicę, a wtedy  rzucimy jeszcze dalej. O przydatności kołowrotka nie decyduje tutaj liczba łożysk, ale jego wytrzymałość i sposób, w jaki układa linkę. Od tego bowiem też zależy odległość rzutów.  Więc raczej wysoka szpula i linka nawinięta do krawędzi.
Potrzebny też będzie zapas ciężarków. Dobieramy je do możliwości wędziska, ale ich waga nie powinna przekraczać  120 gramów. Po prostu trudno byłoby nimi rzucać.
Stojaki na wędziska muszą być wysokie i to z dwóch powodów. Po pierwsze - gdy   linka znajduje się wysoko nad wodą,  to fale napierają na nią z mniejszą siłą i nie ściągają jej  do brzegu. Po drugie - wędkę umieszczoną nisko nad plażą będzie zasypywał piaskowy pył. Wiatr, sól, woda i piasek potrafią zniszczyć najbardziej odporny sprzęt.
 Z brzegu możemy łowić nie tylko ryby morskie. Najczęściej będą to leszcze, płocie, flądry i okonie, rzadziej łososie, trocie, certy, sandacze, węgorze, śledzie, węgorzyce, pstrągi tęczowe, nawet diabły morskie.

Przynęty
W morzu małych ryb raczej nie będziemy łowić, więc rosówka to minimum. Tutaj łowi się na nią nawet płocie. Dobrą przynętą będą również pęczki czerwonych robaków,  filety z płotek, okoni, leszczy lub płastug (dostaniemy je za bezcen w każdej przystani rybackiej) oraz świeże szprotki.
Technika połowów
Rzucamy zza głowy. Debiutantom radzę, by przetrenowali takie rzuty z samym ciężarkiem, bez przynęty. Łowimy z brzegu, ale  kto ma śpiochy, może wejść do wody. Pamiętajmy jednak, że stojąc po pas w wodzie nie zamachniemy się z taką siłą jak na brzegu. Tam 100-gramowy ciężarek był bardzo dobry, tutaj, w wodzie,  będzie stanowczo za duży. Znacznie dalej poleci ciężarek o wadze 60 g.
Staramy się dorzucić do pierwszego rowu. Znajduje się on w odległości około 60 m od brzegu. W słoneczne dni dobrze go widać, bo morze jest tam ciemniejsze. W łowisku, o którym tu piszemy, w dzień ryby przebywają właśnie w pierwszej rynnie. W innych miejscach   za dnia są dalej od brzegu, w drugiej rynnie, a dopiero  wieczorem  podpływają bliżej.
obrazek
Po rzucie wędkę umieszczamy w stojaku i czekamy na branie.  Po kilku lub kilkunastu minutach musimy zestaw zarzucić ponownie, ponieważ fale przybliżyły go do brzegu. Łowiąc więc na dwie wędki, nawet gdy jesteśmy bez brań, roboty mamy sporo.
W morzu ryby przeważnie pływają gromadnie, więc gdy  złowimy jedną, starajmy się jak najszybciej znów umieścić zestaw w łowisku. Holujemy pewnie i bez obawy, że ryba wejdzie w jakieś zawady, bo ich tu prawie nie ma. A wyholować możemy naprawdę ładne okazy i to rozmaitych gatunków. Widziałem już pięciokilowe leszcze, kilowe płocie i okonie, dziesięciokilogramowe łososie i trocie, flądry duże jak patelnie.
Nad morzem nie musimy łowić o jakiejś określonej porze i przy specjalnej pogodzie. W słońcu i deszczu ryby biorą jednakowo dobrze. Największą i w zasadzie jedyną przeszkodą jest wiatr od strony morza. Tak mocno spycha zestaw i mąci przybrzeżne wody, że lepiej wtedy   iść do smażalni.

Łowienie przy falochronach
Najlepsze są falochrony pierwszy, drugi i czwarty po prawej stronie kanału. Niektóre znajdujące się przy nich doły mają ponad trzy metry głębokości. Można tam dorzucić odległościówką i wtedy zabawa będzie przednia. Na hak zakładamy czerwonego robaka lub rosówkę. Grunt ustawiamy tak, by przynęta kołysała się lekko nad dnem lub nawet je czochrała. Zmieniamy go często, bo przy każdym palu jest  trochę inny. Brania są zdecydowane i energiczne. Najczęściej łowi się  tu dorodne okonie i płocie,  rzadziej leszcze, flądry i śledzie.

Łowienie w kanale łączącym jezioro Bukowo z morzem
W kanale ryby są cały rok, ale niekiedy jest od nich aż gęsto. Tak dzieje się jesienią i wiosną, gdy ryby przenoszą się z jeziora do morza  lub odwrotnie. Niestety, wówczas ich raczej nie połowimy, bo Gospodarstwo Rybackie “Mielno” zazdrośnie strzeże tego miejsca. Wędkować wolno tu dopiero od 1 czerwca,  a więc wówczas, gdy wędrówki tarłowe ryby mają już za sobą. Wszystko byłoby w porządku, gdyby i rybacy nie mogli wtedy łowić. Tymczasem obowiązuje tu zasada “wolnoć Tomku w swoim domku” i na wypływie z kanału zastawione są sieci. Rybacy   łowią bardzo dużo. Bywa, że za jednym razem dwie - trzy ciągnikowe przyczepy.

---Niemal przez cały rok można złowić okonie, płocie, leszcze, węgorze, jazgarze, flądry, w pewnych okresach także sandacze, ukleje, krąpie i  rozpióry.
Gdy wieje silny północny wiatr, kanał zasypuje piasek, który przynoszą morskie fale. Po paru godzinach przysłany z Dąbek bagier robi przepływ, bo inaczej woda w jeziorze szybko by się spiętrzyła i zalewała okoliczne łąki i domostwa.  Gdy kanał jest zasypany i woda płynie słabo, albo w ogóle nie płynie, wtedy proponuję zasadzić się z rosówkami na węgorze. Dobrze wtedy biorą, ale na ogół są małe, do pół kilograma. Nieźle też biorą białe ryby. Najlepszą przynętą są białe robaki. Złowi się na nie również, wszędobylski tutaj, okoń. Ale radzę zabrać ze sobą kij spiningowy, z miękką szczytówką.  Na boczny trok można bowiem nałowić więcej okoni niż na czerwonego robaka .
Lechosław Warzyński






Data publikacji: 09-01-2014    Kategoria: MORZE - PLAŻA


Liczba komentarzy: 2    Pokaż     
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj