ODRZAŃSKIE MARINY
NA TRASIE SPŁYWU

 



O turystyce wodnej, o wędkowaniu z łódek i innych formach korzystania z Odry można powiedzieć, że się dopiero budzą porównując nas do zachodniej europy. Przed dziesięcioma laty, jeszcze nieśmiało, ale na tyle zauważalnie zaczęliśmy korzystać z rzeki, że znaleźli się przedsiębiorczy ludzie, którzy upatrzyli w tym interes i zaczęli budować przystanie i mariny. Pomimo, że rokrocznie łódek przybywa do dzisiaj ich przedsięwzięcia są mało dochodowe, ale liczą, i słusznie, na rozwój wodniactwa i godziwy zarobek. Ich wkład w rozwój wodnej turystyki został zauważony i niektóre nadodrzańskie miasta wzięły za ambicję propagowanie swojego rejonu od strony wody. I tak z budżetów samorządowych, często przy unijnym wsparciu, powstało w ostatnich latach kilka marin i przystani.
obrazek

Most kolejowy, dalej drogowy nad Odrą w Ścinawie.

Od Wrocławia (255 km), pierwsza marina jest tuż za miastem we wsi Uraz, a następna  na w ŚCINAWIE na 320 km biegu rzeki. Wygodne pomosty, bezpieczne zejście do wody. Teren przygotowany nie tylko pod wodniaków, również pod miejskie, masowe imprezy. Duże pole biwakowe i nowo wybudowana, ogromna wiaty na okazję plenerowych imprez. Marina podlega Urzędowi Miasta Ścinawa.
Dla mnie najważniejsze jest miejsce w którym mogę się pozbyć śmieci i zaopatrzyć w wodę. Ze śmieciami nie mam problemu bo nad wodą są kubły, a po wodę idę do gospodarza. Jest nim p. Henryk Śmiałkowski, który swoje "biuro" ma z oknami na rzekę więc pod jego opieką można pozostawić łódkę gdy się idzie po zakupy.
obrazek
obrazek



Biuro p. Henryka to garaż - magazyn sprzętu woprowskiego, również miejsce w którym można naprawić każdy silnik zaburtowy, takielunek, po prostu znajduje się wszystko czego na łódce nie ma, a potrzebne jest przy naprawach. Co najważniejsze p. Henryk we wszystkim pomoże bo to przysłowiowa złota rączka z charakterem, że potrzebującemu nie odmówi. Dba o marinę, a na co dzień jest strażnikiem wodnym na odcinku Odry od 310 do 370 kilometra. Jest więc kopalnią wiedzy o rzece. Wie o każdym głęboczku, rozmytej główce, kamienistym lub piaszczysty dnie, o przykosie i zna wszystkie miejsca gdzie ogromne pnie czarnych dębów zalegają w nurcie.
obrazek

Henryk Śmiałkowski (w środku)z adeptami wodniactwa, których wakacje „przklejają” do miejsc w których dzieje się coś ciekawego. 

Ruch turystyczny na Odrze - tak mówi - jest jeszcze w powijakach. Przemykają wprawdzie kajakarze, ale więcej wśród nich Niemców niż Polaków. Raz w roku są flisy. To szkolna młodzież spływa na tratwach do Szczecina w asekuracji statku białej floty. W czerwcu jest spory ruch dużych łodzi motorowych i jachtów, ale one bez zatrzymanki, mkną na Zalew Szczeciński lub na Bałtyk. Do macierzystych portów wrócą późną jesienią na lawetach bo to taniej niż żeglowanie kilkuset kilometrów pod prąd.
W tej marinie jest wygodne miejsce do wodowania łodzi, a kto nie ma środków pływających - dodaje p. Henryk - może u nas wypożyczyć kajaki. Mam ich kilka, a koszt to 5 zł za godzinę.

GŁOGÓW
395 km

Kilkadziesiąt kilometrów spływałem przez kilka dni. Wędkowałem w obiecujących rewirach, ale z rybami kiepsko. Nocowałem w takich miejscach w których spodziewałem się sumów, ale nawet ich żerowania nie widziałem.
obrazek
Zapasy się pokończyły, nazbierało się śmieci.
Na horyzoncie Głogów, ale kiedy dopływam nie widzę w którym miejscu zaczyna się miasto. Dopiero most, charakterystyczny, przed kilkudziesięciu laty pomalowany na
obrazek
fioletowo i bryła głogowskiego zamku mówią mi, że jestem niemal w centrum Głogowa. Pytam napotkanego wędkarz gdzie mógłbym zacumować i zrobić zaopatrzenie. Odpowiada, że chyba na końcu miasta jest port. Płynę dalej, ale ryzykuję powrót na wiosłach(mój silnik zaszfankował i ledwo pyrka) i nie wiem czy dam radę bo prąd wody jest bardzo silny. Rzeczywiście za Głogowem jest port, a w nim przystań dla małych łódek. Przystań jest prywatna i widać, że na rozruchu. Nie mam kubła na śmieci i po wodę trzeba wędrować. W przyszłym roku na pewno będzie lepiej jednak o tym zadecyduje wyłącznie rozsądek właściciela.


BYTOM ODRZAŃSKI
416 kilometr Odry licząc od ujścia.

obrazek
obrazek
W basenie portowym pomosty dla łodzi turystycznych. Toi-toje z bieżącą wodą i możliwość podłączenia się do energii elektrycznej. Spokojnie, czysto. Marina należy do miasta, a gospodarzem jest przewoźnik p. Stanisław Nrutwicki. Urzęduje w domku przy slipie. Slip jest
obrazek
odgrodzony od wody szlabanem więc chcąc wodować należy się zgłosić u przewoźnika. Przewoźnik stąd, jak są chętni przewozi ich łódką na drugą stronę Odry. Niektórzy idą tam na ryby, inni na spacery, jeszcze inni na wyprawy rowerowe. Na drugim brzegu teren ładny, mało uczęszczany, świetne miejsce na wypoczynek.
Na miejskim brzegu jest przyczółek dawnego mostu, teraz taras widokowy. Warto z tego miejsca rzucić okiem na Odrę, a także wybrać się do miasta. Kameralne, ładne, czyste, przytulne..., widać, iż ma gospodarza.
obrazek
obrazek
Od p. Stanisława dostaję mapę. Nawet nie wiedziałem, że takowa istnieje. Powstała w ramach współpracy transgranicznej i obejmuje 140 kilometrów rzeki od Bytomia Odrzańskiego do Eisenhuttenstad, niemieckiej miejscowości znajdującej się około 30 kilometrów przed Słubicami. Mapa jest świetnie opracowana. Ma dokładną locję i informację turystyczną popartą zdjęciami opisywanych miejsc. Okazała się dla mnie nieoceniona bo wcześniej, i dalej za Słubicami, z musu korzystam z atlasu samochodowego, który rzeki i ich otoczenie, co zrozumiałe, ma w głębokim poważaniu. A informacja o najbliższym otoczeniu rzeki miała dla mnie znaczenie bowiem płynąłem sam.
obrazek
Płynąć samemu - wygoda duża, ale kłopot niemały bo ileż na łódkę można zapakować pojemników z pitną wodą i spożywki. Co jakiś czas, muszę uzupełniać zapasy. Nie zawsze mogłem zostawić łódkę pod opieką i nie zawsze mogłem zdobyć informację.  Bywało, zostawiłem łódkę z "pod chmurką" i szedłem do wsi w której, okazało się nie ma sklepu. Kiedy zobaczyłem na brzegu tablicę informacyjną z nazwą miejscowości Stara Wieś dopiero wówczas zaświtało mi że takowe witacze powinny znajdować się na wysokości każdej mijanej miejscowości. Powinny, ale na razie ich nie ma, nawet w Głogowie, cóż dopiero we wsi gdzie tylko kilka dymów.
obrazek


obrazek


NOWA SÓL
429 km

obrazek
Marina całą gębą. Nowoczesna, doskonale wyposażona. Na pomostach domki kontenerowe w których można mieszkać, prowadzić biuro lub działalność. Przy pomostach wiele łódek.
Piękna pogoda, wakacje, sobota rano, a marina zamknięta na trzy spusty. Cumuję bo od strony wody nie ma płotu. Chodzę po nabrzeżu, zaglądam tu i tam, pukam do domku, który wydaje się być strużówką - żywego ducha, a ponoć sześć osób znajduje tutaj zatrudnienie.
obrazek
Popłynąłem więc do basenu portowego, który jest kilkadziesiąt metrów za mariną. ("Odra w okolicach Nowej Soli", artykuł 3285). Przy nabrzeżu stoczni zostawiłem łódkę i poszedłem na zakupy. Przede mną kilkadziesiąt kilometrów do Cigacic. Tam kolejna marina, a po drodze piękna Odra.



Data publikacji: 24-01-2014    Kategoria: ODRA '2013


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj