NĘCENIE POD LODEM
W ZBIORNIKU ZAPOROWYM


obrazek
Używanie zanętnika nie zawsze jest dobre, bo tym sposobem kładzie się zanętę prawie pionowo pod otworem, a spuszczona na żyłce mormyszka jest znoszona przez prąd wody...



obrazek

W zbiorniku zaporowym nie ma prawie miejsc, gdzie woda pod lodem jest nieruchoma. Albo elektrownia pracuje i woda z całego zbiornika powoli spływa do dawnego koryta Dunajca, albo elektrownia nie pracuje, a wtedy woda, niesiona przez rzekę, w całym zbiorniku podnosi poziom lodu. Można przyjąć, że woda płynie wolniej lub szybciej, w tę lub inną stronę, ale  płynie zawsze i wszędzie.
Gdy ktoś łowi na kilkumetrowych płyciznach, nieznaczny uciąg wody nie ma dla niego wielkiego znaczenia, ale już w  wodzie 8-metrowej nęcenie i łowienie idealnie pod otworem w lodzie to czysta teoria. Dlatego wrzucając pod lód zanętę, zawsze biorę poprawkę na ruch wody.
Zmiksowane ochotki i robaki mieszam z ziemią, która sama w sobie jest dociążeniem.  Zanętę spożywczą, podczas  łowienia w  wodzie głębszej niż 5 m, dociążam piaskiem. Szykuję z tego mocno zgniecione kulki wielkości co najmniej kurzego jaja, a często mandarynki lub nawet pomarańczy, bo im większa kula, tym mniej jest wrażliwa na ruch wody pod lodem.
obrazek
Obserwując znoszenie kulki podczas jej opadania zazwyczaj jestem w stanie określić, w którą stronę i jak daleko upadnie. Przy niewielkim uciągu można przyjąć, że kulkę zanęty woda zniesie tak samo daleko   jak mormyszkę. Jeżeli jednak uciąg jest mocny,  a głębokość znaczna, to żeby utrafić mormyszką w pole nęcenia, muszę łowić w otworze wywierconym metr lub półtora dalej od otworu,  w którym nęciłem. Jeszcze gorzej, kiedy uciąg wody jest zmienny albo nie da się określić kierunku znoszenia zanęty, bo np. przy dnie woda płynie, a pod samym lodem jest nieruchoma. Wtedy wiercę kilka otworów w różnych kierunkach w odległości jednego metra  i po kolei próbuję w nich łowić. W ten sposób zazwyczaj udaje mi się trafić mormyszką na zanęcone miejsce.
obrazek
Używanie zanętnika nie zawsze jest dobre, bo tym sposobem kładzie się zanętę prawie pionowo pod otworem, a spuszczona na żyłce mormyszka jest znoszona przez prąd wody. Uciąg wody przy dnie nie pozwala też podawać zanętnikiem luźnego dżokersa. Płynąca woda roznosi go daleko, co odciąga ryby z łowiska.
Tylko niekiedy wrzucam pod lód niewielkie grudki lekko zgniecionej zanęty. Postępuję tak wtedy, gdy chcę sprowadzić do dna ryby, które żerują w toni. Przeważnie udaje się to tylko w płytkich łowiskach (do 5 - 6 metrów), gdzie uciąg wody pod lodem jest nieznaczny.
Janusz Szepeta
Gródek nad Dunajcem



Data publikacji: 26-01-2014    Kategoria: LÓD


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj