OKOŃ Z POWIERZCHNI

 

obrazek

To dopiero mój drugi, jak się mówi, z prawdziwego zdarzenia, sezon wędkarski. Nauczycielem i przewodnikiem po łowiskach jest dla mnie mąż. Cieszymy się dziką przyrodą i z góry zaznaczam, że tego okonia złowiłam w jeziorze, a nie na łowisku komercyjnym.
To Jezioro Czaplino położone na Pojezierzu Drawskim. Ma blisko 110 hektarów powierzchni, a w najgłębszym miejscu ma 24 metry.
obrazek
Był to spokojny, bezwietrzny i jak na sierpień, chłodny, ale słoneczny poranek. Temperatura powietrza wynosiła około 20 stopni Celsjusza.
Wypłynęliśmy, z mężem, na jezioro naszym pontonem. Dopłynęliśmy do jednej z podwodnych górek i tam zakotwiczyliśmy. Pierwsze rzuty wykonaliśmy z błystką. Przeczesywaliśmy wodę w poszukiwaniu szczupaków. Kiedy łowienie nie przyniosło efektów przestawiliśmy się na popery. Ja łowiłam kijem 2,7 m o ciężarze wyrzutu 3-18 gramów i plecionką osiemnastką do której miałam uwiązanego popera Dorado.
Popera prowadziłam krótkimi szarpnięciami. Kilka szarpnięć, później krótka przerwa. Ruchy popera były nieregularne, a przynajmniej się staram żeby były takie. Przynęta ma chlapać i robić hałas na powierzchni udając chorą rybkę. Najlepszym dowodem na dobre prowadzenie jest to, iż musimy uważać na rybitwy i mewy, które często rzucają się na nasze woblery.
obrazek
Na ten zastaw wzięła mi, około godziny 9, duża ryba. Początkowo, ponieważ ryba była silna, a wędka porządnie się wygięła, byłam pewna że szczupak. Holowałam spokojnie. Kiedy ryba znalazła się w zasięgu wzroku, około czterech metrów od pontonu, zobaczyłam pasiasty kształt. Okoń.
Po tym jak podszedł pod powierzchnię, kiedy go właśnie zobaczyłam, zaraz zanurkował. Ciągnął z dużą sił do dna. W tym czasie mąż rzucił się otwierać podbierak bo mamy taką zasadę, że podbieraka nie rozkładamy dopóki nic się nie dzieje.
Okoń jeszcze kilka razy zrobił odjazdy podczas których kołowrotek ładnie dzwonił. Mnie cały czas było ciepło, grzały emocje, ale drżałam, aby się nie spiął. Tak było do momentu, gdy na aluminiowej podłodze pontonu, spoczął w podbieraku.
obrazek
Oboje przyglądaliśmy się, nie mogliśmy uwierzyć w jego wielkość. Później zaczęliśmy wędkować. Pół godziny później mąż złowił drugiego wielkoluda. Ten miał 43 cm długości i ważył 0,9 kg.
Łowiliśmy dalej. ale zerwał się wiatr i zrobiło się jeszcze zimniej, więc spłynęliśmy. Mąż został nad wodą, a ja pojechałam do domu po
obrazek
cieplejsze ubrania. Kiedy wróciłam wypłynęliśmy na jezioro. Niestety,już nie wydarzyło się już nic godnego odnotowania.
Metoda którą łowiliśmy nie jest popularna w Polsce. Większość wędkarzy łowi na boczny trok, a akurat tego dnia okoń brał z powierzchni.
Okoń ważył 1,31 kg i miał długość 46 cm.

Agnieszka Lutyńska
Czaplinek



Data publikacji: 15-10-2015    Kategoria: PARADA REKORDÓW


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj