SANDACZ
Z POZNAŃSKIEJ ZAPORÓWKI

 
obrazek

Walka była krótka, około 4-5 minut, ale nie zapomnę jej do końca życia. Mój kuzyn wskoczył...

obrazek



Marzenia się spełniają


Jesienią 2015 roku postawiłem sobie za cel złowić jedną z najpiękniejszych i najszlachetniejszych, moim zdaniem, ryb jaką jest sandacz. Coraz mniej czasu wolnego w połączeniu z krótkim dniem i niezbyt sprzyjającą aurą tylko dodatkowo mnie motywowały, by spróbować swoich sił w spinningu . Wiele czytałem, obserwowałem także przy okazji mojego kuzyna oraz innych  wędkarzy by w końcu samemu uzbroić wędkę i spróbować szczęścia.
28 Listopada 2015 po pierwszych przymrozkach postanowiłem, wraz z  kuzynem Marcinem, wybrać się na ryby. Było bezwietrznie, temperatura 2 stopnie Celsjusza
Nad zbiornikiem zaporowym Rusałka w Poznaniu, w pobliżu którego mieszkam, byliśmy chwilę po szóstej. Przez półtorej godziny biczowania wody różnymi przynętami nie miałem żadnych efektów. Kuzyn zadecydował o zmianie miejsca i przenieśliśmy się z brzegu o stromym uskoku nad płytszą zatoczkę głębokości ok 1,5 metra. Po kilku rzutach mniejszą przynętą postanowiłem ostatni raz zmienić gumę i założyłem 8 cm rippera  Mikado Fishunter- żółtą z czarnym grzbietem na czerwonej główce 8 gramów, podarowaną mi wcześniej przez kuzyna.
Wykonałem drugi  rzut i nagle….zaczep. Przez chwilkę  byłem trochę zły na siebie, że nie znając tej miejscówki stracę jedną z moich ulubionych przynęt, ale... , dosłownie po 5 sekundach mój „zaczep”  zaczął się ruszać. Kołowrotek wydał ten jedyny w swoim rodzaju, piękny dla wędkarza, dźwięk hamulca. Po chwili wiedziałem już, że na drugim końcu wędki mam sporą rybę. Kilkakrotnie musiałem dokręcać hamulec. Ryba wciąż wybierała żyłkę 0,22 mm.  Moja sędziwa już piętnastoletnia  wędka teleskopowa Jaxon  o długości 2,4 m i  ciężarze wyrzutu 10-30 gram wyginała się, dosłownie, cała.
obrazek
Walka była krótka, około 4-5 minut, ale nie zapomnę jej do końca życia. Mój kuzyn wskoczył w butach do lodowatej wody by pomóc mi wyciągnąć rybę na brzeg. Naszym oczom ukazał się wspaniały sandacz z otwartą szeroko paszczą.Ręce mi się trzęsły z wrażenia, koledzy łowiący obok pomogli mi zmierzyć i zważyć rybę. 87 cm długości i waga dokładnie 6 kg.  Marzenie się spełniło. Mam nadzieję, że mój życiowy sandacz  uszczęśliwi jeszcze niejednego miłośnika wędkarstwa ponieważ wrócił majestatycznie do swego królestwa.
Z pozdrowieniami dla redakcji i Czytelników
Marek Dolaciński


Data publikacji: 01-12-2015    Kategoria: PARADA REKORDÓW


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj