FASCYNACJE STAREGO WĘDKARZA

Po powrocie z porannej wyprawy na szczupaka stary wędkarz poczuł się zmęczony. Wziął prysznic, zjadł szybki obiad, wysączył szklaneczkę szkockiej z lodem i położył się, by dać odpocząć starym kościom i mięśniom.


Był letni poranek. Pełen sił i w doskonałym nastroju szykował się na łowisko. Właśnie niósł wiosła na pomost, kiedy podeszła do niego piękna kobieta, którą poznał przed kilkunastu dniami i z czarującym uśmiechem go pozdrowiła.
Takim samym uśmiechem obdarowała go wtedy, kiedy ujrzał ją po raz pierwszy: wracał z prowiantem z pobliskiej wioski i spotkał ją na leśnej drodze; jechała wolno na koniu. Później spotkali się jeszcze dwa razy: ona, ubrana w zwiewną czerwoną sukienkę w czarne grochy, spacerowała brzegiem jeziora, on czatował na węgorza. Wiedział już kim była, znał jej zainteresowania, także jej pogląd na wędkarstwo. Ta kobieta miała klasę. Szybko zawładnęła jego myślami, ale nie odważył się przyznać przed samym sobą, że zawładnęła nim całym.
Dzisiaj przyszła z propozycją. Chce mu towarzyszyć w wyprawie na szczupaka! Jego ukrywana radość mieszała się ze szczerym zdziwieniem. Przecież nie lubiła wędkarstwa, była zdecydowaną przeciwniczką nie uzasadnionego wyższą koniecznością zabijania lub choćby tylko czynienia krzywdy jakiejkolwiek żywej istocie. A poza tym nie rozumiała „jak coś tak nudnego może być pasjonujące”.
Uwzględniając jej obecność na łodzi, stary wędkarz zmienił swoje wcześniejsze plany. Postanowił zbadać urocze i ciche zatoczki przeciwległego brzegu dużej odnogi jeziora, wiedział bowiem, że lubiła odkrywać malownicze zakątki poza „naturalnym zasięgiem” nazbyt głośnych wczasowiczów. Lecz po drodze musiał przepłynąć nad dobrze sobie znaną górką. Nietrudno było przewidzieć, że zatrzyma się tam choćby na krótko. Zależało mu na tym, aby koniecznie złowić szczupaka w jej obecności, bo pomyślał, że gdy się przekona, na czym polega naprawdę jego hobby (stary wędkarz nie zabierał złowionych szczupaków!), być może sfolguje w jego surowej ocenie. Zdobył się nawet na dłuższy wykład o rybach i o wędkarstwie - na swoje pocieszenie zauważył, że słuchała go z uwagą - lecz ciągle brakowało mu widocznego efektu jego starań, choćby w postaci niewymiarowca.
Gdy zdecydowany na opuszczenie tego łowiska rzucił blachę ostatni raz, byle jak i byle gdzie, poczuł gwałtowne szarpnięcie. Odruchowo zaciął i po chwili poprawił. Duży opór pozwalał sądzić, że ma na wędce największego szczupaka w swojej karierze spiningisty. Po mniej więcej dziesięciu minutach holowania wyłożył rybę w zasięgu podbieraka, lecz zamiast zmagania z nią zwycięsko zakończyć, zastygł w bezruchu. On, stary wyga, na chwilę oniemiał z wrażenia. Ujrzał bowiem przed sobą szczupaka długości ponad jednego metra w jasnych kolorach zieleni i brązu, o żółtym marmurkowym rysunku powyżej linii bocznej zakłóconym czarnymi punktami. Ten moment zaskoczenia i zauroczenia zarazem wystarczył, by ryba odzyskała wolność. W wodzie zakotłowało i było po wszystkim! Kto mi uwierzy - pomyślał - że w tym jeziorze żyje ryba jeszcze nie odkryta przez człowieka?
Z grymasem na twarzy powoli usiadł i w milczeniu patrzył kobiecie w jej niebieskie oczy. Były spokojne i ciepłe. Nagle jej piękną twarz rozjaśnił cudowny uśmiech. Pochyliła się w jego stronę i bez słowa delikatnie pocałowała go w policzek. Staremu wędkarzowi wydawało się, że łodzią dziwnie zakołysało. A może był to tylko zawrót głowy?

---
Otworzył oczy i ujrzał pochylonego nad sobą przyjaciela, który beznamiętnie oznajmił, że ich koledzy już zajmują stanowiska na węgorza. Usiadł na łóżku i wolno wracał do rzeczywistości. Cały czas czuł na policzku ciepły pocałunek tej cudownej kobiety. Po chwili wyszedł na taras i patrzył na jezioro, w którym mieszkała tajemnicza ryba. Lecz myślami był przy Niej.
  Andrzej Remlein


Data publikacji: 22-03-2016    Kategoria: OPOWIADANIE


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj