PONAD 100 KILOGRAMOWY SUM Z RYBNIKA

 


obrazek

Wtorek, 25 lipiec. Od godz. 16.00 jestem nad zbiornikiem w Rybniku. Nastawiłem się na suma. Często tutaj łowię i niemal zawsze w podobny sposób – zestaw gruntowy z żywcem ,lecz przez dłuższy czas byłem bez brań. Dzisiaj założyłem okazały kawałek leszcza. Wywiozłem zestaw specjalną łódką do nęcenia. Odległość na jaką dotarła łódeczka ustalałem po ilości żyłki na szpuli kołowrotka. Kiedy łódka dotarła na odległość 240, 250 metrów uwolniłem zestaw. Na szpuli zostawiłem trochę, jakieś 50 metrów żyłki, na ewentualną walkę z rybą.

Z tego miejsca w którym dzisiaj łowiłem miałem już kilka sumów. Największy z nich ważył 45 kilogramów, ale było też wiele mniejszych, takich po 20 i 10 kilogramów. Dlatego zapas żyłki wydawał mi się wystarczający. Dodam, że tutaj wszyscy łowimy na żyłki. Ja akuratnie miałem 50tkę.

obrazek

Żyłek używamy dlatego, że toną, a to jest konieczne bo po zbiorniku pływają żaglówki. Taka, razem z mieczem ma zanurzenie większe niż metr więc zabrała by plecionkę, która słabo tonie.

Więc żyłka 50, kołowrotek potężny, a kij 3,15 metra długości o ciężarze wyrzutu 500 g i cierpliwość w czekaniu. Miło się czekało bo było ciepło. Tylko z rana trochę wiało, a po południu się uspokoiło i z wody zrobiła się tafla.

Tuz prze siódmą po południu poszedłem parę kroków w bok do kolegi by go o coś spytać. W tym czasie zagrał kołowrotek i zapiszczał sygnalizator. Błyskawicznie doskoczyłem do wędki i zaciąłem. Zestaw zesztywniał, chwileczkę nic się działo, za sekundę zrobił się w wodzie kocioł i zobaczyłem na powierzchni duży ogon suma. W miejscu do którego wywiozłem filet jest około 2, 5 metra głębokości.

Musi być duży, pomyślałem. W tej samej chwili sum zaczął odpływać. Ze strachem patrzyłem na ostatnie zwoje żyłki na szpuli kołowrotka. Albo twoja, albo moja i mocno zatrzymałem rybę. Poddała się. Odzyskałem sporo żyłki, ale sum nie dawał za wygraną. Znowu próbował ucieczki, ale czułem, że robiło to słabiej. Jeszcze kila razy powtórzyły się takie scenki i sum był przy brzegu, jakieś pięć, siedem metrów. Poprosiłem kolegę o pomoc. Dałem mu kij, a sam wszedłem do wody. Włożyłem sumowi rękę do paszczy. Dłonią do góry. Normalnie robi się odwrotnie, ale sum miał taka grubą kość żuchwy, ze nie zdołałbym jej objąć kciukiem.

obrazek

Złapałem w dłoń żuchwę i spokojnie, żeby się sum nie rzucał bo zgoliłby mi skórę z ręki, zacząłem go ciągnąć do brzegu. Wyślizgiem, ale tez bardzo spokojnie, wyciągnąłem go z pomocą kolegi po betonowych płytach na brzeg.

Z ważeniem kłopot bo nikt nie miała takie wagi, której skala byłaby do suma dopasowana. Z mierzeniem kłopotu już nie było, ale kilkakrotnie sprawdzałem dokładność pomiaru. Później znalazła się waga.

Sum mierzył 2 metry 59 centymetrów i ważył 105 i pół kilograma.

Władysław Bombik

Szczerbice

obrazek



Data publikacji: 01-08-2017    Kategoria: PARADA REKORDÓW


Liczba komentarzy: 1    Pokaż     
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj