MILEWSKI I LESZCZE


Złowić leszcza? - Na to nie ma jednego schematu, według którego można by leszcze łowić wszędzie. Każde łowisko wymaga odpowiedniego zestawu i sposobu prowadzenia - mówi Zbigniew Milewski.
Jego ulubiona metoda to zestaw skrócony na wędzisku 14,5 m, czasami skracanym, przez odjęcie dolnych elementów, do 13 lub 11,5 m.






















Do połowu leszczy używa dość grubych żyłek 0,12 - 0,18 mm. Wyczynowcy najczęściej stosują żyłki cieńsze. Jest bowiem prawdą, że przy stosowaniu grubszych żyłek brań może być mniej. Z drugiej jednak strony, jeżeli żyłka będzie zbyt cienka i leszcz ją zerwie, to spłoszy całe stado. Dlatego tak ważne jest, by dobrze znać łowisko i występujące w nim ryby. Jeżeli leszcze nie są zbyt duże, Milewski stosuje - w najdelikatniejszym wariancie zestawu - przypon 0,08 mm, a do niego żyłkę główną grubszą o 0,02 mm. Zestaw z takimi żyłkami nadaje się wyłącznie na wody stojące, gdy ryby słabo żerują albo jest ich mało. W rzekach i kanałach wolno płynących oraz wodzie stojącej, w czasie dobrych brań Milewski stosuje przypon z żyłki 0,10 mm. Ta grubość jest najodpowiedniejsza, gdy w łowisku jest dużo ryb, które nie kapryszą i trzeba je szybko holować. Kiedy pojawiają się pojedyncze duże leszcze albo znakomicie żerują mniejsze, wówczas zakłada przypon 0,12 mm. Osobnego traktowania wymagają duże rzeki, jak Wisła, Odra, Warta, gdzie jest szybki prąd i głębokie rynny, w których żyją leszcze - okazy. Tam używa przyponu 0,14, a nawet 0,16 mm.
Zdaniem Milewskiego na leszcze przypon powinien mieć 35 - 40 cm długości. Wtedy ryba, gdy chwyta przynętę, nie zahaczy o żyłkę główną. Tym samym się nie spłoszy, a wędkarz nie odbierze fałszywych informacji o sposobie brania.
Milewski lubi łowić haczykami z krótkim trzonkiem. Jest wprawdzie z nimi kłopot, dokuczliwy zwłaszcza podczas zawodów, bo gorzej się je wyciąga rybie z pyska, ale za to świetnie się trzymają i tym samym gwarantują pewny hol.

Żagiel jest najlepszym spławikiem do łowienia leszczy w wodzie o dużym uciągu.
Bombka sprawuje się najlepiej w rzekach o małym uciągu.
Spławik w kształcie łezki służy do łowienia w wodach stojących z dna.
Spławik wysmukły dobrze sygnalizuje brania podczas łowienia z opadu.

Kiedy łowi w wodach stojących i kanałach, to do pojedynczej ochotki (słabe brania) używa cienkich haczyków o rozmiarze 18 - 22. Do większych przynęt, na przykład kilku ochotek, białych robaków lub kanapek, stosuje haczyki nr 14 - 18 wykonane z grubszego drutu. Gdy uciąg jest szybszy, a leszcze większe, zakłada kute haczyki nr 10 - 12. Będzie na nich duża przynęta i grubszy przypon. Kuty haczyk ma tę zaletę, że nie przetnie przełyku nawet dużej rybie, kiedy będzie długo holowana w silnym prądzie.
Nieodzownym elementem wędki na leszcze jest amortyzator, który rozciągając się podczas holu niweluje siłę ryby. Milewski dobiera go stosownie do haczyka. Kiedy na bardzo cienkie haczyki łowi małe lub średnie ryby w wodzie stojącej, zakłada gumę o średnicy 0,7 - 0,8 mm. Na łowiskach, w których woda wolno płynie, używa haczyków nieco większych i mocniejszych oraz gumy 0,9 - 1,0 mm. Do najgrubszych, kutych haków używanych na łowiskach z dużym uciągiem, stosuje amortyzator o średnicy 1,2 - 1,4 mm.

Cienki haczyk do łowienia małych i średnich leszczy w wodzie stojącej.
Grubszy haczyk stosowany przeważnie do łowienia większych leszczy w wodach stojących i wolno płynących.
Gruby kuty hak na duże leszcze w rzekach o dużym uciągu.


W bystrych rzekach Milewski łowi na spławiki typu żagiel. Taki bowiem zestaw można prowadzić wolniej od nurtu, co czasem może decydować o sukcesie. Woda nie w każdej warstwie płynie z jednakową prędkością. Na powierzchni, gdzie się znajduje spławik, nurt jest szybki. Jeszcze szybszy jest w połowie głębokości łowiska, a tam, gdzie żerują leszcze, to znaczy na samym dnie, uciągu nie ma prawie wcale. Zadaniem wędkarza jest więc takie zestawienie spławika i żyłki, żeby znajdująca się na dnie przynęta przemieszczała się jak najwolniej.
Spławiki żagielki są dobre, gdy chcemy przytrzymywać zestaw i opóźniać jego spływ. Przestają być przydatne, kiedy zestaw puszcza się swobodnie, co jest konieczne podczas łowienia w wolnym nurcie. Wtedy najlepszy jest spławik typu bombka. Kiedy w wodach stojących Milewski łowi z dna, stosuje spławiki z korpusem podobnym do łezki. Czasem jednak, najczęściej podczas upałów, leszcze biorą z opadu. Wówczas używa spławików z korpusem wysmukłym, bo dobrze na nich widać każde zatrzymanie opadającej przynęty.

A) do łowienia leszczy w wodach szybko płynących,
B) na wolny uciąg,
C) na wody stojące do łowienia z dna,
D) łowienie z opadu.

Głównym obciążeniem zestawu rzecznego (90 - 95% całości) jest ołów w kształcie łezki. Reszta to śruciny, które doważają spławik. Łowiąc w wodach stojących Milewski używa stili, bo podczas opadania zestawu naturalnie układają żyłkę i rzadko ją plączą.
Leszcze to żarłoki, dlatego zanęta dla nich zawiera większą ilość składników i jest bardziej ziarnista niż np. zanęta dla płoci. W wodzie stojącej najlepsze są zanęty wyprażone, bo silnym zapachem dobrze wabią ryby nawet podczas słabego żerowania. W wodzie płynącej, zdaniem Milewskiego, zanęta wyprażona nie jest tak dobra, bo prąd wynosi jej cząstki daleko i wyprowadza ryby poza łowisko.
Technika łowienia leszczy w wodzie stojącej nie jest skomplikowana. Grunt ustawia się tak, żeby oliwka była 5 - 10 cm nad dnem. Przypon leży na dnie w nęconym polu. Brania zwykle są czytelne, spławik się wykłada lub zatapia. Przy takim ustawieniu gruntu i długim przyponie z zacięciem należy czekać najwyżej trzy sekundy. Zacięcie trzeba opóźnić, kiedy w łowisku są duże leszcze. Po wyłowieniu kilku sztuk łowisko należy donęcać, żeby utrzymać ryby.

W rzece Milewski przegruntowuje zestaw o jakieś 10 cm. Tyle wystarcza, by podczas przytrzymywania przynęta nie odrywała się od dna, tylko wolno się po nim toczyła, bo to najlepiej prowokuje leszcze do brania. W zestawie przytrzymywanym haczyk z przynętą wyprzedza obciążenie o długość przyponu. Od momentu, gdy ryba pochwyci przynętę, do sygnalizacji brania na spławiku może upłynąć nawet kilka sekund. Przez cały ten czas ryba ma przynętę w pysku. Zanim bowiem leszcz poruszy główne obciążenie płynące wprost na niego, najpierw zluzuje przypon. Dopiero później przypon się napręży i wówczas spławik się przytopi. Wyczucie tych etapów, a zatem momentu zacinania, jest bardzo ważne, bo leszcz zerwany (zacięty zbyt wcześnie) wypłoszy całe stado. Gdy z kolei zacięcie będzie opóźnione, to haczyk znajdzie się głęboko w pysku ryby i trudno będzie go wyjąć (na zawodach to duża strata czasu).
Rafał Bielewicz


Data publikacji: 23-07-2011    Kategoria: SPŁAWIK


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj