FINLANDIA - spotkanie w fabryce produkującej błystki Kuusamo



Kuusamo to piętnastotysięczne miasto położone osiemset kilometrów na północ od Helsinek. Tutaj znajduje się wytwórnia przynęt spiningowych Kuusamo
.



Jeżeli macie zamiar pojechać do Laponii, w rejon Kuusamo, na ryby kontaktujcie się z miejscowym biurem prowadzonym przez Marka Koźmica.
Cena za 7 dniowy pobyt do 200 do 700 Euro.







Finlandia znana jest z dwóch przynęt spiningowych: Kuusamo i Rapala.
Niebywałą, światową popularność Rapala zawdzięcza szczęściu. Reklama woblera Rapala Oryginal ukazała się bowiem w tym samym wydaniu tygodnika Life w którym zamieszczono artykuł poświęcony okolicznościom śmierci Marilyn Monroe. O lepszym nośniku reklamy, jak wielomilionowy nakład i przechodzące, po przeczytaniu, z rąk do rąk gazety, trudno wymarzyć. Rapalki zaczęły się sprzedawać jak, przysłowiowe, ciepłe bułeczki, a pieniądze zdobyte na największym rynku świata w USA, firma dobrze wykorzystała. Wcześniej Rapala nie miała wielu modeli woblerów i wszystkie były ukierunkowane na łowiska i ryby z miejsc z jakich wywodzili ich twórca Rauni Rapala. Jednak zastrzyk pieniędzy sprawił, że firma ruszyła ze swoimi woblerami wielotorowo. Zaczęła produkować woblery na wody płytkie i bardzo głębokie, na rzeki, na morze, ujścia wielkich rzek i jeziorowe głębiny. Dzisiaj woblery Rapala są w każdym miejscu świata bo pasują do wszystkich łowisk.
Firma Kuusamo, takiego szczęścia nie miała, jednak do małych firm nie należy, a jej wyroby są również znane w wielu krajach.

Paawo Korpua przy prasie, która kilkadziesiąt lat temu dała początek, pięknej rodzinnej historii.

Po fabryce oprowadza nas jej właściciel Pavvo Korpua, który w każdy kąt „wkłada nos” chociaż od kilku lat jest na emeryturze. Ster oddał synowi bo fabryka to rodzinny interes. Żona syna prowadzi sklep fabryczny w którym poza przynętami jest odzież, wyposażenie do saun, sprzęt biwakowy, pamiątki regionalne, jest przy sklepie również restauracja. Syn, Kimmo, nadzoruje produkcję z ojcem, ale do jego obowiązków należy również marketing. Dzisiaj jest za granicą, zdobywa nowe rynki.

Mówi Pavvo Korpua: - Zaczynaliśmy od niczego. Zajmowałem się zegarmistrzostwem i naprawą biżuterii. Ledwo wystarczało na życie. Łowiłem ryby i sam wykonywałem przynęty bo na kupne nie było mnie stać. Robiłem błystki dla siebie, także dla kolegów. Później zacząłem je sprzedawać. Zamówień przybywało bo koledzy dużo ryb na nie łowili. Nie nadążałem z ręcznym wycinaniem blachy i wyklepywaniem wzorów. Postanowiłem kupić prasę. Dałem ogłoszenie do gazety. Na ogłoszenie miałem pieniądze, ale nie na prasę. Jakoś  jednak dogadałem się ze sprzedającym, że będę ją spłacał. Poszedł na to i tak się zaczęła historia przynęt i fabryki Kuusamo.

Fabryka położona jest przy drodze prowadzącej z Kuusamo w głęboką Laponię. Ogromna błystka, kilkunastometrowej długości, przyciąga na kawę do sklepu z przynętami.

Dzisiaj ta mechaniczna prasa stoi na honorowym miejscu, w przyzakładowym sklepie, obok regałów uginających się od kolorowych przynęt. Nad nią zawieszone są pamiątki z początków firmy. Za najcenniejszą, o której Pavvo opowiada ze wzruszeniem, udokumentowane zdjęciem oraz artykułem który ukazał się w centralnej prasie, to spotkanie na krajowych targach z ówczesnym premierem Finlandii Urho Kekkonenem. Wiadomo, premier był wędkarzem, długo więc gaworzyli, przyjął kilka błystek i poczęstunek domowej roboty, który, jak się u nas mówi: na strychu był deptany.
Szczególną sławę zdobyła w Finlandii błystka wahadłowa Rasanen, o której rozpisywała się prasa i która otrzymała nagrody i wyróżnienia na różnych konkursach. Wycinki prasowe, z tej okazji, są również na honorowym miejscu.

Rasanen – wahadłówka, która znalazła  niezwykłe uznanie.

Fabryka nie różni się niczym od podobnych, produkujących przynęty metalowe. Dużo maszyn, metalu kolorowego,miedzi i mosiądzu bo to główny surowiec do produkcji przynęt. Ze stali wykonuje się tylko kilka przynęt. W ogóle, produkuje się w Kuusamo ponad osiemset modeli od przynęt. Wahadłowych, obrotowych, kilka modeli woblerów i wiele przynęt podlodowych. Każda przynęta produkowana jest w kilku, niektóre nawet kilkunastu wielkościach, a wszystkie z wielu wariantach kolorystycznych. Że te ryby nie zwariują.

Oglądamy dział po dziale. Tutaj się tłoczy. Tam wygładza powierzchnie. Dalej się galwanizuje. A tam się lakieruje, ale wejść do lakierni nie można. Jak źrenicy oka strzeże się tej technologii lakierowania. Tak jest nie tylko w Kuusamo, również w każdej innej fabryce na całym świecie.

Fabryka zatrudnia, na stałe, 38 osób i korzysta z chałupników. W Laponii o pacę jest trudno więc chętnych nie brakuje. Głównie kobiet, które pakują przynęty, bądź do pudełek bądź przyczepiają je do eleganckich kartoników.
Poza produkcją przynęt specjalistyczne maszyny do obróbki metalu wykorzystywane są również do produkcji wiązań narciarskich. Jest, konkretnie na ten model wiązań, duży zbyt. Służą one do zjazdu i do chodzenia po odpięciu tak zwanej piętki. A oryginalność polega na tym, że trzymają każdy rodzaj obuwia. Gumiaki, półbuty i narciarki. Te wiązania okazały się bardzo pomocne wędkarzom przy poruszaniu się na nartach po ogromnych zaśnieżonych obszarach oraz po wiosennym „uciekającym” lodzie.

Od 1995 roku firma wprowadza limitowaną serię błystek wahadłowych. Przeznaczone są dla kolekcjonerów. Każdego roku inny model, każdy pokryty 24 karatowym złotem.



Kuusamo sprzedaje swoje przynęty do kilkunastu krajów na świecie. Wszędzie gdzie są łowiska podobne do fińskich. Ponad pięćdziesiąt procent produkcji eksportowanej jest do Rosji, a innymi ważnymi odbiorcami są kraje skandynawskie.
 





Szczupak po trapersku

Złowionego szczupaka filetujemy. Za głową przecinamy skórę i mięso, a kiedy nóż dojdzie do kości ustawiamy ostrze na płasko i tniemy do ogona. Odcięcie płata mięsa idzie łatwo bowiem nóż z kości kręgosłupa się nie ześlizguje. Z drugiej strony odcinamy mięso, wraz ze skórą, w taki sam sposób.
Potrzebna będzie nam deska lub dwie deski z wywierconymi otworami. Na nich kładziemy płaty mięsa, które przytwierdzamy zaostrzonymi patyczkami, przebijając mięso i skórę, celując patyczki w otwory w desce. Płaty solimy, raczej oszczędnie. Można również skorzystać z innych przypraw jednak sama sól daje mięsu najbardziej wyborny bo naturalny smak.
Rozpalamy ognisko i w bezpośredniej odległości ustawiamy deski. Początkowo, kiedy z ogniska buchają płomienie należy pilnować  pieczystego. Kiedy w ognisku płomienie zaczynają zanikać, deski z płatami szczupaczego mięsa, przysuwamy bliżej żaru i możemy się oddalić, nawet na godzinkę by sobie jeszcze powędkować.
Po powrocie przekonacie się, że utrapienie, w postaci ości tzw. widelcowych, które towarzyszy  jedzeniu szczupaka, przy tym pieczystym jakby nie istnieje. Ości wprawdzie są, ale ich biel świetnie kontrastuje z kolorem upieczonej ryby, a dodatkowo łatwo dają się od mięsa oddzielić.



Data publikacji: 25-07-2011    Kategoria: ZA GRANICĄ


Liczba komentarzy: 0        
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj