ZA GRANICĄ

GŁOWACICA PO MONGOLSKU

We wrześniu zeszłego roku wyjechałem na trzytygodniową wyprawę do Mongolii. Tajmienie łowiliśmy w niewielkiej rzece Chulut (czytaj czulut), dopływie Selengi. Przez sześć i pół dnia spędzonych nad rzeką złowiliśmy około 50 tajmieni, największy miał 124 cm i ważył 16 kg. Oto garść praktycznych informacji dla osób, które też byłyby taką wyprawą zainteresowane.

NASZ SPITSBERGEN

Spitsbergen, wyspa leżąca daleko za kręgiem polarnym, dla ichtiologa zajmującego się rybami słodkowodnymi może się wydawać nieciekawa. Żyje tam tylko jeden gatunek takiej ryby - golec. Ale to właśnie z jej powodu uczestniczyłem w lipcu i sierpniu tego roku w wyprawie naukowej na Spitsbergen, którą zorganizował Uniwersytet Wrocławski. Golcami zajmowałem się razem z drem Janem Kuśnierzem, mieliśmy też okazję łowić je na wędki – mówi prof. Andrzej Witkowski

TARGI
BOOT DUSSELDORF 2013

obrazek
Największe na świecie targi jachtów i sportów wodnych Messe Düsseldorf, które odbędą się w dniach 19 – 27 stycznia 2013, oczekuje, podobnie jak w latach ubiegłych na ponad półtora tysiąca wystawców z 50 krajów.

NA BORNHOLM
ZA ŁOSOSIAMI

IMAGEKolega zaproponował mi wyprawę na Bornholm, gdzie mielibyśmy wędkować przez osiem dni i łowić trocie z plaży. Zgodziłem się bez wahania. Wyjazd przypadał na początek marca.

Z synem do Finlandii
na wakacje

IMAGESkontaktuj się z biurem podróży Marka Koźmica. Przez to biuro trafisz do jednego z tych miejsc, których wizytówki masz obok.
Laponia to miejsce, które powinno się odwiedzić. Nieskażona przyroda, moc ryb. Jak nigdzie tutaj można się nałowić szczupaków, mieć spotkanie z ogromnym pstrągiem, zapolować na salmonidy w jeziorach.
Wystarczy jeden telefon by się dokładnie dowiedzieć, po Polsku, jakie ryby, gdzie, kiedy, za ile.
Szczególnie polecam Biuro Podróży Marka Koźmica wędkarzom wyjeżdżających na eskapady ze swoimi synami, którzy chcą ich nauczyć wędkowania.

POWTÓRKA Z ROZRYWKI
CZYLI BLACHA W ŁEPETYNKĘ

IMAGEPrzyjaciel mój  już od kilku lat jeździ na sumy do Włoch na rzekę Pad. Mówił, że nie miał tam szczęścia do dużych ryb, chociaż wiele o nich słyszał. Jego największy sum miał półtora metra, ale widział, jak inni łowili sztuki mające ponad dwa metry. W tym roku znów się tam wybierał i zaprosił mnie na wspólny wyjazd. Grzechem byłoby nie skorzystać. Szybko zorganizowaliśmy ekipę, żeby pojechać jednym samochodem, za którym ciągnęliśmy łódkę.

SREBRNIAKI Z ALASKI

IMAGEW rzece jest  dużo łososi, ale złowić je wcale nie jest łatwo. Czasami zawodzi długoletnie doświadczenie przywiezione z Europy. Dzisiaj umiem już czytać wodę w alaskijskiej, szybko płynącej rzece, bez trudu odnajduję stanowiska łososi, wiem, jak prowadzić przynętę.

TAKIE SAME TYLE, ŻE WALIJSKIE


IMAGEKiedy zamieszkałem w Londynie, postanowiłem nauczyć się łowić na sztuczną muchę. Miałem do dyspozycji niezły sprzęt, fachową literaturę i prasę, a przede wszystkim rybne wody. Jeszcze w Polsce poznałem pierwsze tajniki wykonywania sztucznych much, więc nie zaczynałem tak całkiem od zera. Mimo to pierwsze samodzielne kroki nie były łatwe. Pomogli tutejsi muszkarze, również dzięki nim poznałem  walijskie rzeki i ich lipienie. Łowienie jest takie samo, tyle że ryb w Walii jest więcej.

NAD GÓRNYM RENEM


Od wielu lat wędkuję w Renie. Poznałem tu wielu wędkarzy, zarówno niemieckich jak i francuskich,  gdyż Ren jest rzeką graniczną między tymi państwami, a przechodzenie na drugą stronę to od dawna żaden problem.

NA GRENLANDII


Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że pod koniec sierpnia 2002 r. znalazłem się w miejscowości Illulisaat na Grenlandii. Jest to niewielka osada rybacka w środkowej części zachodniego wybrzeża. Sprzęt wędkarski miałem oczywiście ze sobą.

LEKKO ZAKRĘCENI

Zimowe wędkowanie w Krasnojarsku

Choć może wydawać się to dziwne, to jednak większość mieszkańców Krasnojarska, mieszkających nad Jenisejem – jedną z największych i najbardziej rybnych rzek Syberii, praktycznie nie zna jego rybnego bogactwa i różnorodności.

DUŻE OKONIE Z MAŁEJ WODY


Moja przygoda z wędkarstwem rozpoczęła się przed sześciu laty. Podczas pobytu w Niemczech poznałem ciekawego człowieka, wędkarza co się zowie,  co to już niejedną medalową rybę złowił. Nazywa się Lothar Kreuz, jest   emerytowanym dyrektorem gimnazjum z małego miasteczka Locknitz, oddalonego od Szczecina o 25 kilometrów.

KAZIMIERZ PUŁASKI I ŁOSOSIE

Łosoś jest trofeum wędkarskim pod każdą niemal szerokością geograficzną. Ma bowiem wszystkie cechy, które cenione są przez wędkarzy na całym świecie: ogromną waleczność, smaczne mięso, pokaźne rozmiary, by wymienić tylko podstawowe. W Polsce połowy tej królewskiej ryby, po wytępieniu rodzimej populacji, są jeszcze w powijakach, dlatego trzeba podejmować często dalekie i kosztowne wyprawy za granicę, najbliżej do naszych północnych zamorskich sąsiadów - Szwedów  i Norwegów.

FAJNA WYPRAWA

Syn mojego kolegi mieszka w Norwegii. Kiedy na Boże Narodzenie przyjechał do Polski, pochwalił się, że łowi tam ryby. Związki zawodowe, do których należy, mają do dyspozycji kwaterę w wędkarskim ośrodku na wyspie Tysnes. Składa się ona z dwóch dużych pokoi, salonu, kuchni i łazienki. Wygodnie może tam mieszkać sześć osób, a cena dla członków związków zawodowych i ich gości jest symboliczna. Tygodniowy pobyt kosztuje około tysiąca złotych, a do dyspozycji jest łódź z silnikiem. Oczy nam się zaświeciły,  kiedy oznajmił, że tę kwaterę zarezerwował dla nas. Nie miał z tym problemu, bo Norwedzy rzadko z takiego wypoczynku korzystają.

PODMOSKIEWSKIE MIĘTUSY – o rybach które wychodzą na łów, gdy psa żal z domu wypędzić

Motto:
"Bogowie nie zaliczają do rachunku życia czasu spędzonego na łowieniu ryb”
(napis na asyryjskiej kamiennej tabliczce)
fishbook.pl - Portal społecznościowy dla wędkarzy
Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczek) aby było Ci wygodniej z niej korzystać.     czytaj więcej»      ukryj