DENNA MORMYSZKA

 


W zimie leszcze pobierają pokarm wyłącznie z dna. Są tak powolne, że przynęta poruszająca się w toni ich nie interesuje. Energiczne potrząsanie mormyszką jest dobre na okonie, płocie lub krąpie, przynęta na leszcze musi pracować wolniej i wyłącznie przy dnie. Do tego celu najlepiej nadają się mormyszki płaskie. Rosyjscy wędkarze opracowali doskonały model, który kształtem przypomina pastylkę. Haczyk ma uniesiony do góry, żeby - jak mówią - rybie łatwo było chwycić nałożoną na niego solidną porcję ochotek lub czerwonego robaczka.
Mormyszkę opuszcza się na dno i po naprężeniu żyłki delikatnie to ją unosi, to opuszcza. Uniesienia ograniczają się tylko do oderwania korpusu z dna, natomiast opuszczenia powinny być szybkie. Takie kłapanie powoduje, że przynęta wypłukuje spod siebie drobiny mułu (albo piasku, kiedy łowimy na twardym dnie). Ryby szybko zwracają na te obłoczki uwagę, tym bardziej że podczas grania mormyszką porusza się także haczyk, a nałożone na niego ochotki falują.
Gdy spod lodu łowimy z mormyszką, nieodzownym dodatkiem do wędki jest kiwak. W sprzedaży jest ich dużo i choć kosztują niewiele, to jednak wielu wędkarzy robi je samemu z różnych materiałów. Własnoręcznie zrobiony i dopieszczony kiwak jest najlepszy.
Bardzo dobre kiwaki można zrobić z plastykowych butelek po napojach.
Są czułe i nie sztywnieją na mrozie, a wygięcie nadaje im niebywałą sprężystość. Z najszerszego miejsca butelki wycinamy paski o długości
12 - 15 cm, zwężające się równomiernie od 0,5 do 0,15 cm. Warto pociąć kilka butelek o ściankach rozmaitej grubości. Wtedy, mając kiwaki różnej czułości, wybierzemy ten, który będzie najodpowiedniejszy do danej mormyszki. W węższym końcu paska mocujemy, za pomocą koszulki igelitowej i kropelką super glue, oczko z grubej żyłki. Na pasek plastyku naciągamy trzy kawałki igelitowej rurki. Dwa będą przytrzymywać żyłkę, największy posłuży do nakładania kiwaka na szczytówkę wędki.