ZIMOWA TAKTYKA


Na mormyszki powinno się zakładać tyle ochotek, ile się zmieści na haczyku, wtedy okoń bierze pewniej. A w razie nieudanego zacięcia mamy pewność, że na haku coś jeszcze zostało i można łowić dalej.



Dla okoni kształt mormyszki nie ma większego znaczenie, natomiast liczy się jej wielkość. Gdy dobrze żerują, można łowić na dużą mormyszkę, która szybko schodzi do dna. Jeżeli żerują słabo, to mormyszka powinna być jak najmniejsza. Nieraz się zdarza, że taką małą mormyszką chcielibyśmy łowić na głębokości 12 metrów. Jest to możliwe, ale trzeba długo czekać, nim ona opadnie na dno. Pójdzie to szybciej, jeżeli zaciśniemy nad nią ołowianą śrucinę. Odległość śruciny od mormyszki nie powinna być mniejsza niż 20 centymetrów. Inaczej możemy mieć ślepe brania, bo  okonie będą pukać w ołów, a nie w przynętę.
  Ochotek powinno się zakładać tyle, ile się zmieści na haczyku, wtedy okoń bierze pewniej. A w   razie nieudanego zacięcia mamy pewność, że na haku coś jeszcze zostało i można łowić dalej.
Przy normalnym żerowaniu okoni mormyszkę  prowadzimy agresywnie. Jej drgania powinny się mieścić w przedziale 2 cm. Cały czas należy ją  podnosić i  opuszczać w granicach 50 cm. W czasie podciągania trzeba robić przystanki. Gdy mormyszka szybko ucieka, okoń często ją tylko odprowadza. Jeżeli ją na sekundę przytrzymamy, stwarzamy mu okazję  do ataku.
Okonie zazwyczaj biorą  przynęty podnoszące się z dna. Kiedy dobrze żerują,  wystarczy mormyszkę położyć na dnie i ją poderwać. Przy słabych braniach powinno się ją prowadzić powoli, delikatnie w zakresie do 30 cm. Przystanki trzeba wydłużyć do trzech sekund.
Zdarza się, że prowadzenie skuteczne w jednym otworze zawodzi w innym. Każde bowiem stado okoni może inaczej reagować na przynętę.
Zdecydowana większość brań, nawet do 80%, następuje przy samym dnie i nie wyżej niż metr nad nim. Łowiąc w tej strefie najlepiej zacząć od opukiwania dna. Następnie przez kilka minut  obławiamy warstwę do pół metra nad dnem. Potem podnosimy  przynętę o pół metra i obławiamy kolejną warstwę, ale nie trzeba już tego robić tak samo dokładnie. Wyżej warto łowić tylko wtedy, gdy okonie odprowadzają przynętę lub biorą z opadu.
Mormyszki nie powinno się szybko wyciągać z przerębla. Najlepiej robić to w takim tempie, w jakim była  prowadzona. W ten sposób  dajemy okoniom ostatnią szansę. Czasem biorą, gdy mormyszka jest tuż przy przeręblu.
Zdarza się, że okonie stoją pod lodem i przyglądają się mormyszce, ale jej nie atakują. I nie pomaga zmiana mormyszki, sposobu prowadzenia ani ilość ochotek. W  takich sytuacjach skuteczne bywa stopniowe podciąganie mormyszki. Zwykle kilka okoni podnosi się w ślad za nią i płynie do góry, a pod samym lodem któryś nie wytrzymuje i chwyta uciekającą przynętę.