WĘCH U RYB

Rola węchu w życiu ryb przez wiele lat była niedoceniona nawet przez naukowców. Istniały takie teorie, które głosiły, że jama nosowa może analizować tylko substancje gazowe, tak więc ryby, jako zwierzęta wodne wcale nie mogłyby odbierać wrażeń węchowych.

Zmysł węchu został w pełni doceniony w XX wieku. Początkowo sądzono, że odgrywa dużą rolę tylko u ryb mających zły wzrok. Niemiecki ichtiolog Wunder na podstawie wykonanych w latach trzydziestych badań stwierdził, że przy zdobywaniu pokarmu węchem posługują się ryby nocne jak miętus, leszcz czy sum, natomiast ryby dzienne, których typowym przedstawicielem według tego badacza jest szczupak, wykorzystują przede wszystkim wzrok. Jednak już nawet Wunder musiał przyznać, że duża grupa ryb, między innymi pstrąg, kleń czy okoń korzysta w podobnym stopniu z obu zmysłów.

Dopiero jednak badania nad wędrówkami ryb łososiowatych w pełni unaoczniły znaczenie węchu. Możliwość wykrycia minimalnych różnic w składzie chemicznym wody i co więcej długotrwałe zapamiętywanie rodzaju substancji chemicznych stanowi dowód, że węch jest zmysłem niesłychanie ważnym dla ryb.
IMAGE

Dwaj rosyjscy ichtiolodzy z Uniwersytetu Moskiewskiego, Kasumjan i Pawłow zebrali pracowicie, rozproszone po światowej literaturze naukowej, dane o roli poszczególnych narządów zmysłów w zdobywaniu pokarmu. Na ich podstawie określili, że w pierwszej fazie odżywiania u wszystkich gatunków ryb węch odgrywa większą rolę niż wzrok. Taki wniosek narzuca już samo porównanie odległości, z jakiej ryba może wykryć zapach, a z jakiej może coś zobaczyć. Tylko najlepiej widzące ryby, w najczystszych wodach, sięgają wzrokiem na odległość dwudziestu metrów. Tymczasem rozchodzący się w wodzie zapach pokarmu nozdrza ryb wykrywają z odległości ponad stu metrów. Tak więc głodna ryba zaczyna szukać zdobyczy, gdy ją poczuje. W miarę przybliżania się zapach staje się coraz bardziej intensywny, a dopiero gdy ryba znajdzie się blisko pokarmu, funkcję koordynacji przejmuje wzrok. Taki schemat dotyczy oczywiście jedynie pokarmu naturalnego.

Ale nie tylko łososie potrafią rozróżnić zapachy. Inne ryby także zapamiętują, jakie zapachy towarzyszą różnym zjawiskom w ich życiu. Zaobserwowano to podczas badań w laboratorium karmiąc przez jakiś czas ryby pożywieniem, zawierającym określoną substancję. W doświadczeniach stosowano głównie piżmo i wyciąg z wanilii. Po pewnym czasie (dłuższym lub krótszym w zależności od gatunku) ryby przestały reagować na pokarm, który nie wydzielał zapachu, albo nawet, atakowały nasączone substancją zapachową kawałki styropianu lub inne niejadalne cząstki. Również dodanie do wody samego zapachu pobudzało je do szukania pokarmu.

Ryby uczą się także, jakich zapachów należy unikać. Dużo gatunków niewielkich wodnych zwierząt nie jest zjadanych właśnie z powodu wydzielanego zapachu, ostrzegającego rybę o tym, że są one niesmaczną zdobyczą.
Zmysł węchu jest tak precyzyjny, że dzięki niemu ryby potrafią nauczyć się także unikać swego głównego prześladowcy – człowieka. I nie chodzi tu tylko o odstraszające działanie nikotyny czy benzyny. Amerykańscy wędkarze zauważyli, że na popularnych łowiskach, na których obowiązuje zasada “złów i wypuść”, ryby nie atakują sztucznych przynęt dotykanych gołymi rękami, o ile nie zostaną przetarte substancjami zapachowymi. Ryby nauczyły unikać się zapachu człowieka, a dokładnie, występującej na ludzkiej skórze L-seryny. Wykorzystały to natychmiast niektóre firmy wypuszczając na rynek substancje rozkładające ten związek.

... w doświadczeniach stosowano piżmo i wyciąg z wanilii. Po pewnym czasie, dłuższym lub krótszym w zależności od gatunku,  ryby przestawały reagować na pokarm, który nie wydzielał tego zapachu, albo nawet atakowały nasączone substancją zapachową z piżma lub z wanilii, kawałki styropianu lub inne niejadalne cząstki...

Wykrywanie w wodzie pokarmu nie jest jedyną funkcją węchu. Obok wspomnianych łososi, które po zapachu wody rozpoznają rodzinną rzekę, wiele innych ryb wykorzystuje zapach do nawigacji. Informacje o zmianie składu chemicznego wody pozwalają im unikać wielu niebezpieczeństw. Na przykład zanim do danego stanowiska ryb dopłynie wysoka, powodziowa fala, dotrze tam wcześniej woda o zmienionym składzie chemicznym. Zmianę tę spowoduje dopływ różnych substancji zmytych z deszczem z lądu. Ryby mają dzięki temu wystarczająco dużo czasu, by zająć odpowiednie stanowiska, takie, gdzie unoszona wodą ilasta zawiesina nie uszkodzi im skrzeli i gdzie mimo wszystko znajdą pokarm. Nawet niewielka ilość zanieczyszczeń w wodzie od razu staje się sygnałem ostrzegawczym – należy przestać żerować i poszukiwać miejsc z dopływem czystej, świeżej wody.

Dzięki zapachowi substancji znajdujących się w śluzie swych pobratymców, ryby odszukują i utrzymują odpowiednie odległości pomiędzy poszczególnymi osobnikami w stadzie. Gdy do wody dostanie się choć minimalna ilość zapachu skóry, pozbawionej śluzu, ryby traktują to jako ostrzeżenie, że w pobliżu musiał zaatakować drapieżnik. Same ryby wydzielają też zapachy, którymi wzajemnie się informują. Zapach strachu, tak nazwali ichtiolodzy substancję wydzielaną przez większość ryb, w momencie, kiedy są atakowane lub już złowione. Ryby ją wydzielają, żeby pobratymców ostrzec przez zagrożeniami.

Wędkarze docenili znaczenie węchu prędzej niż ichtiolodzy. Znalazło to wyraz w stosowaniu różnego rodzaju zapachów, od prymitywnych, otrzymywanych metodą prób i błędów substancji dodawanych do zanęt i przynęt naturalnych, po opracowywane w laboratoriach biochemicznych środki wpływające na pobudzenie apetytu lub zwiększające atrakcyjność sztucznych przynęt.