NAD TAMIZĄ W OKOLICACH LONDYNU

Łowię w kanale Jubilee River, na wysokości Windsoru, 20 km od Londynu, sam kanał jest odnogą Tamizy. Łowisko jest ogólnodostępne, można w nim łowić po opłaceniu podstawowej składki.

Kanał Jubilee River ma liczne meandry, głębokie zakola, zatoczki i są na nim niewielkie wysepki. Jego bieg przegradzają tamy, które sprawiają, że raz woda płynie szybko, a w innych miejscach prawie stoi. Według miejscowych wędkarzy są tu, oprócz sandaczy i łososiowatych, wszystkie ryby, jakie żyją na Wyspie. Łowiłem tu brzany, okonie, szczupaki, klenie, leszcze i węgorze.

Angielscy wędkarze zwykle łowią białe ryby. Szczególnie wielu jest karpiarzy, którzy polują na rekordowe sztuki. Na spining nie łowi prawie nikt, choć jest tu wiele drapieżników, głównie szczupaków i okoni.

W porównaniu do polskich łowisk Jubilee River to wędkarski raj. Mój rekord z tego łowiska to dwanaście szczupaków i kilka okoni złowionych w ciągu trzech godzin. Szczupaki najlepiej biorą na przynęty prowadzone agresywnie i dobrze reagują na częste przyspieszanie i zwalnianie. Rodzaj przynęty nie ma większego znaczenia, biorą na wszystko. Najlepsze wyniki mam na obrotówki nr 3 ze skrzydełkiem typu long, wahadłówki mors i alga, dwuczęściowe woblery Rapala i Kamatsu oraz spore perłowe rippery z czarnym grzbietem. Szczupaki najlepiej żerują rano i wieczorem, zwłaszcza w czasie zmiany pogody, przed ochłodzeniem i podczas deszczu. Mój największy szczupak z kanału Jubilee River miał 93 cm długości, ale u innych widziałem  znacznie większe. Jednym słowem wszystko tak samo jak w Polsce, z tą jedynie różnicą, że szczupaków jest tutaj dużo.

Podobnie jest z okoniami. Można ich się nałowić do syta i na takie same przynęty jak w kraju. Różnica jest taka,  że nawet gdy w ogóle nie biorą, to i tak można złowić kilka ładnych pasiaków. Oczywiście na boczny trok i byle nie na paprochy, bo wtedy zwykle trafiają się sztuki nieduże, do 20 cm. Mój największy okoń z Jubilee River miał 44 cm długości i ważył 1,65 kg.

W tym kanale łowię również węgorze. Mnie najlepiej brały na pęczki czerwonych robaków, natomiast angielscy wędkarze wolą rosówki i filety. Węgorze dobrze żerują wieczorem między godziną 18 a 21. Podobnie jak w wielu innych angielskich łowiskach, w Jubilee River węgorze wolno łowić tylko na haczyki bezzadziorowe. Najczęściej trafiają się sztuki  mierzące około 80  cm. Marcin Wypych, Slough


Licencję na łowienie ryb w łowiskach ogólnodostępnych można kupić na każdej angielskiej poczcie. Za roczne pozwolenie osoba dorosła płaci 24,5 funta  (1 funt = około 5,7 zł), a nieletnia, poniżej 16 lat, 5 funtów. Z taką licencją  można łowić wszystkie ryby oprócz łososi. Licencja na połów łososi kosztuje 65 funtów. Kary za łowienie bez pozwolenia są wysokie. Sprawa trafia do sądu, a grzywna wynosi 2500 funtów.

Zanim się  wykupi licencję i zacznie wędkować, należy sprawdzić, do kogo należy łowisko. Wiele angielskich wód to własność prywatna. Można w nich wędkować tylko za zgodą właściciela, a kary za łowienie bez pozwolenia są takie same jak na łowiskach ogólnodostępnych. Dowiedzieć się, do kogo należy łowisko, nie jest trudno. Informacji udzieli  każdy sklep wędkarski, tam też kupuje się licencje.

W Anglii, z większości łowisk nie można zabierać ryb, muszą wrócić do wody. Od 15 marca do 15 czerwca obowiązuje zakaz łowienia w rzekach i strumieniach.

Przebywający w Anglii Polacy chętnie wędkują. Szkoda, że nad wodą zostawiają ślady swojej obecności w postaci puszek po polskim piwie i pudełek po papierosach z polską akcyzą. W angielskich mediach dużo się mówi o tym, że polscy wędkarze są zagrożeniem dla tutejszych wód, bo  rzekomo wszystkie złowione ryby zabierają do domu. Atmosfera nad wodą jest przez to niemiła i napięta