SPINING BUGU I OTOCZKA ZAWODÓW

NADBUŻAŃSKIE SPOTKANIA

Wszystkie nowości zdały egzamin. Nie tak jak ryby, które od ponad tygodnia bardzo słabo żerowały, również w dniu zawodów.


obrazek
Organizacją tegorocznego Spiningu Bugu zajęło się nowo powstałe Lubelskie Towarzystwo Wędkarskie PRO NATURA.

O osiągnięciach i założeniach, które przyświecają wędkarzom skupionych w tej, już formalnej, grupie napiszemy osobno. Teraz kilka słów. Towarzystwo powstało z wędkarzy zainteresowanych chronieniem przyrody, szczególnie rzek. Rejestracja, szczęśliwie, zbiegła się z terminem zawodów, bo organizator takich imprez obarczony jest odpowiedzialnością za działalność fiskalną, a tu musi być OK. Finanse, wpływy i wydatki przeszły więc przez konto bankowe Towarzystwa. Wcześniej, zanim powstało towarzystwo, wiele było rozmów na temat organizacji samych zawodów. Ustalono, że nastąpi zmienia dotychczasowych zasad.

obrazek
 Tomasz Jaroszyński, wice prezes LTW wygłasza kilka ciepłych słów podczas wręczania nagrody Andrzejowi Majowi zwycięzcy tegorocznego Spiningu Bugu.

Dotychczas trwające przez dwa dni zawody zmieniono na jednodniową formułę. Odstąpiono od zabierania złowionych ryb przechodząc na zwyczaj "złów i wypuść". Przyznano jedną nagrodę. Miał ją otrzymać łowca najdłuższej ryby. Wszystkie nowości zdały egzamin. Nie tak jak ryby, które od ponad tygodnia bardzo słabo żerowały również w dniu zawodów. Ale ten niedostatek wyrównała nam organizacja imprezy i baza, w której się spotkanie odbywało.

obrazek

Janusz Łomża, prezes LTW, i Mian Kot losują nazwisko kolejnego szczęśliwca - każdy uczestnik zawodów wylosował jakiś upominek.

Zakwaterowani byliśmy w ośrodku CWAŁ w Okunince. Elegancki, bardzo dobrze wyposażony obiekt z doskonałą obsługą. Świetna kuchnia w podstawowym  jedzeniu, też w wyszukanych daniach, przystawkach i zakąskach, a wszystko w obfitości podkreślało dbałość o nas i w ogóle o innych klientów, z czego ten ośrodek jest znany. Było nas sześćdziesięciu, tyle jest w ośrodku miejsc noclegowych, mieliśmy powody do zadowolenia tym większe, że do dyspozycji była ogromna sala, w której odbywał się pokaz wędzisk i biesiada, której elementem było losowanie nagród i licytacja.

obrazek
Łowca sandacza oraz fundator nagrody Sebastian Pitak.

Jak zapowiadał organizator nagroda była za złowienie najdłuższej ryby. Piękną statuetkę, dzieło artysty Mirosława Szczuckiego z Lublina, otrzymał Andrzej Maj. Wśród pozostałych uczestników Spiningu Bugu zostały rozlosowane nagrody w tym kilka bardzo cennych w postaci wędzisk.

Na biesiadnym stole znalazło się wiele przedmiotów,

obrazekoczywiście wędkarskich, które pochodziły od sponsorów, które trafiały do rąk uczestników Spiningu Bugu po licytacji.

Licytator Wiesław Kosicki, „zarabia” kolejne złotówki na zarybienie.

 Cel licytacji był szczytny. Pozyskane pieniądze posłużą do zakupienia okoni, którymi zostanie zarybione jezioro Zagłębocze, znajdujące się na terenie Pojezierza Łęczyńsko – Włodawskiego. Licytację prowadził Wiesław Kosicki, między innymi doskonały wędkarz. Dar przekonywania, sugestywna, bo przecież zna rzemiosło, argumentacja do zakupu konkretnej rzeczy, czy to wahadłówek ze Starachowic czy też sumowych woblerów Wąchały, dały ponad 3 500 złotych. Jednym słowem góra pieniędzy, która zostanie dobrze spożytkowana.

Dziękujemy i do zobaczenia za rok.
 
obrazek Na przyszłorocznym Spiningu Bugu każdemu życzymy co najmniej takiej rybki, jak ta puszysta maskotka wylosowana podczas biesiady w Cwale.