GDY JEZIORO SKUWA LÓD

Myli się, kto sądzi, że od stycznia do marca w zamarzniętych jeziorach nic się nie zmienia. Przeciwnie, zmienia się bardzo wiele i jeżeli wędkarz tego nie wie lub tych zmian nie zna, na udane połowy nie może liczyć.
obrazek

Z wędkarskiego punktu widzenia zimę można podzielić na kilka okresów trwających od tygodnia do miesiąca. Oto ich krótka charakterystyka.


obrazek

1. Pierwszy lód. Prawie we wszystkich jeziorach jest jeszcze pod lodem sporo roślinności i planktonu, a ryby są bardzo aktywne. W tym okresie trzymają się blisko brzegu, w pobliżu trzcinowisk. Najlepiej łowić wówczas w jeziorach małych, bo one zamarzają najwcześniej.

2. Wczesny środek zimy. W małych jeziorach roślinność stopniowo obumiera, a ilość brań w płytkiej wodzie zaczyna spadać. To znak, że ryby przenoszą się już na głębiny (zazwyczaj 6 - 10 m), gdzie będą przebywać do wiosny. Im jednak zbiornik większy, tym wolniej to w nim przebiega. Dlatego i tam ryby ciągle jeszcze przebywają w pobliżu zanikającej roślinności. Na płyciznach można więc łowić jeszcze długo, trzeba się tylko stopniowo przenosić z małych jezior na coraz większe. Dopiero gdy te duże też dobrze zamarzną, podążamy w ślad za rybami. Przebywają one wówczas w środkowej części jezior, ale także w przesmykach. Warto łowić szczególnie tam, gdzie maksymalna głębokość nie przekracza 12 metrów.

obrazek

3. Środek zimy. Teraz ryby najlepiej biorą w większych i głębszych jeziorach, gdzie mimo grubego lodu i zalegającego na nim śniegu ilość tlenu jest jeszcze wystarczająca. Tam jednak trudno je znaleźć, więc lepiej się najpierw upewnić, czy na pewno przestały już brać w pobliżu brzegów. Jeżeli rzeczywiście nie biorą (bo ich tam po prostu nie ma), to musimy ich szukać gdzie indziej. Pozostańmy na razie przy płytszej części jeziora i przeszukajmy przybrzeżne zagłębienia, najlepiej te, które mają co najmniej 6 metrów i znajdują się w pobliżu płytkich blatów. Dopiero gdy i tam brania ustaną, pomyślimy o wodach głębokich, otwartych.

obrazek

4. Późny środek zimy. Gdy większe ryby w głównej części jeziora biorą coraz gorzej, czas poszukać nowych miejsc. W tej części sezonu godne polecenia są obszary między brzegiem a podwodnymi wzniesieniami. Najlepiej, gdy głębokość wody wynosi tam 4 - 7 metrów. W płytkich jeziorach, gdzie łowiliśmy na początku zimy, ryby mogą być nie tylko ospałe, ale wręcz bliskie uduszenia. Pływają wtedy tuż pod lodem, szukając resztek tlenu wytwarzanego przez fitoplankton (plankton roślinny).

5. Ostatni lód. W tym okresie znów zaczynają się dobre brania. Warstwa lodu staje się coraz cieńsza i zaczyna zanikać. Najpierw tworzy się wąski pas wody przy brzegu i małe dziurki wokół trzcin. Tą drogą do wody dostaje się życiodajny tlen. Kolejnym jego źródłem staje się topniejący śnieg. Ryby wracają więc na płycizny, do zatoczek o głębokości 1 - 2 m, nie czekając, aż lód całkiem z jeziora ustąpi.

Rytm, w jakim następują po sobie kolejne okresy podlodowego sezonu, może się zmieniać. Nie zawsze więc znajdziemy ryby w tych samych miejscach, gdzie o tej porze były przed rokiem. Główną tego przyczyną są wahania pogody. Wiemy przecież, jak różne bywają zimy. Jeżeli jezioro zamarznie szybko, ryby prawdopodobnie wcześniej odpłyną na głębiny. Gdy natomiast zima będzie późna, pozostaną dłużej przy zaroślach na płyciznach, czasem nawet aż do wiosny.

obrazek

Ale nie tylko czas nadejścia zimy ma znaczenie, liczy się też temperatura i opady. Kiedy lód jest gruby i dodatkowo zalega na nim warstwa śniegu, do wody przenika mniej światła. To z kolei sprawia, że rośliny i plankton obumierają szybciej i ilość tlenu w wodzie drastycznie spada. Dzieje się tak zwłaszcza w jeziorach małych, zwykle eutroficznych. Jeżeli jednak zima jest łagodna, roztopy częste i lód cienki, możemy się spodziewać czegoś zupełnie odwrotnego. Więcej światła oznacza bowiem więcej fitoplanktonu, a to z kolei więcej tlenu. Może się wtedy zdarzyć, że ryby długo pozostaną w pobliżu zarośli (o ile tylko znajdą tam pokarm), a zdezorientowani wędkarze będą ich na próżno szukać w głębi jeziora.

O tym, gdzie ryby przebywają zimą, decyduje również roślinność. Dopóki jest ona w dobrej kondycji, daje rybom schronienie. Potem jednak, gdy zaczyna gnić, zmniejsza ilość tlenu w wodzie. Wiemy również z doświadczenia, że w jednym jeziorze roślinność może być bujniejsza niż przed rokiem, a uboższa w drugim, położonym ledwie kilka kilometrów dalej. Dobrze jest zatem już jesienią obserwować zbiorniki, w których chcemy łowić zimą. Dzięki temu będziemy wiedzieć, co się w łowisku dzieje i gdzie za kilka tygodni szukać pod lodem ryb. Jesienne obserwacje najlepiej prowadzić z łodzi. Łatwiej wtedy dostrzec kępy roślinności i inne kryjówki ryb (lód bardzo to nam utrudni). Ich położenie trzeba zapamiętać lub naszkicować, obierając sobie na brzegu jakieś punkty orientacyjne.