Zdjęcie znad wody

TAJEMNICE TYCZKI


Czy cofanie tyczki po pokrowcu jest bezpieczniejsze
niż po rolkach i czy ma to jakieś znaczenie dla trwałości wędki?


Cofanie tyczki po pokrowcu lub po jakimś przeznaczonym do tego celu materacu jest o wiele wygodniejsze i bezpieczniejsze niż cofanie po rolkach. Na rolkach, choćby były najlepsze, tyczka wpada w wibracje. Przy jej długości (można przyjąć, że ma co najmniej osiem metrów) powstają z tego powodu mikrouszkodzenia, szczególnie tam, gdzie się łączą poszczególne rury. Podczas cofania tyczki po materacu ma się większy psychiczny komfort. Tyczka przesuwa się bezgłośnie i blisko ziemi, odkładając ją, wystarczy się tylko obejrzeć. Z rolkami jest inaczej. Trzeba się nie tylko obejrzeć, ale jeszcze trafić dolnikiem na rolki. Ściągając tyczkę z rolek też trzeba w ostatniej fazie uważać, żeby dolnik nie pacnął o ziemię.
W praktyce rolki stosuje się na tych łowiskach, gdzie jest kamienisty brzeg i stromo za plecami. Jeżeli tylko można, to nawet w takich warunkach należy stosować materac.

Czy podwójne rolki
są lepsze od pojedynczych?

Rolki podwójne w niczym nie ułatwiają wycofywania tyczki, nie zmniejszają wibracji kija, bo kij i tak niemal zawsze ślizga się po jednej rolce. Są natomiast droższe, na łowisku efektowniej wyglądają i są chętniej kupowane przez mniej doświadczonych wędkarzy.
Ile topów powinien mieć zawodnik startujący w zawodach i jakie one powinny być?
Tyle, na ile go stać i ile jego zdaniem mieć powinien. W praktyce wystarczają cztery: trzy z zestawami, jeden do donęcania (to taki mocny top, na który się zakłada kubek zanętowy). Prawie wszyscy zawodnicy używają topów pięcioelementowych.

Czy długie topy, mające więcej niż sześć metrów,
oferowane przez niektóre firmy, są często używane?

W praktyce na naszych łowiskach nie potrzeba stosować takich topów. Długość topu dobiera się do głębokości łowiska, a pięcioelementowy top ma pięć metrów. Nasze łowiska rzadko są tak głębokie, żeby były potrzebne topy sześciometrowe lub jeszcze dłuższe.
Czy łowienie ze szczytówką w wodzie nie płoszy ryb, gdy łowisko ma głębokość od jednego do dwóch metrów?
Chlapanie szczytówką płoszy ryby wtedy, gdy woda jest płytka i przejrzysta. Przy dwumetrowej głębokości łowiska chlapanie raczej nie powinno przeszkadzać w rzece, ale na wodzie stojącej może odegrać rolę w wypłoszeniu ryb. W niektórych sytuacjach, kiedy ryby słabo biorą, szczytówkę należy wysuwać nad łowisko spokojnie, bez dynamicznego machania.

Czy spławiki typu Cralusso, zwłaszcza w wersji tuning,
same się w szybszym nurcie przynurzają?

Tak, przynurzają się, kiedy zestaw puszczamy w swobodnym spływie. To utrudnia rozpoznawanie brań. Żeby to zjawisko wyeliminować, trzeba zestaw przytrzymywać, wtedy spławik nie będzie się samoczynnie przynurzać. Ale ze spławikami Cralusso, właśnie w wersji tuning, to znaczy, kiedy nałożona jest plastikowa nakładka Torpedo, związany jest inny problem. Nakładka, której zadaniem jest spowalnianie spływu, ma dużą powierzchnię. Po braniu ryby spławik się zanurza, a reakcją na to jest zacięcie, wyrwanie spławika spod wody. Spławik daje tak duży opór, że pękają topy. Radzimy o tym pamiętać i zacinać krótkim, spokojnym ruchem kija.o
Wyjaśnień udzielili Zbigniew Milewski
i Tomasz Majcher