DOCIĄŻONA MORMYSZKA I...

Do zapachu, smaku i wyglądu ochotki przyzwyczajony jest każdy gatunek ryby, nawet drapieżnej, które w początkowym okresie swojego życia właśnie nimi się odżywiały.

obrazekSZTUCZNA OCHOTKA
Wędkarze, którzy w niektórych zbiornikach podgórskich chcą łowić na mormyszkę, mają problem, gdyż wedle przepisów wolno tam używać wyłącznie przynęt sztucznych lub roślinnych. Wyjściem z tej sytuacji może być zastąpienie żywej ochotki imitacją z miękkiego, czerwonego tworzywa.
Dobrą imitację trzeba jednak zrobić samemu, bo dostępne w sklepach sztuczne ochotki są grube, sztywne i w niczym nie przypominają prawdziwych larw. Ogon czerwonego twistera tniemy na paski długości dwóch centymetrów, grube na mniej więcej dwa milimetry. Po nałożeniu na haczyk paski nacinamy nożyczkami z obu stron co najmniej na cztery części. Pasemka dobrze pracują w wodzie i trzymają się na haczyku. Ponieważ na mrozie trudno w ten sposób mormyszkę ubrać, dobrze jest zawczasu przygotować kilka sztuk. Dla lepszej skuteczności można mormyszkę zwilżyć substancją zapachową.


obrazekDOCIĄŻONA MORMYSZKA
Kiedy trzeba łowić mormyszką wielkości główki zapałki na głębokości większej niż siedem - osiem metrów, opadanie przynęty do dna trwa bardzo długo. Żeby ten czas skrócić, dociążam mormyszkę kilkugramową łezką. Ołów mocuję na osobnym troku, którego długość ogranicza wysokość łowienia nad dnem. Zwykle wystarcza trok 60-centymetrowy. Dowiązuję go do mormyszki tak samo jak żyłkę główną, tyle że od spodu. Trok robię z najcieńszej żyłki, jaką mogę zdobyć (0,06 mm), bo musi być na tyle wiotki, żeby nie utrudniał brania. Po opuszczeniu łezki na dno trok pozostaje luźny i ryba może bez przeszkód wessać mormyszkę.
Jeśli używam zwięzłej zanęty, nie zakładam ołowiu, tylko wgniatam mormyszkę w zanętową kulkę. Tym sposobem i nęcę, i szybko spuszczam mormyszkę do dna.


obrazekSKRZĄCA ZANĘTA
Do zapachu, smaku i wyglądu ochotki przyzwyczajony jest każdy gatunek ryby, nawet drapieżnej, które w początkowym okresie swojego życia właśnie nimi się odżywiały. Zapewne dlatego nęcenie larwami tych owadów jest tak skuteczne. W przypadku zawodów, kiedy liczy się czas przywabienia ryb na łowisko, może jednak okazać się zbyt wolne, jeżeli wypadło nam stanowisko na namułach, w których jest dużo ochotek.
Dlatego do ochotki zanętowej niektórzy wędkarze (podpatrzyliśmy u Piotra Stępniaka) dosypują brokat. Uzyskuje się w snopie światła pod przeręblem, efekt skrzącej smugi w ciemnej podlodowej przestrzeni, który ściąga z natury ciekawe ryby. Najlepszy brokat uzyskać można z potłuczonych bombek choinkowych, bo w sklepach można najczęściej kupić plastikowy, który nie chce tonąć.