ALE BRZANY!

Holowanie brzan dostarczyło mi  wiele emocji bo wspaniale walczący przeciwnik i pocieszające jest to, że w Sanie jest ich tak dużo.
Po wiosennych wysokich wodach San powracał do normalnego stanu. W lipcu zacząłem łowić brzany. Te niezwykle silne ryby brały na każą przynętę. Niektóre brzany, po zacięciu, parły do przodu jak lokomotywy i żyłka pękała jak sparciała nitka. Ale i tak kilka okazów udało mi się wyciągnąć.
Pierwszą brzanę złowiłem 3 lipca. Woda w Sanie była lekko mętna. Wzięła na zestaw gruntowy z robakami. Miała 5,5 kilograma i długość 81 cm. Złowiłem ja o 19.30.
Drugą, rekordową, miałem 10 lipca też w godzinach popołudniowych. Ta wzięła na rosówkę. Miała 80 cm długości i ważyła 5,3 kg.
Kolejna brzane miałem przy pięknej pogodzie i w przejrzystej wodzie. Było to  15 lipca o 7.30 rano. Z łowiłem ja feederem z koszyczkiem zanętowym, a przynęta była pinka. Brzana ważyła 4,8 kg i miała długość 82 cm.
16 lipca wziąłem ostatnią z okazałych brzan. Popołudnie, słoneczna pogoda, średni poziom wody, wędkuję feederem z koszyczkiem. Ta brzana miała 3,8 kilograma i wzięła na łatki owsiane. Miała długość 77 centymetrów.
Holowanie brzan dostarczyło mi  wiele emocji bo wspaniale walczący przeciwnik i pocieszające jest to, że w Sanie jest ich tak dużo.
Tomasz Różak
Jarosław