Zdjęcie znad wody

ZBIORNIK SIRAVA NA SŁOWACJI

obrazekOd granicy ze Słowacją, którą przekraczaliśmy w Barwinku, jest około 100km kilometrów do zbiornika zaporowego Sirava. Z Łodzi, w której mieszkam, to kawał drogi, jednak jakich to poświęceń wędkarz jest w stanie dokonać by poznać nowe łowisko.


obrazek

Dzisiaj po kilkudniowym pobycie nad Siravą powiem tak: Nie żałuję, chociaż do końca nie jestem przekonany, czy jest to łowisko warte poniesienia tylu trudów i kosztów. Zachwalali mi je znajomi mówiąc o jego rybności, ale również przestrzegali przed jego chimerycznością.

obrazek

Oni jeżdżą tam na ryby tylko jesienią. Mowa o rybach drapieżnych bo innych jest w bród. Ja pojechałem w wakacje i, jak się okazało, wyłącznie by się przekonać, że słowackie ryby, podobnie jak nasze, mają w tym okresie kanikułę.

obrazek

Wynajęliśmy domek nad samą wodą. Wygodne zakwaterowanie bo do łódki schodziliśmy kilka metrów. Domek z wczesnych lat siedemdziesiątych i pod łóżkami chyba w tamtym czasie ostatni raz sprzątano. Proponowano nam za tą samą cenę mieszkanie w pawilonie, gdzie warunki i czystość jest nieporównywalna do warunków w których mieszkaliśmy, ale, wraz z kolegami, zadecydowaliśmy, że bliżej wody jest lepiej i jakoś ścierpimy ten standard.

obrazek

Ceny jak na Krecie przed sezonem, a nawet wyższe. Za miejsce w domku 15 Euro. Na Krecie nocleg w trzygwiazdkowych, ze śniadaniem, 18 Euro. Jedzenie - ceny na Słowacji jak w kraju, a nawet wyższe. Do tych kosztów należy doliczyć pieniądze przeznaczone na zakup licencji wędkarskich. Za dzień wędkowania 17 Euro, za dwa tygodnie 70 Euro. Dodać muszę, że z łowiska nie można zabierać ryb, chociaż są zwyczajowo, chyba, jakieś zdroworozsądkowe wyjątki. Sprzedając licencję powiedział nam o tych wyjątkach właściciel sklepu.

Ostrzegając przed strażnikami wyposażonymi nawet w noktowizory powiedział, że jeżeli zabierzemy rybę z łowiska i ją sprawimy na wieczorne konsumowanie, nikt się o to czepiać nie będzie. Nie sprawdzałem, więc nie powiem czy działa i przyjmijcie informację jako zasłyszaną!

obrazek

Na zbiorniku i nad zbiornikiem nie ma wielu ludzi. Dla Słowaków, po przejściu na Euro, jest za drogo. Wcześniej, jak mówił właściciel ośrodka, w którym kwaterowaliśmy, wczasowiczów było dużo. Teraz "przy życiu" trzymają ośrodek kolonię letnie.

obrazek

Oczywiście spotkaliśmy Polaków, oczywiście wędkarzy. Potwierdzili wcześniejsze informacje o zbiorniku, które uzyskaliśmy od przewodników wędkarskich znad Soliny, że jest w Siravie sporo sandaczy, że są sumy i szczupaki. Oraz to, że w lecie drapieżników prawie nie można złowić, nawet okoni, które są tutaj duże.

Nasi polscy rozmówcy znad Siravy, nastawiają się na karpie bo w środku lata można ich sporo złowić i doczekać się okazów.

Moje doświadczenie z kilkudniowego pobytu jest takie, że białorybu są w zbiorniku ogromne ilości. Koledzy próbowali wędkować na feedry. Szybko zaprzestali, bo ile można, skoro pod kilkunastu sekundach od zarzucenia zestawu jest branie i holuje się leszcza i tak jest o każdej porze, rano, wieczór, we dnie, w nocy...

obrazek

Opływałem zbiornik z echosondą. Dno ma w w miarę równomierne ze sporą ilością kamieni i głazów. W wielu miejscach, szczególnie przy wyspie, która pod wodą połączona jest z brzegiem grzbietem, ponoć niegdysiejszą drogą, dostrzegłem na ekranie takie  ilości ryb, że sądziłem iż urządzenie się zepsuło, ale najprawdopodobniej był to białoryb.  W ogóle, echosonda cały czas pokazywała ryby w tym duże półksiężyce. Moim zdaniem były to sumy i rzeczywiście, w jednym z takich miejsc kolega złowił małego suma.

Wędkarsko wyjazd miałem niezbyt owocny. Poznawczo bardzo udany, w każdym bądź razie na tyle, żeby jesienią ponownie się tam wybrać, ale dopiero po uzyskaniu informacji "drapieżniki się ruszyły".

Jakub Buczek
Łódź