Zdjęcie znad wody

PŁYWAJĄCY KOSZYCZEK


obrazekBiałymi robakami bardzo łatwo zwabić ryby do powierzchni. Kiedy wzdręgi są już w łowisku, ściągam je do pływającego koszyczka zanętowego.


obrazek

obrazek

Jesienią wzdręgi wspaniale żerują przez cały dzień, lecz rzadko pokazują się przy powierzchni wody, bo o tej porze roku jezioro jest rozkołysane wiatrem. W takie  dni szukam ich w toni i najczęściej znajduję je w połowie głębokości wody. Łowię pikerem. Używam przy tym koszyczka zanętowego, który pozwala mi precyzyjnie nęcić i daleko rzucać, co przy połowie dużych wzdręg jest nieodzowne.

Jest to zwykły koszyczek obustronnie zamknięty, tyle że jego wieczko podkleiłem korkiem. Na żyłkę zakładam go poprzez krętlik znajdujący się w dolnej części i blokuję gumowym stoperem na pożądanej głębokości. Zatopionej żyłki nie porusza ani wiatr, ani fala, więc zestaw jest stale napięty. W pogodne dni, łowiąc z bliska, stosuję koszyczek przelotowy. Mogę wtedy szybciej zacinać, bo żyłka znajdująca się w powietrzu nie musi pokonywać oporu wody. W obu rozwiązaniach wskaźnikiem brań jest szczytówka pikera.

obrazek

Koszyczek napełniam białymi robakami oraz odrobiną zanęty spożywczej dla wytworzenia chmurki. Robaki są lekko zmrożone (prosto z turystycznej lodówki) i sklejone, więc powoli wydostają się z koszyczka i dłużej wabią ryby.

Białymi robakami bardzo łatwo zwabić ryby do powierzchni. Kiedy wzdręgi są już w łowisku, ściągam je do siebie, lokując koszyczek coraz bliżej. Stopniowo zmniejszam też grunt. W ten sposób ułatwiam sobie wędkowanie, bo z bliska wszystko lepiej widać i krócej trwa holowanie.

Jan Banach
Skarżysko-Kamienna