AŻ ŁZA W OKU SIĘ KRECI


obrazekMieczysława Śliwińskiego poznaliśmy podczas  tegorocznego Spiningu Bugu. Nie jest spiningistą, ale że Bug zna doskonale, oprowadzał po nim swoich przyjaciół, którzy przyjechali na nasze zawody. Imprezie przyglądał się uważnie, bo  też organizuje zawody wędkarskie i, jak mówił, miał okazję wzbogacić  swoje doświadczenia.


Pan Mieczysław to człowiek niezwykły. Wędkarską pasję połączył z  chęcią niesienia pomocy dzieciom niepełnosprawnym i trudnej młodzieży. Jest hrubieszowianinem. Pracuje tu jako terapeuta w ośrodku o nazwie Warsztaty Terapii Zajęciowej. Są one przeznaczone dla osób o różnym stopniu niepełnosprawności.

obrazek

Zdecydowaną większość stanowią dzieci  pokrzywdzone przez los, młodzi ludzie z upośledzeniem umysłowym i ruchowym. Pochodzą przeważnie z rodzin patologicznych, gdzie szerzy się przemoc i alkoholizm. Prowadzi z nimi zajęcia terapeutyczno-rehabilitacyjne, kulturalno-oświatowe, przystosowania społecznego oraz sportowe i przyrodnicze. Część uczestników tych zajęć to również wychowankowie Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Hrubieszowie. Pan Mieczysław bardzo mocno angażuje się w udzielanie  tym ludziom pomocy. Z myślą o  nich założył Koło Miłośników Wędkarstwa. Stworzył im swego rodzaju azyl, który okazał się również szkołą życia dla innych.

Chodziło głównie o zagospodarowanie  czasu wolnego po zajęciach warsztatowych,  żeby młodzi ludzie nie przebywali w towarzystwie osób nadużywających alkoholu, a nierzadko również używających wobec nich przemocy fizycznej. Celem równorzędnym była  edukacja, przystosowanie ich do samodzielnego życia, bo niestety, na pomoc rodziny nie zawsze oni mogą liczyć. Wędkarstwo ma  być spoiwem, które łączy hobby z nauką   życia.

Świetnie się to Panu Mieczysławowi udało. To działa już od kilku lat. Organizowane są zawody i wyjazdy na rozmaite łowiska. Poprzeczka została ustawiona wysoko. Pan Mieczysław od razu rzucił swoich wychowanków na głębokie wody spławikowego wędkarstwa wyczynowego. Początki były bardzo trudne. Zawiązanie haczyka lub przyponu jest dla wielu osób upośledzonych ruchowo i intelektualnie czynnością bardzo trudną. Walczą jednak ze swoją ułomnością i dziś potrafi to zrobić niemal każdy.  

Pan Mieczysław wyzwolił wśród młodzieży rzecz dla człowieka bardzo ważną:  chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Wędkowanie odbywa się dwójkami. Każdy  niepełnosprawny ma swojego towarzysza spośród dzieci z ośrodka szkolno-wychowawczego. Jednocześnie jest to dwuosobowa drużyna, która na zawodach rywalizuje z innymi.  Wymieniają się przy tym doświadczeniami, uczą cierpliwości, wzajemnej tolerancji, szacunku dla przyrody. Nadbużańskie tereny są bardzo trudne do przebycia. Niepełnosprawny nigdy by sam w wiele miejsc nie dotarł. Z pomocą przyjaciela, też wędkarza, staje się to osiągalne. Dlatego każdy wyjazd nad wodę to niezapomniane przeżycie i wzajemne dowartościowanie.

- Kiedy się patrzy, jak te dzieciaki sobie nad wodą pomagają, jak cieszą się z każdej złowionej ryby, z jaką delikatnością wypuszczają ją potem do wody, jak sprawnie idzie im samo łowienie, to aż słów brakuje - mówi Pan Mieczysław. - Czasami to  mi się łza w oku zakręci, kiedy widzę, jak bardzo się cieszą ze zwycięstwa i nagrody, która nieraz jest pierwszą rzeczą, jaką kiedykolwiek w życiu dostali.

Krzysztof Wawer