SZKLANKA


obrazekPierwszy podmuch zimy zaskakuje nie tylko drogowców, ale także wielu wędkarzy. Pełni optymizmu ruszamy nad wodę...


obrazek
Pierwszy podmuch zimy zaskakuje nie tylko drogowców, ale także wielu wędkarzy. Pełni optymizmu ruszamy nad wodę, bo po nocy z lekkim mrozem zapowiada się ładny dzień, a tam na wodzie szklanka. Nie jest tak strasznie, jakby się wydawało. Cienki lód można przecież skruszyć. Nagrodą za niespodziewany trud mogą być dorodne ryby.
Na przełomie listopada i grudnia trzeba być przygotowanym na to, że zbiorniki z dnia na dzień mogą pokryć się lodem. W mieście jest zwykle o 2 - 3 stopnie cieplej niż w terenie, więc trudno spostrzec, kiedy w wodnym świecie nastaje zima. W tym przełomowym czasie warto zabierać ze sobą niewielki ciężarek z kilkunastometrową linką. Z powodzeniem zastąpi go druciana kotwica, grabie lub kawałek sztaby żelaza. Często spotykam też wędkarzy, którzy rozbiją lód długimi tyczkami z cegłą uwiązaną na sznurku. Za pomocą tych prostych narzędzi szybko udaje się uwolnić od lodu kilka metrów kwadratowych wody i zrobić sobie całkiem przyzwoite łowisko.
Dużym błędem jest robienie przerębli w głębokich miejscach. Kiedy pojawia się pierwszy lód, ryby wpływają na płytką wodę, bo tam gromadzi się najwięcej planktonu. Dziurę najlepiej zrobić więc przy samym brzegu, tuż za pasem zielska, gdzie sięgniemy nawet krótką wędką. Hałas wywołany rozbijaniem lodu na pewno przepłoszy ryby, ale przynęcone zjawią się już po kilku minutach. Liczyć można na ładne płocie, krąpie i leszcze. Atrakcją będą okonie, które w tym czasie krążą stadami wzdłuż brzegów i dobrze biorą na czerwone robaki. W przerębel z powodzeniem można zapuścić również żywca, bo przy obfitości drobnych rybek nasze miejsce na pewno odwiedzi jakiś szczupak.
(wb)