Zdjęcie znad wody

OD BRZEGU DOLNEGO DO ŚCINAWY

 
obrazek
Po wypłynięciu ze śluzy Wały Śląskie kilkakrotnie trafiam dnem łodzi w kamienie. Łódka ma zanurzenie około 30 cm. Spływam ostrożnie wyhamowując tempo wiosłami. Przepływam pod mostem kolejowym i obok promu. Dalej trafiam na nowy most oddany do użytku w 2013 roku. Bardzo ułatwił życie mieszkańcom Brzegu Dolnego, którzy dotychczas korzystali z przeprawy promowej. Most również odciążył Wrocław od samochodów ciężarowych. Najbliższy most znajduje się w Lubiążu.
Kiedyś Odra w miejscu, gdzie obecnie jest most, miała duży meander. Rzekę wyprostowano i brzegi obudowano opaską, która jest celem wędkarskich wypraw na bolenie. Oczywiście innych ryb jest również sporo, ale boleni jest dużo i trafiają się okazy. Na tym odcinku spotyka się również dorożkarzy opukujących woblerami podwodne zaczepy. Łowią co się uczepi - sumy, sandacze, okonie, bolenie i bardzo duże klenie. Stąd ryb mało kto zabiera bo śmierdzą. Powyżej są zakłady chemiczne Rokita, które do Odry spuszczają (maja na to pozwolenie wodno-prawne)poprodukcyjne brudy. Jeszcze kilka lat temu smród był ogromny, że woda niosła go daleko za Ścinawę. Teraz smrodu nie czuć, pozostał tylko w smaku ryb, ale zapewne i on się skończy bo "coś się stało". Woda w Odrze poniżej Brzegu Dolnego nie już ma owego zapaszku i jest klarowna.

obrazekPisałem o niszczeniu brzegów rzeki przez RZGW ("Wszystkiemu są winni listonosze, żydzi i wędkarze"). Przykłady, jak na dłoni. Raptowne rzuty wody w celu zbudowania tzw. fali na której spływają się barki powoduje ginięcie zwierząt żyjących na pograniczu wody i lądu. Powoduje również ogromną erozje brzegów na remont których idą pieniądze z naszych podatków. Słowem, iści bolszewicka niefrasobliwość administracji terenowej.




obrazekOd Brzegu Dolnego niemal do Ścinawy w rzece zalegają tzw. czarne dęby. Kiedyś, przed tysiącami lat kładła je woda podmywająca brzegi. Zatopione, bez dostępu powietrza, dzisiaj są bardzo cennym surowcem w przemyśle meblarskim. Zanim jednak powstanie z nich fornir wymagają, po wydobyciu z wody, wieloletniego, specjalnego suszenia.
Te pnie, które "złapały" powietrze już do niczego się nie nadają. Są jedynie dowodem, że kiedyś rzekę otaczały bory w których dominował dębowy drzewostan.
Czarne dęby są wszędzie. Wystają z obrazekbrzegowych skarp, leżą w rzece i są widoczne kiedy odsłoni je niska woda. Przeszkody w nurcie w postaci głazów i pni drzew to gwarancja na obecność dużych ryb. To jeden z powodów dla których przychodzi się tutaj na drapieżniki.

obrazekRzeka na wysokości wsi Prawików. Płytka, bystra, kamieniste dno, dosłownie brzanowa. Na ten odcinek wyprawiają się spiningiści za kleniami. Ale dosyć trudny dojazd sprawia, ze niewielu się tutaj spotyka wędkarzy.
W tym rejonie budowane jest kolejne spiętrzenie - jaz i śluza. Kiedy zakończą budowę poziom wody podniesiony zostanie o kilka metrów, nurt rzeki się spowolni, powstanie dobre łowisko sandaczy i okoni.

obrazekNa razie z poziomu wody widać niewiele z owej budowy, ale górujący przyczółek, który w przyszłości rozdzieli nurt rzeki na śluzę i na jaz, uzmysławia jaki za kilka lat będzie poziom wody w tym miejscu.












obrazekOdra przed Malczycami - piękny przykład tego co człowiek potrafi.  Nawet zwierzęta do wodopoju nie dojdą bo im racice w kamieniach ugrzęzną że połamią nogi.
Malczyce znajdą się poniżej budowanego obecnie spiętrzenia więc wpłynięcie do portu, w okresie niżówek, będzie niemożliwe tak jak teraz na widocznym obrazku. Jest więc pretekst do budowania kolejnego spiętrzenia.






obrazekZostawiam Malczyce. Za kilkanaście kilometrów będzie Lubiąż. To kolejne, strategiczne miejsce dla wędkarzy. Jest Most z którego można się wyprawić na dwa brzegi. Łowiska przecudne. Kamienne główki, na przemian płytkie i głębokie zatoki, bystry nurt, wymiały i mielizny pomiędzy którymi woda tworzy głeboczki obiecujące, swoim ciemnym dnem, obecność ryb.
Deszcze nie padają więc woda jest przejrzysta. Aż sama się prosi o wędkowanie. Wędek jednak nie rozwijam bo straszny upał. obrazekSzukam  cienia. Przy wodzie nie znajduję więc cumuję łódkę na piaszczystym wymiale i idę do lasu. Byłem tutaj, pierwszy raz, na początku lat siedemdziesiątych kiedy otwierano, po remoncie, most łączący średzką drogę z Lubiążem. Oczywiście zaglądnąłem nad wodę bo jakby inaczej. Była czarna, brudna i śmierdząca. Gdybym wrzucił do niej kamień zapewne kręgi by się nie rozeszły. Jeszcze niedawno śmierdziała chemią zrzucaną z Rokity, ale odwiedzana jako doskonałe łowisko. Tutaj, kiedy spotka się wędkarza nie pyta się na jakie ryby się nastawia, najwyżej jaką złowił. Zarzucając na leszcza łowi się amury, tołpygi, karpie. Spinigując za sandaczami trafia się okonie, brzany, klenie... . Często są organizowane zawody wędkarskie, gruntowe i spiningowe. Presja w ogóle jest duża, ale ryb nie brakuje, a wolnych miejsc na doborowe stanowiska zawsze jest bez liku.
obrazek
Niesie jednak ta woda ogromną niepewność. Cóż z tego że ryb dużo skoro przez całe dnie pyski mają pozamykane. Domysły, ze pogoda nie ta, że kalendarzyki dobrych brań kłamią, że woda za szybko opadła, nawet że Mańka ma okres, wszystkie prognozy do lamusa wrzucić. Na własnej skórze tego doświadczyłem, kilkakrotnie, będąc w towarzystwie innych świetnych wędkarzy. Schodziliśmy znad wody, po całodziennym jej biczowaniu, bez, już nie brania, ale bez dotknięcia przynęty. To co teraz napiszę jest wyłącznie przypuszczeniem. Uważam, że przyczyną jest jakaś trutka wpuszczona do wody. Może nią być chemia z płukanych worków po sztucznych nawozach, chemikalia gospodarze i poprodukcyjne spuszczane do burzówek, itp., ale tutaj takie sytuacje dosyć często się zdarzają.



obrazekW Lubiążu (311 km biegu Odry)jest ogromnej kubatury pocysterski kompleks pałacowo-gospodarczy. Dojeżdżając drogami wieże kościelne z tego obiektu widoczne są z bardzo daleka. Z wody, pierwsze co dostrzegam to kościół pod wezwaniem Św. Walentego położony na zachodnim krańcu Lubiąża. Kolejny obrazekobiekt wyłaniający się zza drzew widziany zabudowania gospodarcze znajdujące się w obrębie pałacowego dziedzińca. Kiedy wydaje mi się, że minę pałac nie zobaczywszy go, spomiędzy wysokich drzew, na krótką chwile, migają wierze obrazekkościoła wbudowanego w obrys pałacu. Dopiero kilometr dalej widzę ogromną budowlę niemal w całej okazałości. Jest to zespół klasztorny, drugi co do wielkości na świecie ( dużo informacji znajdziecie w Wikipedii i na stronach poświęconych Lubiążowi).





obrazek

Widok na opactwo od północnej strony.










obrazekNa wysokości ostatnich zabudowań Lubiąża uchodzi do Odry rzeczka. Zawsze przy jej ujściu można spotkać wędkarzy, nawet teraz kiedy gdzie indzie się ich nie uświadczy. Dobre miejsce na ryby i na biwak.

Dopływam do Ścinawy. Most kolejowy, niedaleko drogowy, a tuż za nim cypel oddzielający portową zatokę od głównego nurtu.
Za cyplem odnoga w niej marina. Wygodne pomosty z bezpiecznym wyjściem na brzeg. Na brzegu czysto i zadbanie. O tej marinie i kilku kolejnych, licząc z biegiem nurtu, niebawem napiszę. Teraz kilka słów o przepłyniętym odcinku.
obrazekJest to najciekawszy odcinek Odry, z wędkarskie punktu widzenia. Są tu wszystkie występujące w Polsce ryby i trafiają się bardzo duże sztuki w poszczególnych gatunkach. Główki, miejscami opaski, tworzą przybrzeżny labirynt prądów, a w nurcie są uskoki dna z metra (przy niskim stanie wody) do trzech metrów. Na 319 kilometrze woda dokonała największych zmian. A od 310 do 321 kilometra jest w Odrze najwięcej czarnych dębów. Dęby są i pozostaną na swoich miejscach bo nawet największe, powodziowe wody ich nie zabierają.
Nadodrzańskie tereny świetnie nadają się na biwakowanie, ale ta forma wypoczynku, tak popularna na przykład nad Wartą, w tej części Polski jest prawie niestosowana. Biwakowiczów spotykałem dopiero w Lubuskim, ale niewielu, częściej byli to wędkarze na sobotnio-niedzielnych wypadach.