Zdjęcie znad wody

TORPEDA

obrazekW dni ciepłe i słoneczne belony żerują blisko powierzchni, przy pogodzie zmiennej schodzą głębiej. Duży wpływ na częstość brań ma również długość fali; lepiej, gdy nie jest za duża, ale brak fali to też niedobrze...


obrazek
Zbyszek dotrzymał słowa. W połowie maja ub.r. zadzwonił, że belony są już w Zatoce Puckiej i z przyjazdem muszę się spieszyć.
Belony wpływają do Zatoki na tarło i pozostają tam około 4 - 5 tygodni, zależnie od temperatury wody i warunków atmosferycznych. Przez pierwsze dwa tygodnie żerują bardzo intensywnie i wtedy też biorą najlepiej. Później brania są coraz słabsze, aż ustają prawie całkiem.
Wypływamy łodzią z Jastarni. W drodze na łowisko podpatruję, jak moi towarzysze wyprawy montują zestawy. Zdziwiłem się widząc, że jeden z rybaków, Józek, założył małego pilkera. Ale to właśnie on złowił pierwszą belonę. Radził, żeby błystki nie były za ciężkie. Sam używa sprawdzonych morsów i gnomów. Stosuje też podwójny system krętlików, żeby się żyłka zanadto nie skręcała.
Belony łowimy na spining. Im rzut dłuższy, tym lepszy. Brania robią na mnie duże wrażenie. To tak, jakby błystka utknęła w twardym zaczepie! Łódź dryfuje po łowisku. Gdy jest branie, szyper natychmiast włącza wsteczny bieg, żeby nie zerwać ryby lub całego zestawu.
---Sprzęt jest bardzo prosty. Kij spiningowy o długości około 3 m lub mocniejszy teleskop 3,20 - 3,60 m, błystki wahadłowe, wąskie, o wadze  10 - 30 gramów, żyłka do 0,30 mm (bo rybę wciąga się do łodzi na kiju), sprawny kołowrotek.
obrazekW dni ciepłe i słoneczne belony żerują blisko powierzchni, przy pogodzie zmiennej schodzą głębiej. Duży wpływ na częstość brań ma również długość fali; lepiej, gdy nie jest za duża, ale brak fali to też niedobrze.
Wpływamy w rejon poniemieckich torpedowni. Szyper jest zdania, że to dobre miejsce na duże belony. Spiningujemy już cztery godziny i tylko ja jestem bez ryby. Zmieniam błystki, szukam tej najlepszej, w końcu zakładam kongera z hologramem i ta okazuje się szczęśliwa. Zacinam swoją pierwszą w życiu belonę. Jej hol to fantastyczne przeżycie. Ryba pięknie wyskoczyła mi z wody. Jest waleczna, przez wodę mknie niczym torpeda, ale po paru minutach mam ją przy burcie. Józek podpowiada: „Za żyłkę i do łodzi!”. Trochę się waham, ale robię jak radzi. Jest moja!
Jestem pod urokiem tej pięknej ryby. Na dnie łodzi wykonuje płynne wężowe ruchy. Wielkie wrażenie robią jej duże oczy i dziób uzbrojony w drobne ząbki. Na dłoniach pozostaje mi drobna zielona łuska,
Belony są bardzo delikatne i szybko giną, dlatego szyper od razu je patroszy, żeby zachowały świeżość i swój niepowtarzalny smak. Bardzo dobre są z patelni, ale można je także wędzić. Ich kręgosłup i ości są zielone! To dlatego, że odkłada się w nich minerał o nazwie wiwianit. Plon naszej wyprawy, a łowiło nas w łodzi 4 osoby, to 18 belon, w tym cztery moje! Jak na nowicjusza to chyba nieźle. Najdłuższa miała 78 cm, złowił ją Zbigniew Niewiarowski z Helu na błystkę własnego pomysłu. Błystkę tę dostałem potem w prezencie (na zdjęciu).
Roman Olczak
Wrocław