Zdjęcie znad wody

MUSZKI a'la ŻABKI


obrazekGdy wiosną zobaczę spływające z wodą żaby albo którąś z nich znajdę w żołądku złowionego pstrąga, sięgam po pudełko z nietypowymi muszkami i  wyciągam  z niego brązowozielonkawe imitacje żab. W tym czasie są to często jedyne przynęty, które zapewniają pożądany skutek.



obrazek
Spływające z nurtem rzeki odrętwiałe z zimna żaby są dla pstrągów łakomym kąskiem. To duża porcja mięsa, a  na dodatek zdobycz łatwa,  bo niemrawa. Dla pstrąga jedynym ograniczeniem może być jej  wielkość. Sztuki ledwo miarowe żab raczej nie jadają. Odpowiednio wielki pysk mają dopiero czterdziestaki. Im większe pstrągi, tym większa pewność, że żaby stanowią sporą część ich wiosennej diety. Wystarczy jedna lub dwie żaby, żeby najedzony nimi pstrąg przestał polować na rybki i lekceważył inne spływające drobne kąski. Dlatego w tym właśnie okresie  trudno skusić medalowego pstrąga  tradycyjną nimfą lub  streamerem. Sztuczna muszka naśladująca żabę jest więc przynętą wybiórczą. Mam na nią mniej brań niż na streamera i nimfę, za to łowię więcej ryb dużych.
Imitacje żab wykonuję przeważnie na haczykach streamerowych nr 2 z wydłużonym trzonkiem. Jeżeli mam nimi łowić  w wodach bardzo głębokich, to cały trzonek haczyka owijam ołowianą lametą. Gdy tylko  to  możliwe, wolę jednak używać much lekkich, bo lepiej prezentują się w wodzie i rybom łatwiej je wessać do pyska. Konstruując taką muchę, nawijam tylko kilka zwojów ołowianej lamety tuż przy oczku haczyka, żeby żabka ustawiała się w wodzie główką w dół.
Tułowie wykonuję z sierści sarny. Czasami dokładam na wierzch piankę,  która podnosi wyporność sztucznej  żabki i ustawia ją grzbietem do góry. Żeby miała  jak najbardziej naturalny kolor, mieszam ze sobą  sierść o kilku odcieniach lub mocuję pęczki sierści brązowej na przemian z  oliwkową lub zieloną.
Imitacja żaby musi mieć oczy. Im większe, tym lepsze. Kupuję je gotowe w wędkarskich  sklepach. Nogi wykonuję z dwóch długich pęczków zabarwionego puchu marabuta. W połowie ich długości wiążę je na supeł. Dzięki temu są  zwięzłe i mają odpowiedni kształt.
Staram się, by moja sztuczna żabka  zachowywała się  w wodzie bardzo naturalnie. Wybieram miejsca głębokie o wodzie spokojnej, a nawet stojącej. Bardzo dobre są doły ze wstecznymi prądami, spokojne, głębokie płanie i słabe prądy przy stromych brzegach albo opaskach. Żabę rzucam na ukos w górę rzeki, pod drugi brzeg. Gdy tylko linka (o piątym lub szóstym stopniu tonięcia) sprowadzi przynętę do dna, zaczynam ją ściągać krótkimi pociągnięciami, o długości najwyżej kilkunastu centymetrów. Tempo ściągania zależy od uciągu wody. Im łowisko spokojniejsze, tym mniej energiczne pociągnięcia i dłuższe między nimi odstępy. Podczas takiego zatrzymania lekka imitacja żaby zaczyna wypływać do góry, co często prowokuje pstrąga do ataku. Do skutecznego zacięcia dużej ryby haczykiem nr 2 konieczny jest przypon z żyłki o grubości co najmniej 0,22 mm.
Łowienie na żabę wymaga cierpliwości, bo nieraz przez długie godziny nie można się doczekać nawet skubnięcia. Jeżeli jednak mamy upatrzony okaz, to warto spróbować tej sezonowej wiosennej przynęty. Może to być nasza jedyna szansa na wywabienie medalowej ryby z jej  kryjówki.
Łukasz Ostafin