BZURA


Bzura,lewobrzeżny dopływ Wisły, ma 166 kilometrów. Jej  źródła znajdują się  w północnej części Łodzi, a ujście  niedaleko Wyszogrodu. Jest to typowa rzeka nizinna.


obrazek

W latach czterdziestych ub. wieku Bzura została całkowicie zatruta przez zgierską fabrykę farb “Boruta” i jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych traktowano ją jak  ściek. Na szczęście to już historia. Od kilku lat zanieczyszczenie wody stopniowo maleje. Pojawiły się ryby, są  i wędkarze. 

Bzura   jest dość płytka. Dołki o głębokości  2-3 metrów   trafiają się rzadko,  zwykle  na zewnętrznych zakrętach. W środkowym biegu jest sporo  wypłyceń i kamiennych rafek. Regulacji prawie nie ma, tylko gdzieniegdzie znajdziemy faszynowe opaski i pojedyncze ostrogi. Dno jest piaszczyste, w wielu miejscach pokryte osadami, ale trafiają się również partie żwirowe.  Bzura kluczy, często zakręca, tworzy liczne odnogi i starorzecza. Brzegi są  gdzieniegdzie  mocno zarośnięte,  ale z dojściem do  wody  nie ma problemu. Pokaźne drzewa leżą też w korycie. Kilka lat temu pojawiły się bobry. Jest ich coraz więcej, a  skutki ich działań  widać  co kilkanaście metrów.

Podstawowym narzędziem połowu w Bzurze jest feeder. Nie musi być mocarny, obciążenie 40-60 g w zupełności wystarczy. Łowi się głównie płocie, leszcze, jazie i klenie. Oprócz białych robaków i pęczaku skuteczną  przynętą na jazie jest groch. Klenie też go skubią, wolą jednak świeże lub mrożone owoce.


Doskonałymi  łowiskami dla gruntowców są ujścia wszelkich dopływów i kanałów, nawet tych najmniejszych, a za naturalnymi, gdzie woda  spokojnie krąży, mogą liczyć na  lina lub karasia.
obrazek

Najlepsze wyniki daje łowienie aktywne. Nęcimy niewiele, a   jeżeli   przez dwie godziny brań nie ma, zmieniamy  łowisko. W Bzurze ryby są ruchliwe, więc czasami trzeba ich się trochę naszukać.

Chociaż nad Bzurą najwięcej jest gruntowców,  spiningiści również ją lubią. Co prawda szczupaki i okonie są mocno przetrzebione i o przyzwoitą sztukę niełatwo, ale średniaków jest sporo. Zawsze  też  można liczyć na jazia lub klenia, które chętnie atakują małe woblerki. Ponieważ rzeka jest raczej wąska i łatwo ryby spłoszyć,  pływające woblery spławiamy na znaczne odległości i bardzo powoli ściągamy pod prąd. Doskonałe są zarośnięte prostki. Tam,   pod baldachimem  drzew, brania można się spodziewać  w każdej chwili. Niestety, wiele ryb nauczyło się uciekać w zaczepy i zrywać żyłkę. Żeby więc nie zepsuć całej miejscówki, jej obławianie  powinno się zaczynać od krótkich spławów, a następnie stopniowo je wydłużać.

Najciekawsze łowiska  znajdują się poniżej miejscowości Kompina, w okolicach Mistrzewic i Witkowic. Jest tu sporo ciekawych meandrów ze zwalonymi do wody drzewami. Bardzo ciekawy jest przyujściowy odcinek w  pobliżu  Wyszogrodu. Można tam  trafić  na brzanę i suma, a ponoć także na  świnki. We wszystkich wymienionych tu miejscowościach są mosty, co pozwala obławiać oba brzegi. Końcowy fragment Bzury jest szczególnie atrakcyjny wiosną i jesienią,  bo wtedy z Wisły wchodzą tam grube płocie i jazie.

obrazek
Patrząc na   czystą wodę ze żwirowymi prostkami, ostrymi zakrętami, a także  zwaliskami (do których przyczyniły się również   bobry), wielu wędkarzy się zastanawia,  czy nie warto by niektóre odcinki Bzury  zarybić  pstrągami. Skoro to się udało w  górnej Warcie i  przypominającej kanał  Czarnej Przemszy, to dlaczego nie tu?

Dariusz Borkowski