CO MA WALTON DO ŁOWIENIA W OPADZIE

W historii wędkowania żadna przynęta, jak guma, nie zrobiła w łowieniu takiej rewolucji. Wynika to z łatwości posługiwania się oraz jej wielkim podobieństwem do naturalnego pokarmu. Ale i te przynęty przeżywają kryzys łowności...
Minął bym się z prawdą pozostawiając bez komentarza słowa „przeżywają kryzys łowności”. Nie hołduję poglądowi o przebłyszczeniu wody metalowymi przynętami, opatrzeniu się ryb gumowymi wabikami, znikomej skuteczności jakiś modeli woblerów powszechnie używanych, itd. Jestem bowiem zdania, że w spiningowaniu na pierwszych miejscach należy postawić sposób i rewir podawania przynęty. Przykładem moda na łowienie tzw. jaskółkami, która zapanowała
w ostatnich trzech latach. Spiningowanie tymi przynętami wychodzi bardzo różnie, najgorzej nierozumiejącym co przynęta ma imitować, a więc w jaki sposób i w których rewirach najlepiej zdaje egzamin oraz o jakiej porze dnia i roku należy jej używać.
Zanim napiszę kilka słów na ten temat proszę o poświęcenie chwilki na przeczytanie fragmentu z książki „Wędkarz doskonały” Izaaka Waltona. Zważywszy jak aktualna jest zawarta w nich wiedza, a napisana została przed 1653 rokiem, tym bardziej uwagi jest godna.

obrazek(…, str 105)
MYSLIWY: Mistrzu, nie mogę złowić , ani na pierwszą, ani na drugą wędkę. Nie mam szczęścia.
WĘDKARZ: Popatrz, uczniu! Złowiłem następnego. A teraz, gdy już złowiłem trzy pary pstrągów, to opowiem ci krótką historię w trakcie naszej przechadzki na śniadanie. Pewien uczony, a raczej kaznodzieja,który miał wygłosić kazanie, by uzyskać zgodę parafii na to by stał się lektorem, otrzymał od swojego przyjaciela szkolnego tekst kazania wcześniej wygłoszonego przez niego, dzięki któremu uzyskał uznanie. I chociaż ten, który pożyczył kazanie,wygłosił je bez zmiany jednego słowa, tak jak było wygłoszone za pierwszym razem,to jednak sposób jego wygłoszenia przez tego drugiego do kongregacji spotkał się z całkowitą dezaprobatą. Kiedy poskarżył się temu, od którego je pożyczył otrzymał taką odpowiedź: „rzeczywiście pożyczyłem ci moje skrzypce, ale nie mój smyczek. Powinieneś bowiem wiedzieć, że nie każdy może tworzyć muzykę z moich słów,które są zestrojone tylko z moimi ustami”. Tak mój uczniu, trzeba ci bowiem wiedzieć, że podobnie jak zła wymowa lub złe akcentowanie słów w kazaniu rujnuje je, tak zły sposób prowadzenia linki albo łowienia choćby o jedną stopę od właściwego miejsca sprawi, że twój wysiłek jest daremny. Musisz też wiedzieć,że chociaż masz swoje skrzypce, to znaczy wędzisko i sprzęt,którymi jak widzisz, łowię, ryby, to jednak ty nie masz swojego smyczka. Inaczej mówiąc, ty jeszcze nie wiesz jak trzymać rękę i linkę, ani jak prowadzić ją we właściwe miejsce. Pamiętaj, co ci powiem, że wędkarstwo jest sztuką; musisz się więc jego nauczyć poprzez praktykę lub długie obserwacje, względnie przez jedno i drugie. Ale potraktuj to jako zasadę,że gdy złowisz pstrąga na robaka, to twoja linka powinna obrazekbyć obciążona taką ilością ołowiu, i nic więcej, jaka jest odpowiednia dla rzeki w której łowisz. To znaczy, w dużym wzburzonym nurcie potrzeba więcej, niż w mniejszym, który jest spokojniejszy; jak najbliżej dna i tylko tyle ołowiu, by pozwolił sprowadzić przynętę do dna, a także, żeby pozwolił je poruszać się. I nic więcej. (…)




Nie darmo oczy (czytaj wzrok) większości ryb drapieżnych skierowany jest ku górze. Od dołu najlepiej, zarazem najbezpieczniej atakować i, pod wpływem ciążenia, opada ewentualny pokarm. Wykorzystujemy to podczas łowienia techniką opadu. Nadaje się każda przynęta i dobry jest każdy sposób jej prowadzenia pod warunkiem, że przynęta długo opada.
obrazek
W opadzie łowi się przy powierzchni, w toni i przy dnie. Dotychczas najbardziej rozpowszechnione było łowienie przy dnie, a to za sprawą sandaczy. Teraz, popularne, stało się łowienie okoni i do ich zachowań dopasowuje się inne techniki i przynęty, przede wszystkim obławia się każdą warstwę wody.
Nie można jednoznacznie stwierdzić czy technika opadu skuteczna jest wówczas kiedy okonie są aktywne, czy gdy są niemrawe. Jednego można być pewnym. Okonie zawsze są pod, lub w okolicy, ławic małych rybek i raczej nie przepuszczają okazji gdy któraś się od stada oderwie.
Do opadu stosuje się bardzo wiele rodzai wabików. Najbardziej znane to gumki w bardzo różnych kształtach. Różnią się ogonkami: od mających ogon jaskółki, gruszki, szpiczasty jak szpilka, płaski, po płetwę typu riper.
W zasadzie nadaje się każda gumka, musi jednak być dopasowana wielkością do pokarmu jakim akuratnie się interesują okonie. Także akcja ich jest istotna. Przykład: błędem byłoby sądzenie, że jej nie mają skoro są bez płetwy lub falującego ogonka. Jeżeli okonie żerują na wylęgu trudno byłoby je złowić na twister, którego ogonek wytwarza wibracje. Bezskuteczne byłoby kuszenie okonia 5 cm gumką, kiedy poluje na płotki lub sielawy, które mają po 10 cm.
obrazek ---
Istotna rolę w łowieniu w opadzie stanowią dżigi. Ważny jest ich kształt, ale na pierwszym miejscu należy postawić ich ciężar. Zasada, że lepiej dwa razy za lekki aniżeli o drobinę za ciężki, tutaj sprawdza się. Chodzi bowiem o to, żeby dżig szybując w toni jak najwolniej opadał.
Do techniki opadu używa się wielu rodzai dżigów.  Najbardziej popularne są kuliste i tzw. trójkąty (Fin Jig). Jaki dżig wybierzemy na konkretne łowisko i do konkretnej przynęty musimy sprawdzić doświadczalnie. Robi się to w taki sposób, że przynętę (dżig plus dekoracja) puszcza się w opad na napiętej żyłce. Oczywiście powinno się to robić w przejrzystej wodzie.
Po upadku przynęty na powierzchnię wykonujemy kilka szarpnięć szczytówką, po czym natychmiast wybieramy luz żyłki. Już na napiętej przynęta w opada. Stosując różne kształty dżigów i rożne dekoracje zauważymy, że każda przynęta zachowuje się inaczej. Chodzi o to, żeby opadająca przynęta samoczynnie wykonywała jakiś ruch.
Na pewno do wszelkiego rodzaju przynęt gumowych typu riper lub twister mogą być stosowane dżigi typu kulistego, ale do gumek z ogonkiem typu jaskółka lub pojedynczym, zakończone widelcowato lub zgrubieniem, najlepsze są Fin dżigi. Podczas opadu główki o przekroju trójkąta zachowują się niestabilnie i obrazekto właśnie jest ich zaletą, bo bez większego udziału łowiącego dodaje przynęcie „życia”.
Poza tójkątami (Fin Jig) do arsenału spiningistów weszły gumki nasączane atraktorami. Dzisiaj za najlepsze uważa się Keitech, ale nie byłbym sobą gdybym nie zwrócił uwagi na to, że takie dzigi znane są od kilkudziesięciu lat, a co najmniej od 20., gumy nasączane atraktorami. Pierwszymi na świecie były Berkley'e.
---
Z doświadczenia wiem, że przynęta z atraktorem ma duży wpływ na ilość brań,jednak na pierwszym miejscu stawiam ruch przynęty,później jej kolor. Poddałem to doświadczeniu. W miejscu w którym brały okonie na tzw. kajtki zacząłem łowić tradycyjnymi gumkami nienasączonymi atraktorem. Jeżeli okonie dobrze żerowały dekoracja nie miała istotnego znaczenia. Przy słabym żerowaniu górę brały gumki nasączone atraktorem, ale bywało, że je przebijały wynalazki. Tak nazywam gumki, które poddawałem zmiękczaniu. Zmiękczałem je w gorącej wodzie z której, po wyciągnięciu, delikatnie obrazeknaciągałem korpus i ogonek, a podczas łowienia smarowałem je atraktorem. Gumki były jak galaretka i ich luźna część, poza kolankiem haczyka, czyli część korpusu i ogonek, zawsze wykonywały jakieś ruch podczas opadu na napiętej żyłce.
Sprawdziły mi się gumy dropszotowe dragona i relaksowskie riperki typu robak, ale warunek: na trójkątnej główce.


obrazek
---Dynamika codzienności często przenoszona jest nad wodę. Tymczasem recepty na skuteczność, cudowne przynęty w pudełku i w głowie zapewnienia, że „wszystkie ryby twoje” są w zestawieniu z efektami wędkowania, zimnym kubłem wody wylanej na głowę.
Nie darmo artykuł zacząłem fragmentem książki Izaaka Woltona w którym: nic z nauczania jeżeli nie rozumiesz. Moim zdanie tak jest w przypadku łowienia w opadzie. Można mieć przynęty i świetny sprzęt, cóż z tego skoro wytypowaliśmy złe miejsce, a w łowieniu brak nam cierpliwości.
Moja rada: zanim zaczniesz wędkować przysiądź i obserwuj powierzchnie wody. Jeżeli zobaczysz na niej oczka, jakie wywołuje przepływająca ławica drobnych rybek, możesz być pewnym, ze pod nią lub w najbliższej okolicy są okonie.
Jeżeli podasz przynętę w opadzie miej cierpliwość. Czekaj, czekaj, czekaj, czekaj na branie. Nie zniechęcaj się nawet wtedy kiedy przynęta położy się na dnie. Odczekaj chwilkę, napnij żyłkę, wykonaj kilka delikatnych poderwań i pozwól jej ponownie opaść na dno.
Jeżeli i to nie będzie skutkowało braniem, w kolejny rzucie poszarp, co jakiś czas, opadającą przynętę. Gdy i to nie pomoże zacznij zmieniać wabiki. Okonie są bardzo wrażliwe na subtelność koloru. Wystarczy inny odcień tej samej gumki...
Nie bez znaczenia jest stanowisko z którego podaje się przynętę. Tylko podczas bardzo aktywnego żerowania okonie zaatakują przynętę, która się przesuwa. Kiedy są uważne biorą tylko taką przynętę, która opada po jednym torze. Utrapieniem dla spiningisty jest więc boczny wiatr, a błędem podawanie przynęty w poprzek nurtu. Dotyczy to również wody stojącej w której zawsze są jakieś prądy.
Wiesław Dębicki

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek