PŁOCIE ZE STARORZECZY

obrazek
Duże płocie najlepiej łowić w maju i późną jesienią. Teraz warto ich szukać przede wszystkim w starorzeczach. Latem te łowiska nie były zbyt interesujące. Zarośnięte, z kwitnącą wodą, nie zachęcały do wędkowania. Tylko podczas dużego przyboru można tam wtedy było cokolwiek złowić. Teraz jest inaczej: woda się wyklarowała, zielsko opadło. Z nastaniem jesiennych chłodów do starorzeczy mających połączenie z rzeką masowo wchodzą ryby. Jedne, żeby w nich spędzić zimę, inne na ostatnią tego roku solidną wyżerkę.


obrazek

Płocie już w październiku grupują się w pobliżu starorzeczy, a wpływają do nich, kiedy tylko przyjdą nocne przymrozki. Z początku nie stoją w miejscu, lecz bezustannie pływają szukając pożywienia: larw owadów, racicznic i ślimaków. Na ogół trzymają się najgłębszych miejsc pośrodku, ale zaglądają też na przybrzeżne płycizny. Najaktywniejsze są w dni ciepłe, słoneczne i bezwietrzne. Wtedy często się spławiają i żerują w toni, wychwytując tam drobne organizmy. W takim dniu warto posiedzieć nad wodą po zmroku, bo w ciemnościach biorą największe sztuki.

„Bez nęcenia nie ma łowienia” głosi stara wędkarska maksyma, ale teraz, kiedy woda jest zimna i ryby trawią pożywienie bardzo powoli, z ilością zanęty nie należy przesadzać. Wybór płociowych mieszanek i atraktorów jest ogromny, ale późną jesienią najskuteczniejsze są zanęty najprostsze, złożone w dużej części z tego, co będziemy zakładać na haczyk. Niech to więc będzie kukurydza z puszki, gotowana pszenica lub pęczak, a do tego niewielka ilość składników wabiących (wyprażone i zmielone konopie, tarta bułka, mielone płatki owsiane, mąka kukurydziana itp.). Dobrą i przynętą i zanętą są również białe robaki i ochotka, ale często atakują je ukleje i inne drobne ryby. Nęcić należy na niewielkim obszarze. Łatwiej się ryby łowi, gdy jest ich dużo w jednym miejscu. Lepiej też ciągle dorzucać trochę zanęty niż sypać wszystko naraz.

Jedną z najlepszych przynęt na duże płocie jest świeży chleb. Ale nie wyrobione z niego ciasto i nie kulka, lecz kawałek oderwanego miąższu delikatnie zagnieciony na haczyku. W wodzie chleb napęcznieje i będzie się unosić nad dnem. Nietrwała to jednak przynęta i łatwo spada z haczyka, więc każde branie trzeba natychmiast zacinać. Kiedy zdecydujecie się łowić na chleb, umieśćcie w zanęcie ćwierć suchego, zmielonego bochenka. Grube płocie biorą prawie zawsze gdzieś z boku nęconego miejsca, bo są ostrożniejsze od swych mniejszych krewniaczek i nieufne, gdy widzą bardzo dużo pożywienia.


obrazek

Jesienne płocie biorą delikatnie, więc używamy spławików wysmukłych o cienkich antenkach. Ich wyporność powinna wynosić 0,7 - 1 g przy spokojnej tafli wody, a około 2 g, kiedy wieje silny wiatr. Obciążenie to kilka najmniejszych śrucin (0,1 g) zaciśniętych nad przyponem w odstępach co 15 cm. Rozłożenie ołowiu na odcinku dłuższym niż metr sprawia, że przynęta opada naturalnie i przechodzi przez wysoki słup wody. Przypon dajemy krótki, 20-centymetrowy, z żyłki 0,08 mm. Zestaw gruntujemy tak, żeby przynęta znalazła się tuż nad dnem.

Kiedy starorzecze zeszkli lód, niektórzy wędkarze drągami lub kamieniami rozbijają jego cienką taflę. Hałas jednak nie sprzyja łowieniu płoci i wyniki są zazwyczaj mizerne. Lepiej poczekać, aż zima chwyci na dobre i wybrać się na łowy spod lodu. Nie należy jednak z tym zwlekać, bo w starorzeczach dobre brania trwają krótko, najwyżej dwa tygodnie od pojawienia się lodowej pokrywy. W mulistej, pozbawionej przepływu wodzie szybko zaczyna brakować tlenu, więc ryby do minimum ograniczają swoje potrzeby i zapadają w stan odrętwienia. Ożywią się dopiero wiosną.