TAJEMNICZY POR

obrazek
Por to jedna z bardziej tajemniczych rzek Roztocza. Jednak to nie jej wygląd o tym decyduje, lecz stanowiska ryb. – Por trzeba  dobrze znać – mówią wędkarze -  żeby złowić w nim pstrąga.

obrazek
Każdego roku do Poru trafia z zarybień sporo dużych pstrągów. Szybko rosną,  bo pokarmu mają pod dostatkiem. Nie padają jednak łupem tych wędkarzy, którzy goszczą tutaj tylko od czasu do czasu. Żeby złowić w Porze dużego, kilkukilowego pstrąga, trzeba go najpierw znaleźć. A to nie jest  łatwe. Por w wielu miejscach przypomina kanał i mogłoby się wydawać, że skoro płynie równo, to i głębokość jest wszędzie jednakowa.
Nic bardziej mylnego. Z pozoru nieciekawa rzeka ma głębokie doły, których jednak na powierzchni nie widać. W burtach brzegowych są podmycia głębokie jak pieczary, ale też  niewidoczne. Kryją się w nich  duże ryby. W takich warunkach cierpliwy spiningista, który bez pośpiechu wędruje brzegiem i raz za razem zarzuca przynętę,  może liczyć na sukces. Może, ale pod warunkiem że  trafi na okres dobrego żerowania.

Józef  Naklicki
obrazek Józefów
Łowiłem pstrągi od południa, ale do późnego wieczora nie miałem brania. Nie było też na powierzchni żadnych oznak żerowania. Po prostu martwa woda. Żaby brykały na brzegu, a która wpadła do wody,  płynęła  kilkanaście metrów do miejsca,  w którym mogła wyjść na brzeg. Dzień i woda aż zachęcały do łowienia. Było wietrznie i pochmurno, czasami pokropił deszczyk. Woda była lekko zmącona,  bo niedawno  padały rzęsiste deszcze.
Robiło się już szaro, kiedy w woblera uderzył mi pierwszy pstrąg. Nie zapiąłem go. Po chwili drugi zawinął ogonem koło mojej przynęty. Założyłem koguta. W czterech rzutach miałem trzy pstrągi. Pierwszego  wypuściłem, bo nie  miał czterdziestu centymetrów, a taki jest mój prywatny pstrągowy wymiar.  Po kilkunastu metrach wziął drugi, podobnej wielkości. Po następnych kilku krokach uderzył ten trzeci. Miał 45 cm i ważył sporo ponad kilogram. Widziałem jeszcze kilka pstrągów, które żerowały przy powierzchni,  ale poprzestałem na tym jednym.

Marek Olejniczuk
obrazekHrubieszów
W  Porze łowię już czwarty sezon. Zaczynam w styczniu i wyniki mam niezłe,  bo trzymam się zasady, że tutaj nie pora roku jest ważna. Ważne jest,  by nie lekceważyć żadnego obiecującego miejsca. Z początku  sądziłem, że  trudno   będzie złowić pstrąga, kiedy ktoś szedł już przede mną. Nieprawda, Por to mała rzeka, ale ryby mają tu tyle kryjówek, że się nie płoszą nawet wtedy, gdy ktoś stąpa im nad  głowami.

Pstrągi w Porze lubią duże przynęty. Mój najmniejszy wobler ma pięć centymetrów, a najczęściej używam 7-centymetrowych.  Staram się je prowadzić w połowie głębokości. Mam sporo woblerów schodzących bardzo głęboko. Przydają się wtedy, gdy  pstrągi słabo żerują. Często łowię kogutami. To bardzo dobre przynęty na głębokie miejsca. Wszystkie przynęty są tu skuteczne o każdej porze roku, z wyjątkiem żab.  Najlepsze są żabki Manssa, ale tylko na wiosnę.
obrazek
Najpiękniejszy okres na pstrągi zaczyna się tu  w maju,  kiedy większość  spiningistów przerzuca się na inne ryby. Warunki nie są jednak wtedy łatwe. Brzegi zarastają tak gęsto, że trudno się przedrzeć do wody, a  i pstrągi żerują o wiele krócej. Nie tak jak wczesną wiosną, niemal przez cały dzień, lecz tylko krótko przed zmierzchem i trochę dłużej z rana.
Wd


obrazek





---
Nad  Porem, w  górnym jego biegu, leży wieś Radecznica. Znajduje się w niej sanktuarium św. Antoniego. Jego historia zaczyna się w  maju 1664 roku, kiedy mieszkańcowi wioski Szymonowi Tkaczowi objawił się św. Antoni z Padwy. Już  kilka lat później, po wielu objawieniach i łaskach, które od tamtego czasu zaczęły się mnożyć, obrazekpowstała tu drewniana kapliczka i mały, również drewniany klasztor dla kilku zakonników. Parę  lat później na pobliskim wzgórzu wybudowano drewniany kościół. Zaangażowała się  w to mieszkająca w Zamościu rodzina Wiśniowieckich.
W roku 1686 rozpoczęto w Radecznicy  budowę nowego kościoła, murowanego. Warunki terenowe (góra ze stromymi skarpami) sprawiły, że jego budowniczowie mieli trudne zadanie. Ich dzieło sprawia  jednak do dzisiaj imponujące wrażenie. Wzniesiona w barokowym stylu budowla góruje swoimi wieżami nad pradoliną dwóch rzek: Poru i Gorajca.
obrazekWarto więc na chwilę odłożyć wędkę, by zwiedzić kościół i przylegający do niego klasztor. Zapisana jest tutaj nasza historia. W czasach rozbiorowych wiele tu było prób zruszczania, narzucenia na siłę prawosławia. Ale jak miało być, tak zostało  i od początku do dzisiaj miejscem tym opiekuje się zakon bernardynów.