ŻABA, MISTRZYNI OPADU

obrazek
Ulewne deszcze ożywiają cały szereg malutkich zbiorników, takich jak wysychające oczka, dawne miejsca rozlewów rzeki, słowem - niepozorne dołki, które stają się dobrymi łowiskami.

obrazek
Największym problemem tego typu łowisk jest bujna roślinność wodna. Spiningowanie jest  bardzo utrudnione, a przy użyciu byle przynęty prawie niemożliwe. Dobrą, o ile nie najlepszą, przynętą na takie łowiska jest gumowa żaba. Żaba ma cechy, których inne miękkie przynęty z silikonu nie posiadają. Podczas prowadzenia bardzo mocno kolebią się odnóża, a w opadzie korpus i nogi. Żaba głośno wpada do wody, robi w niej dużo zamieszania, a to działa na szczupaki. Można ją uzbroić haczykiem do góry, bo w sytuacji, gdy wiele roślin działa antyzaczepowo, szczupak, jak capnie, haczyk zawsze będzie miał w pysku. Jednak największym atutem żaby jest bardzo wolny opad, którego nie mają inne gumy przy analogicznej wielkości i obciążeniu. Szeroki i płaski korpus żaby działa jak spadochron.
Żabę należy uzbrajać w możliwie jak najlżejsze główki, atak drapieżnika jest bowiem zawsze od głowy. Jeśli nie mamy lekkich główek z odpowiednim hakiem, możemy ich masę zredukować przy pomocy pilnika, odpiłowując od obrazekspodu wypukłość kulki. Tym sposobem uzyskamy również główkę przystosowaną do opadających przynęt. Główka i żaba muszą jednak trochę ważyć, bo trzeba nimi zarzucać celnie.
Większe imitacje żab są dosyć ciężkie, można więc je zbroić samym haczykiem. Celnie się nimi rzuci i toną wolniej niż z ołowianą główką, co czasami jest korzystne.
Żaba na gołym haku to tajna broń na miejscówki w pełni zarośnięte. Punktowanie nią w małe oczka wolne od zarostów, w wolne przestrzenie pomiędzy gałęziami zatopionych drzew i obserwowanie, jak powoli tonie, oraz oczekiwanie na pojawienie się zawijającego cielska szczupaka to przeżycie emocjonujące. Nawet jak nie trafi albo zrobi to w ostatniej chwili, widok atakującej ryby nagradza to, że się jej nie zatnie.
obrazekDo łowienia, poza przynętami, potrzebny jest mocny kij i plecionka. Po zacięciu tylko twoja - moja, na siłę. Inaczej zostawi się szczupaka w zielsku z przynętą w pysku. Konieczny metalowy przypon, raczej długi, bo okonie też jedzą żaby.
Na takich łowiskach należy się wyzbyć spiningowego instynktu chronienia przynęty przed zaczepami. Należy z determinacją rzucać pomiędzy gałęzie i najmniejsze wolne miejsca wśród gąszczu roślinności. To jest recepta na sukces.