Zdjęcie znad wody

NA LINA

obrazek
Liny mają taką naturę, że lubią żyć w zbiornikach mocno zarośniętych. Brzegi są tam zwykle trudno dostępne. Mimo to trzeba się poruszać i zachowywać ostrożnie, bo drgania ziemi...
obrazek
Ciepło. Ruszyły się liny. Jedzą chętnie i dużo. Recepta na złowienie o tej porze roku dorodnego lina jest prosta. Zanęcić, zarzucić zestaw mocny, ale bardzo precyzyjnie zmontowany, dodać trochę cierpliwości i...
Wbrew pozorom, tak jak łatwo jest o łowieniu linów mówić, równie łatwo tego dokonać.
Zacznijmy od zanęty. Gotowe mieszanki bałbym się polecać, bo choć każda z nich zawiera to, co liny lubią, może nie pasować do naszego łowiska. Poza tym taką mieszanką trzeba by nęcić więcej niż jeden dzień. Dlatego najlepsze będzie rozwiązanie najprostsze i skuteczne na każdym łowisku: dwie puszki konserwowej kukurydzy i miękisz z kilku kromek chleba, najlepiej świeżego i obowiązkowo z odkrojoną skórką. Mieszamy to razem, a jeżeli płynu z puszki będzie za mało, żeby się miękisz dokładnie rozpuścił, dolewamy trochę wody. Zanętę wrzucamy w niezarośnięte oczka lub na pogranicze roślinności zanurzonej i otwartej wody, na powierzchnię wynoszącą mniej więcej pół metra kwadratowego. Chcąc złowić lina w miarę szybko, należy nęcić nie głębiej niż półtora metra.
Liny mają taką naturę, że lubią żyć w zbiornikach mocno zarośniętych. Brzegi są tam zwykle trudno dostępne. Mimo to obrazektrzeba się poruszać i zachowywać ostrożnie, bo drgania ziemi, doskonale się przenoszą do wody i nawet w dobrze zanęconym miejscu przepłoszone liny mogą się nie pojawiać. Zarośnięte łowisko to bez wątpienia hol siłowy. Nie zakładajmy więc cienkich przyponów. 0,25 to minimum. Odstąpmy też od przyponów z linek i plecionek. Wiele  z nich pływa, a to w złowieniu lina nie zawsze pomaga. Do tego mały spławik, obciążenie jednopunktowe i wyważenie takie, żeby połowa przyponu leżała na dnie, a śrucina dyndała kilka centymetrów nad nim.  
Zastosujmy też prostą przynętę: kopane robaki. Ryby je znają i nie trzeba ich do tego jadła przekonywać. Po wykopaniu robaki należy włożyć do słoiczka z wilgotnym piaskiem. Przetrą się i uzyskają soczysty kolor. Stracą obrazekteż intensywny zapach ziemi, z której pochodzą (bo przecież nie będzie to znany rybom zapach ziemi z najbliższej okolicy łowiska). Do zanęty pierwsze podpłyną małe rybki zwabione rozmoczonym miękiszem. Dadzą sobie z nim radę w kilkanaście minut. Tyle czasu wystarczy, by pojawiły się większe ryby. Kukurydzę lubią nie tylko liny. Może się na nią połakomić nawet węgorz, częściej jednak będą to płotki. Szybko zrezygnują, bo nie za bardzo je interesuje, dopóki jednak są w łowisku, nie dajmy im się sprowokować. Wyciągając z wody płocie spłoszymy liny. Płoć nie da sobie rady z kilkoma robakami. Będzie je długo memłała. Co innego, jeśli spławik zacznie się kręcić, lekko zanurzać i wynurzać, odpływać. To znak, że bierze lin.