ŚWINKA NA SZTUCZNĄ MUSZKĘ

obrazek
Długa nimfa wymaga  dużego skupienia. Rzuty wykonuje się w poprzek nurtu, a nimfę kładzie na wlocie nurtu do płani. Sznur musi bardzo dobrze pływać, natomiast przypon, z żyłki 0,12, powinien tonąć...


obrazek Świnki lubią przebywać nad dnem twardym, kamienistym. Późną wiosną i latem łowi się je  w rwącym prądzie,  jesienią w spokojnych, głębokich płaniach. Jeżeli na rzece znajduje się zbiornik zaporowy,  żerują w cofkach. Do rzeki wpływają tylko na tarło. Żyją w stadach o rozmaitej liczebności. Nie potrzebują naturalnych kryjówek. W rzekach uregulowanych też czują się dobrze,  pod warunkiem że jest tam dostatecznie głęboko. Żywią się głównie glonami, które zeskrobują z kamieni. Umożliwia im to twardy pysk. Rosną powoli. Wymiar ochronny osiągają w wieku 8-10 lat.

Znaleźć je bardzo łatwo. W płytkich, przejrzystych wodach podczas żerowania prezentują swój błyszczący brzuch. Wędkarze nazywają to lusterkowaniem. Żerują właściwie bez przerwy i przez cały rok. Są silne i szybkie, waleczne, ale płochliwe. Mniej płochliwe stają się podczas przyboru. Wtedy też najłatwiej je złowić, bo mocno żerują  w samej rzece i na świeżo zalanym brzegu.
Można je łowić na muchówkę, a wśród przynęt pierwszeństwo mają nimfy realistycznie imitujące naturalny pokarm. Wiąże się je na haczykach 12-14. Powinny w nich przeważać kolory beżowy, jasnozielony i bladoróżowy. Tylko w mętnej wodzie, kiedy ryby widzą gorzej, skuteczniejsze są przynęty wykonane na ósemkach. Wtedy też warto stosować kolory bardziej jaskrawe,  ostry róż i czerwień. Skuteczność podnoszą również złote główki.
Najczęściej łowię świnki krótką nimfą spod kija, ale na płaniach, zwłaszcza jesienią, nie unikam też  lekkiej nimfy na długim pływającym sznurze. Wiążę ją wówczas na przyponie, którego długość odpowiada mniej więcej półtorej głębokości łowiska.
obrazekDługa nimfa wymaga  dużego skupienia. Rzuty wykonuje się w poprzek nurtu, a nimfę kładzie na wlocie nurtu do płani. Sznur musi bardzo dobrze pływać, natomiast przypon, z żyłki 0,12, powinien tonąć. Dlatego przed łowieniem warto go odtłuścić płynem do mycia naczyń. Waga nimf powinna być tak dobrana do warunków łowiska i grubości przyponu, żeby tonęły powoli. Nurt wody pomaga  prowadzić przynętę, bo utrzymuje ją  nad samym dnem.
Łowimy podobnie jak suchą muszką. W  trakcie spływania co jakiś czas nadrzucamy sznur. Należy bez przerwy obserwować końcówkę przyponu. Dlatego dobrze jest pęczek jaskrawej i nietonącej włóczki uwiązać  tam, gdzie linka łączy się  z przyponem. Każde zatrzymanie sznura, każde przytopienie lub zniknięcie jaskrawego znaczka kwitujemy zacięciem.
Inaczej jest przy krótkiej nimfie. Gdy  zauważymy  stado świnek, podchodzimy do niego pod prąd. Świnki są o wiele bardziej płochliwe niż lipienie, ale trochę mniej niż klenie. Im szybszy jest  prąd, w którym świnki stoją, tym dla nas lepiej, mają bowiem mało czasu na to, by się przyglądnąć naszej przynęcie. Najskuteczniejszy jest zestaw ze skoczkiem. Dolną nimfę traktuje się jako obciążenie. Górna, lżejsza, jest nimfą łowną. Wagę dolnej nimfy trzeba dobrać tak, żeby nie grzęzła w dnie,  ale równocześnie prąd wody nie może jej wynosić  ku powierzchni. Powinna się cały czas trzymać w pobliżu dna. Dlatego w pudełku trzeba mieć zapas nimf o różnym dociążeniu.
obrazekBrań świnki nie nauczymy się rozpoznawać podczas  jednej wyprawy. Moment, w którym trzeba zaciąć, jest bardzo krótki i dlatego połów świnki wspaniale ćwiczy refleks. Samozacięcia trafiają się bardzo rzadko. Nie radzę zacinać w chwili, gdy w wodzie zobaczymy błysk, bo źle zacięta świnka się spina i wtedy pozostaje tylko znaleźć sobie inne łowisko.
Zaciętą świnkę holujemy ostrożnie, jest bowiem bardzo waleczna, a   przy tym umiejętnie wykorzystuje prąd wody. Dlatego staramy się ją przeciągnąć poza żerowisko, żeby nie spłoszyła reszty stada. Świnka, zwłaszcza w pierwszej fazie holu, spływa z prądem. Pozwalajmy jej na to, ciągle przy tym kontrolując napięcie zestawu. Nie warto stosować grubszego przyponu niż 0,14 mm,  bo wtedy ilość brań wyraźnie się zmniejsza. Jeżeli przypon jest właściwy i zachowujemy spokój, złowienie nawet kilkunastu ryb nie jest trudne. Pamiętajmy jednak, żeby wyholowane świnki, jeżeli chcemy je uwolnić, nie wypuszczać w łowisko, lecz paręnaście metrów niżej, bo inaczej wypuszczona ryba spłoszy całe żerujące stado. Połów świnek jest wspaniałą szkołą łowienia na nimfy i to nie tylko dla muszkarzy początkujących. Jednocześnie pozwala wykorzystać  południowe godziny ciepłych dni, kiedy to ryby łososiowate wolą żerować o świcie i zmroku.
 Kazimierz Żertka