KARP OLI

W zbiorniku zaporowym Rybnik, złowiłem karpia ważącego 28,2 kg, który miał długość 100 cm. Ten karp jest znany innym wędkarzom. Wyciągali go już kilkakrotnie. Nadali mu imię Oli.












15 marca zająłem stanowisko numer cztery, które wcześniej zarezerwowałem. Na pierwszych trzech stanowiskach byli inni wędkarze. Jak się okazało byli to Grzegorz Gajda i Grzegorz Marczyński łowcy rekordowego karpia, który ważył 30,2 kilogramów. Obok nich łowił Damian Obłąk, to producent kulek proteinowych Karp-King, na które właśnie ten rekordowy karp został złowiony.
Od nich dowiedziałem się, że łowią od kilku dni. Najlepsze brania mieli do wczoraj. Od 11 złowili kilka karpi, największy miał 14 kg. Mieli też na kiju dużego suma, ale ten po długim holu się zerwał. W nocy zmieniła się pogoda. Zaczął padać deszcz, wiał silny wiatr i od świtu brania całkowicie ustały.
Opowieści były niezbyt zachęcające, ale towarzystwo tak doskonałych  wędkarzy mnie zmotywowało. Przygotowałem sprzęt  i zanęciłem łowisko mieszanką (było jej około kilograma) kulek w dwóch smakach, Biosquid (kałamarnica) i Biocrab (krab). Kulki robiłem samodzielnie z gotowych miksów i aminokompletów.  
Na włos przypiąłem kulki Biosquid i zarzuciłem zestawy na wprost stanowiska na około osiemdziesiąty metr. Od piątku do soboty miałem jedynie jedno branie. Złowiłem niezbyt dużego jazia. Ale w sobotę, już przed południem, pogoda się poprawiła. Przestał padać deszcz, ustał wiatr, zza chmur przebijało się słońce. W nurcie ciepłej wody, do którego jest najbliżej z pierwszych stanowisk zauważyłem spławy dużych ryb.
Postanowiłem że wyciągnę jeden zestaw i zarzuciłem go w inne miejsce. Wykorzystałem to, że stanowiska na lewo od mojego, były wolne. O jednym z nich, konkretnie o siódmym, wiedziałem, że kilkadziesiąt metrów od brzegu, karpie mają tam ostoję. Tam jest spokojna woda i lubią się wygrzewać. Mało kiedy w tym miejscu ktoś je niepokoi, bo na dnie są betonowe płyt, jakieś metalowe konstrukcje, nawet karcze i ogromna plątanina pourywanych żyłek i linek. Właśnie w ten rejon posłałem zestaw.
Na włos założyłem kulkę o smaku kałamarnicy i dowiązałem do haczyka siatkę rozpuszczalną wypełnioną pelletem oraz pokruszonymi kulkami Biosquid i Biocrab i całość zalałem boosterem o zapachu wątroby.
Długo na branie nie czekałem. Zestaw poleżał tylko kilka godzin. Branie miałem około piętnastej. Silne branie, zdecydowany odjazd, ale po zacięciu tylko przez krótką chwile karp walczył. Od pierwszej chwili czułem, że to duża ryba, ale hol trwał około dwudziestu minut.
Później krótka sesja zdjęciowa i karp w dobrej kondycji powrócił do wody.
Bogdan Kubisz
Ziębice