BRZANY, OKOŃ, LESZCZ, BOLENIE...

Wspomnienia wzmocnione kolorowym zdjęciem to pamiątka trwale nas łącząca z najprzyjemniejszymi chwilami wędkarskich wypraw. A kiedy jeszcze nasze sukcesy mogą podziwiać inni, którym także coś podpowiemy...

W tym roku wyjątkowo dostałem trzytygodniowy urlop. Od połowy sierpnia, przed jego rozpoczęciem kilka razy obficie zanęciłem łowisko w jeziorze Stara Dobrzyca. Co dwa, .trzy dni do wody wędrowały dwa wiadra gotowanej kukurydzy zmieszanej z pszenicą. Początek urlopu i wielkie nadzieje na duże ryby. Jeździłem codziennie wcześnie rano i łowiłem do godziny dziesiątej. Przed rozpoczęciem donęcałem trzema kilogramami kukurydzy z pszenicą, a co trzy dni wrzucałem do wody dziesięć kilogramów tej samej mieszanki. W pierwszym tygodniu złowiłem sporo leszczy, ale małych od 0,5 do 1,3 kg, które z powrotem wróciły do wody. Oprócz nich złowiłem dwa 2 kg liny, 4 kg karpia i 41 cm okonia. Łowiłem z gruntu ze sprężyną zanętową. Dwa pierwsze duże leszcze złowiłem 27 sierpnia między godziną 5,30, a 6,30. Większy leszcz miał 69 cm długości i ważył 4,5 kg. Od tego dnia wyniki się poprawiły. 3 września złowiłem cztery duże leszcze o wadze od 3,6 do 4,83 kg 71 cm i był to mój najlepszy dzień. W tym roku dużo eksperymentowałem z przynętami, łowiłem na rosówki, makaron, ziemniaki, ale najskuteczniejsza była kanapka złożona z kukurydzy i białych robaków. Najlepsze wyniki miałem przy ciepłej, pochmurnej pogodzie i wietrze z południowego wschodu. Okazałego leszcza 5,25 kg 73 cm i okonia 39 cm razem ze mną sfotografował wędkarz ze Szczecina, ale do tej pory nie otrzymałem zdjęć.
Stanisław Adamcewicz
Resko


7 września wiał lekki południowo-zachodni wiatr, niebo było lekko zachmurzone, a temperatura powietrza wynosiła około 12 stopni Celsjusza. Wybrałem się z kolegą na wschodni brzeg zbiornika Lena II. Moim zdaniem z tej strony jest najlepsza miejscówka na zbiorniku. Łowy zaczęliśmy około szesnastej. Zacząłem od łowienia małą obrotówką gdyż obławiałem pas wody wzdłuż trzcin. Po pół godzinie zmieniłem przynętę na cięższą, wobler o wadze 21 gramów, i łowiłem nim w większej odległości od brzegu. Po kilku dalekich rzutach następuje mocne uderzenie i natychmiastowy odjazd ryby. Gdy wykonałem zacięcie szczupak wyskoczył z wody, był ogromny. Po niedługiej walce ryba poddała się i zaczęła  płynąć do brzegu, ale ciągnęła w stronę trzcinowiska. Podciągnąłem ją do siebie, jednak pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem szczupak znowu odpłynął. Gdy następnym razem miałem go przy brzegu był na tyle zmęczony, że podebrałem go bez żadnego problemu. Ważył 9.1 kg i miał 102 cm długości. Ryba wzięła na głębokości około 0.5m i jakieś 35 metrów od brzegu. Jest to mój największy szczupak.
Radosław Blok
Rokitnica

  Okoń. Złowiłem go 15.10.2010r w miejscowości Dirkshorn w Holandi waga 1.20 kg 44 cm na 9 cm białe kopyto. Hol trwał 5min.

25 października podczas spiningowania w Starej Brdzie w Bydgoszczy, perłowym kopytem, złowiłem leszcza, który ważył 3.30 kg i miał 63 cm długości. Przyjechałem na ryby z zamiarem złowienia szczupaka. Po dwóch godzinach mam tylko jedyne branie, a po kilku minutach walki leszcza. Złowiłem już na spining leszcze, ale nigdy takiego dużego.

Szóstego listopada w Brdzie w Bydgoszczy, na 7cm perłowe kopyto złowiłem szczupaka, który ważył 7.50 kg miał 105 cm długości. Tego dnia wybrałem się nad Brdę z zaczynającym wędkarstwo 8-letnim siostrzeńcem. Wcześniej też bywał ze mną na rybach, ale wtedy, jak na złość, nic nie mogłem złowić,a chcę żeby młody łyknął bakcyla. Po półtorej godzinie mam branie. Od razu wiedziałem, że to ogromna ryba. 10 min walki podbieram rybę rękoma, jak wszystkie inne. Radość była ogromna.
Tomasz Borowski
Bydgoszcz

Jesienią głównie łowi się szczupaki, sandacze lub okonie, a mnie koledzy opowiedzieli o brzanach, które pojawiły się w kanale powodziowym we Wrocławiu. Jest to kanał odprowadzający nadmiar wody, wpływający do Wrocławia, o szybkim i dobrze natlenionym nurcie. W dniu 14 października, z kolegami po kiju, postanowiliśmy łowić brzany metodą gruntową.
Łowiłem feederem z koszykiem zanętowym. Brań nie było zbyt dużo, ale jak już coś podeszło to naprawdę dużego, głównie płoć, jazie i klenie. O godzinie 8.45, potężne szarpnięcie jakby to zrobił duży kleń. Po krótkim holu piękna płoć ląduje w podbieraku. Ma 1 kilogram i 41 cm długości. Piętnaście minut później kolejne branie tak mocne, że wędka jak wystrzelona z procy, wyskakuje z podpórek, a ja w ostatniej chwili łapię ją za dolnik. Ryba wybiera 20 m żyłki z kołowrotka mimo, że hamulec był dokręcony dosyć solidnie. Po jakimś czasie udało mi się pompować rybę do brzegu ale ona znowu odpłynęła wybierając około dwudziestu metrów żyłki, jak gdyby nigdy nic. I tak kilka razy. Dopiero po 15 minutach udaj mi się zobaczyć, że to brzana. Ryba jest ogromna, za duża do podbieraka. Ląduję ją wyślizgiem.
Brzana ma 4,70 kg i 80 cm długości.
Marek Małolepszy
 Wrocław


Ostatni dzień sierpnia, kiedy z kolegą wypływamy na nocne spiningowanie na Zbiornik Żywiecki. Pływamy po znanych miejscówkach. Są to spady dna  na zalanym korycie Soły. Spodziewaliśmy się okoni i sandaczy, a tu tylko jakieś delikatne brania. Łowiliśmy od dziesiątej wieczorem do pierwszej w nocy. Teraz, skoro nic nie bierze, postanowiliśmy się przespać na łódce. O czwartej zaczęliśmy spiningować. W przedświcie zawsze jest najwięcej brań, ale jak się okazało, nie dzisiaj. Popłynęliśmy do zatoki Łękawka na okonie. Na 35 gramowej główce miałem seledynowego rippera z czerwonym ogonkiem. Rzuciłem zestaw za burtę z myślą trolingowania na czas dopłynięcia do zatoki. Było tak około kilometr. Silnik elektryczny pchał nas w kierunku brzegu. Nagle wędka się wygięła z kołowrotka wysnuwała się plecionka. W pierwszej chwili pomyślałem, że to szczupak. Kolega zatrzymał silnik, a ja walczyłem z rybą Kiedy po kilku minutach pokazał się przy powierzchni zobaczyłem sandacza. Ale już po kilku chwilach miałem się przekonać, że holuję niemałego bolenia.
Miał 81 centymetrów i ważył 5,5 kilograma. Wziął przy dnie w miejscu w którym było około sześciu metrów głębokości, przy uskoku dna, z takiego stanowiska z jakiego normalnie łowi się szczupaki.
Wojciech Mazur
Bielsko-Biała