FINLANDIA - pierwsze spotkanie


Do Finlandii pojechałem na zaproszenie Marka Koźmica, którego w rejon miasta Kemijarvi, położonego przy kręgu polarnym, zagnała potrzeba stworzenia lepszych warunków, aniżeli miały w Polsce, swoim psom husky oraz pasja do uprawiania ekstremalnego sportu jakim jest powożenie zaprzęgów złożonych z psów.


DUSZA NA SWOIM MIEJSCU

Oglądałem wiele miejsc w Laponii szwedzkiej i fińskiej – opowiada Marek – ale kiedy tu dotarłem wiedziałem, że znalazłem swoje miejsce na Ziemi. Później dowiedziałem się, że Lapończycy powiadają o takich chwilach - „dusza przyszła na swoje miejsce”. Zadomowiłem się, psy, których mam kilkanaście, czują się świetnie i dzięki nim mam w zimie utrzymanie. Przyjeżdżają do mnie turyści z Wenezueli, Meksyku, Hiszpanii, Włoch i korzystają z uroków polarnej zimy, której u siebie nigdy nie doświadczą. Zapraszam także rodaków, a każdego obawiającego się polarnego zimna i podróży po śnieżnych pustkowiach saniami do których są zaprzęgnięte psy zapewniam, że mogą przyjechać jak stoją. Od chwili w której wysiądą z samolotu będą pod pełną opieką, a na podróż sańmi i biwaki w pustkowiach przy temperaturach poniżej trzydziestu, a nawet czterdziestu stopni Celsjusza otrzymają odzież dostosowaną do panujących warunków.  Wcześniej nie muszą jej kupować, a to znacznie obniża koszty polarnych eskapad, które i tak są niemałe. Sześciodniowy pobyt w którym są wyprawy zaprzęgami złożonymi z psów, pełne wyżywienie i wiele innych lapońskich atrakcji, w tym może być również wizyta u Świętego Mikołaja, to koszt 700 Euro.

Nord - Arctic Circle Office
Raakuntie 1
98-720 Suomutunturi
Finland

Tel. +358 41 72091 14
e-mail: biuro@nordtravel.pl
www.nordtravel.pl

 
Od dwóch lat Marek zajmuje się również organizowaniem wycieczek dla wędkarzy. Wcześniej z wędkowaniem nie miał do czynienia. Zrządził przypadek. Na ryby przyjechali znajomi z Polski. Przy nich złapał bakcyla. Nic dziwnego bo ryb tutaj dostatek taki, że złowienie nawet niewprawnie posługującemu się sprzętem, żadna sztuka. Krok po kroczku poznał problematykę, rozpoznał bazę, poznał miejscowych przewodników wędkarskich, zapoznał się z grupą ludzi tworzącą wspólnotę usługową dla turystów. Każdy z nich, w tej wspólnocie, prowadzi indywidualny turystyczny interes a razem tworzą jeszcze bogatszą ofertę. Przy tym zawsze są mobilni i co najważniejsze tańsi od reklamowanych biur podróży. Marek – polski przyczółek w Laponii – ściśle współpracuje z nimi. Jeżeli więc będziecie chcieli przyjechać tutaj na ryby, co gorąco polecam, traficie na Marka, który skieruje Was do przyjaciół i pomoże w osobistych kontaktach. Przyjeżdżając na ryby do Laponii musicie się liczyć z kosztami, od osoby, 400 Euro za tygodniowy pobyt w domku z pełnymi wygodami i pościelą lub 200 Euro za taki sam czas pobytu w domku ze sławojką i własną pościelą. Ale w domku jest opalana drewnem sauna, świetnie wyposażona kuchnia z lodówką, przed domem łódka, a sam domek, jeden od drugiego, oddzielony jest kilkaset metrami lasu.






Nasz domek. Przed nosem kilometr wody, w lewo i w prawo po tyle samo, ale to tylko zatoka innej, trochę większej zatoki z której można wypłynąć na ogromne jezioro długości kilkudziesięciu kilometrów połączone z innym, jeszcze większym...


 
Od Helsinek, miejsca w którym wysiedliśmy z promu, do Kuusamo dzieli na osiemset kilometrów. Nawierzchnia dróg bardzo dobra, podawana na znakach maksymalna prędkość poruszania się jest rzeczywistą dlatego, że ruch na drogach jest niewielki. Przez większą część trasy dozwolona prędkość to 100 kilometrów na godzinę. Na każdym skrzyżowaniu, o ile to nie jest autostrada ograniczenie do 80 kilometrów i znak informujący o fotoradarze. Parkingi czyste, wiele z nich bardzo ładnie położonych.
W pewnym miejscu zatrzymuje nas oryginalny obrazek. Torfowe pole, na nim setki niby to strachów na wróble, każdy z bogatą czupryną, wszystkie odziane w kolorową, wyszukaną odzieżą.
Okazuje się to smażalnia placów, której właściciele w taki oryginalny sposób próbują zachęcić przejezdnych do zatrzymania się. Przy smażalni sklepik, też rodzinny interes, a w nim domowe konfitury, suszone mięso, wyroby z drewna, tkaniny i skóry.
Obok sklepiku znajduję mapę, jak jeż, upstrzoną szpilkami. Z rozmowy, z miłą Laponką, „na migi” dowiaduję się, że każdy ma wbić szpilkę w miejsce w którym mieszka. Na mapie, gdzie Polska, siedem szpilek, w tym cztery nasze. Gęsto zaś od szpilek na Holandii i Belgii, sporo na terytorium Niemiec. Później dowiem się, że przez dwa minione lata rząd Finlandii wyłożył w tych krajach spore środki na turystyczną propagandę.
Jedziemy dalej do rejonu Kuusamo.


 
Nam Polakom Kuusamo znane jest z dwóch rzeczy. Skoczni narciarskiej na której Małysz zwyciężał i z przynęt spiningowych, które noszą nazwę miasta.
Skocznia położona jest na stoku wzniesień (około 400 mad poziom morza), które stanowią wododział. Z południowych stoków spływają wody do Bałtyku, zaś ze stoków północnych strumienie i rzeki niosą wody do ogromnych jezior, a dalej, przez Rosję do morza Białego.
Skocznia się prezentuje, ichniejsze Krupówki a jakże, bogate kolorowe i nowoczesne, ale stoków narciarskich to Zieleńcowi mogą pozazdrościć. Że jednak Finowie naród przemyślny dosypują górkę na górze, żeby stok przedłużyć i za kilka lat móc rozgrywać alpejskie konkurencje.


Wniesienia wprawdzie niewysokie bo raptem kilkusetmetrowe, ale widok z nich imponujący – lasy i woda, lasy i woda, lasy i woda, gdzieniegdzie przecinka.
Te przecinki to szutrowe drogi,których nawierzchni pozazdrościć by mogła nasza niejedna krajówka. Na szutrze kamień nieraz walnie w podwozie więc najszybciej osiemdziesiątką bo szuter potrafi być śliski jak lód. Dziur i wyboi na tych szutrowych drogach prawie nie ma, a jedynym niebezpieczeństwem, nakazującym zdroworozsądkowo zwolnić, są łosie i renifery.
Krąg polarny to granica, a w zasadzie strefa powyżej kręgu, umowna. Obejmuje Finlandię, Norwegię, Rosję i Szwecję i wyznaczają ją wolno żyjące renifery. Żyją wolno, są własnością człowieka o czym świadczą czerwone obroże w których mają zamontowane przekaźniki GPS.
W górne biegi rzek znajdujących się w zlewni Bałtyku docierają trocie i łososie. W tej części Finlandii występują sandacze. W zlewni północnej sandaczy nie ma, ale w jeziorach można łowić, poza szczupakami, okoniami, jaziami, wysrebrzone trocie jeziorowe, a w rzekach duże, dorastające siedmiu kilogramów pstrągi. Jest to endemiczna forma pstrągów nazywana przez Finów pstrągami brązowymi.
Jezior i rzek się tutaj nie zarybia. Naturalne tarło, któremu nikt nie przeszkadza w zupełności przyrodzie i ludziom wystarcza. Wyjątek stanowi wylęgarnia na rzece Kitkajoki wspomagająca sztucznym tarłem miejscową populację pstrągów bo podrośnięte pstrągi spływają do Rosji i później niewiele z nich wraca, jak twierdzą Finowie.
Od maja do połowy października to najlepszy czas na ryby. Również na runo leśne. Moc grzybów, których wysyp zaczyna się od połowy lipca, jagody, żurawina i żółte leśne maliny to wspaniałe uzupełnienie w dostatku ryb.
W następnym odcinku już o wędkowaniu, także o kilku potrawach tutejszej kuchni o których można powiedzieć, że podkreślają naturalne smaki produktów z których są przygotowywane.

 

W plecaku, torbie podróżnej, bagażniku samochodowym niemal każdego Fina, który wybiera się w podróż znajdziecie zawiniątko, które składa się z sosnowej szczapki i pasemka kory brzozowej. Te drewna, nawet kiedy są mokre zapalają się od byle iskry. 


Co rusz małe odcięte jeziorka pozostawione we władanie przyrodzie. Ciekawe, rybne, chociaż trudno dostępne bo brzegi mają grząskie, torfowe. Tylko przy drodze takich jeziorek jest niezliczona ilość.



Przy trasie prowadzącej z Kuusamo na północ jest w grupie kilka sklepów z pamiątkami. W jednym z nich ekspozycja okolicy. Pierwsze wrażenie, że kiczowata i zapewne jest taka. Przedstawia jednak przestrzenie okolicę, wododziału, położenie miejscowości, układ dróg i terenów narciarskich w tym skoczni. Nawet rzeki są przestrzenie zademonstrowane. To czyjeś prywatne przedsięwzięcie w które włożył ogrom środków i pracy.


Punkt informacji turystycznej w Kuusamo. Tutaj można kupić licencje wędkarskie i myśliwskie. Uzyskać informacje ustnie i z zapisów elektronicznych. Można kupić bardzo dokładne mapy, zamówić przewodników, ustalić trasę wędrówek i zapewnić na niej miejsca noclegowe.