KALWA WIELKA

Kalwa Wielka na Pojezierzu Olsztyńskim, zwana też Kalwą Dużą, a przez miejscowych zwyczajnie Kalbą, nie należy do gigantów - ma tylko 562 ha - ale intryguje niezwykle urozmaiconą, atrakcyjną dla wędkarzy linią brzegową. Pełno tu zacisznych, dobrze nagrzewających się zatoczek zachęcających do zakotwiczenia łodzi. Dla porównania: długość brzegów największego tutaj Jeziora Łańskiego (1042 ha) jest o blisko 2 km krótsza od linii brzegowej Kalwy Wielkiej. W niektórych miejscach brzegi jeziora są płaskie i podmokłe, a w innych stromo opadają do wody.



Ryby popierane przez rybaków to przede wszystkim węgorze. W Kalwie sporo jest szczupaków, których najwięcej łowi się w zatokach. Metrowe szczupaki nie należą do rzadkości, ale je trudno złowić, gdyż przez większą część roku trzymają się sielaw, które, niegdyś liczne, dziś niestety znikają z tego jeziora. Ze względu na postępujące zanieczyszczenie wody, której jakość w niektórych zatokach, zwłaszcza przy Pasymiu, spadła do III klasy, od kilku lat zaczęto wprowadzać sandacza. Sandacze w Kalwie Wielkiej przyjęły się znakomicie i stały się już wędkarską atrakcją. Rybacy łowią już nawet sztuki siedmio-, ośmiokilogramowe. Okoni jest mnóstwo, aż za dużo- mówią w gospodarstwie rybackim. W sieci wpadają najczęściej średniaki, ale wśród nich trafiają się nie tak znów rzadko i kilowe garbusy. Od czasu do czasu zdobyczą rybaków stają się wielkie karpie ważącej po 10 - 12 i więcej kilogramów.  Nikt nie wie dokładnie skąd się wzięły, jednak są i... rwą sieci i wędki. Nie można tego powiedzieć o leszczach, kilo to standard, dwa już okaz w tym jeziorze.


Największa głębokość wynosi niewiele ponad 31 m. Przeważają głębokości 7 - 10 m, ale ukształtowanie dna jest bardzo urozmaicone. W pobliżu kilkunastometrowych głębi można trafić na wypłycenia i podwodne górki, gdzie wśród moczarki kryją się dorodne płocie, czatują spore szczupaki, uwijają się stada drobnicy i okoni. Sporą część dna pokrywają podwodne łąki, w głębszych partiach zalega gruba warstwa dennych osadów, które stanowią dobre żerowiska leszczy. Tylko miejscami na dnie jest piasek, żwir, a nawet rumowiska kamieni. Przy tak dużej różnorodności warunków w jeziorze, określonym jako leszczowe, żyją duże płocie, szczupaki, liny, okonie, węgorze, sandacze i sielawy,
Miejscowi wędkarze są zdania, że szansa na dobry połów w Kalwie Wielkiej jest taka sama jak na jeziorach Pluszne lub Łańskie, które zaliczane są do łowisk specjalnych i z tego tytułu pobiera się tam dodatkowe opłaty.
Wędkarze z Pasymia, nastawiając się na łowienie płoci, stosują wyłącznie ciasto, które jest skuteczną przynętą zarówno przy łowieniu z brzegu, jak i z łodzi, tam gdzie dno niezbyt gęsto porasta moczarka kanadyjska.
Dobrymi łowiskami okoni są miejsca, gdzie podwodna łąka przechodzi w 10-metrowy spad. Trafiają się nawet sztuki kilogramowe. Łowi się je na niewielkie obrotówki według następującego przepisu: Wyrzucamy blachę jak najdalej od łodzi i czekamy, aż opadnie na dno. Wtedy podrywamy ją energicznie, zwijając żyłkę ze znaczną prędkością. W tej fazie powinno nastąpić branie. Jednak latem największą szansę na duże sztuki daje żywiec. Zresztą duży okoń na ogół nie interesuje się robakami. Brania są tu bardzo delikatne. Im większy okoń, tym więcej czasu poświęca na zapoznanie się z przynętą. Spławik najpierw pokazuje skubnięcia, nieznacznie się zanurza, by po chwili wypłynąć na powierzchnię, potem powoli znika pod wodą i znów się wyłania. Jeżeli założymy na haczyk niewielkiego żywca, duże okonie biorą zdecydowanie i spławik szybko znika pod powierzchnią.
Maciej Zdzienicki



PASYM
Miasto założone przez Krzyżaków w roku 1386. Od XVI wieku znany ośrodek targowy i produkcji kafli. W XVII w zniszczone i spalone przez Tatarów. W roku 1807 na plebani tutejszego kościoła ewangelickiego nocował Napoleon. Wojska napoleońskie splądrowały miasto. W roku 1945 Pasym został całkowicie zniszczony, a mieszkańcy miasto opuścili. Po wojnie Pasym utracił prawa miejskie.