Zdjęcie znad wody

WĘGORZ - RYBA TAJEMNICZA


Nazwałem węgorza tajemniczą rybą dlatego, że choć człowiek interesuje się nim już prawie 2400 lat, naukowcy ciągle różnią się w poglądach na wiele zasadniczych zagadnień z jego biologii. Już w IV wieku przed naszą erą rozrodem węgorza zajmował się Arystoteles, ale dopiero pod koniec XVIII wieku stwierdzono, że węgorz rozmnaża się przez składanie ikry, zaś w pierwszej połowie XIX wieku ustalono różnice płci. W 1922 roku odkryto, że larwy węgorza (leptocefale) pojawiają się masowo w Morzu Sargassowym. Dowiedziono zatem, że węgorz rozmnaża się w taki sam sposób jak wiele innych ryb.


Spróbujmy prześledzić losy węgorza od momentu, gdy opuszcza on wody śródlądowe w celu odbycia tarła, aż do czasu, gdy do tych wód wchodzi nowe pokolenie węgorzyków.
Bodźcem do wędrówki na tarło jest prawdopodobnie początek rozwoju gruczołów płciowych. Spływ na tarło rozpoczyna się wiosną, zaś tarło trwa od końca zimy do połowy lata. Węgorz pokonuje drogę na tarlisko, wynoszącą około 9 tys. km, z prędkością 13 - 30 km dziennie. Wynika z tego, że zdaniem jednych naukowców jego wędrówka trwa trzysta dni, zaś zdaniem innych nawet dwa lata. W tym czasie nie przyjmuje pokarmu, zanika mu przewód pokarmowy (następuje degeneracja jelita), więc do tarliska dociera wychudzony i po odbyciu tarła ginie. Niektórzy naukowcy twierdzą, że węgorze w ogóle tarliska nie osiągają, lecz giną w czasie wędrówki. Fakty jednak są takie, że węgorz europejski do tarliska dopływa i że to jego leptocefale wędrują do brzegów Europy. Może więc zapas tłuszczu nagromadzonego w czasie żerowania w wodach śródlądowych i przyujściowych wystarcza mu do spełnienia życiowej misji, jaką jest podtrzymanie gatunku? Może racja jest po stronie tych naukowców, którzy czas jego wędrówek na tarliska określają maksymalnie na trzysta dni lub nawet mniej?
Od czterdziestu sześciu lat człowiek dysponuje batyskafem. Wielu biologów twierdzi, że właśnie z batyskafu obserwowano tarło węgorzy, ale w tym samym czasie inni głoszą, że dotychczas jeszcze nikt ich tarła nie widział (tę odmienność zdań co do faktów pozostawiam bez komentarza). Różnice poglądów dotyczą także głębokości, na jakiej tarło węgorza się odbywa. Zgodność panuje co do głębokości maksymalnej wynoszącej rzekomo tysiąc metrów, lecz jeśli o najmniejszą głębokość chodzi, to jedni twierdzą, że jest to 400 m, a inni, że 200 m. Węgorz zaliczany jest do ryb ciepłolubnych, więc zdaniem ichtiologów nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że wędrują na tarło do ciepłych wód Atlantyku blisko wybrzeży Ameryki Środkowej. Tymczasem w strefie jego tarła na głębokości tysiąca metrów temperatura wody wynosi prawdopodobnie zaledwie kilka stopni C! Również w tej kwestii nie ma więc zgodności, chociaż nauka dysponuje batyskafem!
Z zapłodnionej ikry rodzą się leptocefale (larwy) i, unoszone przez Prąd Zatokowy, po trzech latach biernej wędrówki docierają do wybrzeży Europy. Tu przybierają postać małych węgorzyków i mając długość 6 - 25 cm wstępują do rzek, najliczniej we Francji i Anglii. Do wód środlądowych wchodzą tylko samice, osiągając w nich 2 m długości i ciężar 6 - 9 kg. Przebywają tam przez 6 - 20 lat, zaś dojrzałość płciową osiągają w wieku 9 - 12 lat. Samce pozostają w wodach przyujściowych przez 5 - 7 lat, osiągając długość zaledwie 50 - 55 cm i dojrzałość płciową w wieku 4 - 9 lat. Nietrudno zauważyć, że występuje tu wyraźna sprzeczność. Węgorz powinien pozostawać w wodach słodkich do początków rozwoju gruczołów płciowych, ewentualnie do czasu osiągnięcia pełnej dojrzałości płciowej. Tymczasem z przytoczonych danych wynika, że naukowcy „gubią” kilka lat albo: samice wychodzą z tych wód o trzy lata, samce o dwa lata za wcześnie, albo osobniki obu płci po uzyskaniu dojrzałości płciowej z niewiadomych powodów pozostają nadal w wodach słodkich i przyujściowych nawet przez kilka lat!
W trakcie takich dociekań i rozważań mimo woli nasuwają się pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź nawet w publikacjach naukowych. Na przykład nie doszukałem się choćby wzmianki o zachowaniu dorosłych węgorzy wprowadzonych sztucznie do jezior, zwłaszcza takich, które nie mają połączeń z innymi zbiornikami lub ciekami i znacznie od nich oddalonych. Czy w takich warunkach dojrzewają płciowo, czy szukają drogi na tarlisko? Inne pytanie: jakie węgorze łowią rybacy w Bałtyku, daleko od wód przyujściowych i nie tylko w czasie wędrówki na tarło, skoro są wśród nich również osobniki o długości znacznie przekraczającej 55 cm?
Na koniec pozwalam sobie dorzucić dwie uwagi z mojej wędkarskiej praktyki. Zaliczanie węgorzy do ryb nocnego żeru nie ma żadnego uzasadnienia (w ogóle podział ryb na dzienne i nocne uważam za nieporozumienie). Łowiłem je w ciągu dnia i to wcale nie przypadkowo, na przykład w jeziorze Wicko koło Jarosławca (Pomorze) i w Jeziorze Strykowskim koło Stęszewa (Wielkopolska). Zdecydowaniem w braniach  i ich częstotliwością w ciągu dnia wcale nie ustępowały innym rybom. Zresztą naukowcy w tej kwestii wypowiadają się ostrożnie: węgorz żeruje „zwykle” nocą lub „głównie” w nocy. Na podstawie własnego doświadczenia trudno mi się też zgodzić z poglądem, że węgorz jest rybą ciepłolubną. Najwięcej łowiłem ich każdego roku (przez kilkanaście lat z rzędu) w pierwszej połowie października często podczas paskudnej pogody, w zimne, mokre i bardzo wietrzne wieczory, kiedy woda była o wiele chłodniejsza niż latem. Mógłby ktoś powiedzieć, że przecież węgorz musi nagromadzić zapas tłuszczu na wiosenną wędrówkę, a od listopada do marca znajduje się w stanie odrętwienia. Ja jednak łowiłem go także (razem z miętusem!) w czasie gorącego lata, na wpływach zimnej wody (!) na głębokości 8 - 10 m, a poza tym w październiku brały także „sznurowadła”.
Andrzej Remlein