ŻWIROWNIA KOBIERNICE

Przy drodze z Kęt do Bielska-Białej, tuż za mostem na Sole, leży wieś Kobiernice. Warto do niej zajrzeć z dwóch powodów. Na górującym nad wsią wzgórzu znajdują się ruiny średniowiecznego zameczku Wołek, a tuż za wałem odgradzającym Kobiernice od Soły są dwa atrakcyjne wyrobiska pożwirowe.


Zagospodarowano je już na początku lat osiemdziesiątych, gdy tylko zakończono tam wydobywanie kruszywa. Powstały dwa przylegające do siebie zbiorniki: południowy, zwany małym, i północy - duży. Ich łączna powierzchnia to wprawdzie tylko 9 hektarów, ale są na tyle atrakcyjne, że przyciągają wędkarzy z bliższych i dalszych okolic. Wielu z nich rezygnuje z łowienia w pobliskich zbiornikach w Tresnej i Porąbce, bo wolą ciszę i spokój nad niewielką wodą w Kobiernicach. Linia brzegowa obu zbiorników jest bardzo rozczłonkowana. Brzegi są wysokie i przeważnie zarośnięte, ale jest też wiele wygodnych  stanowisk osłoniętych od wiatru i słońca.

Jeszcze bardziej urozmaicone jest dno obydwu zbiorników. Na próżno szukać tam choćby jednej płaskiej półki. Same górki, dołki, rowy i spady. Dużo jest wypłyceń sięgających niemal pod powierzchnię, a w kilku miejscach nad wodę wystają miniaturowe wysepki. Średnia głębokość małego stawu wynosi  około dwóch metrów, duży jest o metr głębszy. Dno jest żwirowate, umiarkowanie zarośnięte. Woda bardzo czysta. O zakwitach nie ma nawet mowy. Oba zbiorniki połączone są przepustem pod rozdzielającą je groblą.

Niemal do każdego miejsca można dojechać samochodem po kamienistej polnej drodze. Specjalnie dla wędkarzy powstał nawet niewielki parking. Latem nikt wędkowania nie zakłóca, bo kąpiel w wyrobiskach jest zakazana. Zresztą plażowicze i tak wolą płynącą tuż obok płytką Sołę.

Od dziesięciu lat żwirownią zajmuje się miejscowe koło wędkarskie. Stawy są regularnie zarybiane. Do wody trafiają głównie handlowe karpie, amury, a z drapieżników przede wszystkim szczupaki. Większość karpi jest wkrótce wyławiana, ale ocalałe sztuki dorastają do znacznych rozmiarów. Karpie o wadze 8 - 10 kg nie należą do rzadkości, choć nie wszyscy dają sobie radę z wyholowaniem takich ryb, a doświadczeni karpiarze raczej tu nie zaglądają.

Oprócz karpi codzienną zdobyczą wędkarzy są karasie i okonie. W dużym zbiorniku pływają wyrośnięte amury i kilka tołpyg pstrych. Wpuszczono je tu przed laty, by przetrzebiły nadmiernie rozrośnięte podwodne zielsko. Szczupaki łowi się głównie na żywca. Wśród wędkarzy krążą opowieści, że parę lat temu złowiono tu szczupaka długiego na 130 cm. Na taki okaz zapewne nie ma co liczyć, ale szansa na spotkanie z metrowym szczupakiem jest spora. Od czasu do czasu trafiają się także metrowe sumy. Podczas wielkiej powodzi w 1997 r. Soła zalała żwirownię, dlatego zdarza się tu złowić świnkę, brzanę, jelca lub klenia.

Jarosław Kurek