SMAK I WĘCH

Woda jest doskonałym rozpuszczalnikiem dla wielu substancji chemicznych. Ryby sporo z nich wyczuwają węchem. Ale jak z tej mnogości woni wyodrębniają zapach pokarmu? Naukowcy wysunęli hipotezę, że w ich mózgach powstaje jego chemiczny obraz.



Ryba, która co najmniej kilka razy zetknęła się z jakimś pokarmem, tworzy sobie jego wzorzec, coś w rodzaju chemicznego odcisku palców. Jest on przez pewien czas zapamiętywany i wykorzystywany. Dobrym tego przykładem było zachowanie amurów w pewnym akwariowym doświadczeniu. Gdy do wody dodano ekstraktu z rzęsy, którą te ryby chętnie zjadają, amury szukały pokarmu przy powierzchni wody, czyli tam, gdzie w rzeczywistości mogły się rzęsy spodziewać. Natomiast pod wpływem zapachu larw ochotki kierowały się do dna. Zapach niesie więc nie tylko informację, że pokarm jest, ale także jaki on jest i gdzie go trzeba szukać.

Żerowanie ryb to złożony proces, w którym można wyróżnić trzy podstawowe fazy: pobudzenie, szukanie i jedzenie. Żeby nastąpiła faza pierwsza, oprócz pojawienia się zapachu w środowisku ryba musi być jeszcze gotowa na przyjęcie tego bodźca. Gdy nie ma ochoty żerować - bo np. akurat przeżywa kulminację godów, jest bardzo zimno, zmieniło się ciśnienie albo w pobliżu czyha groźny drapieżnik - na zapach jedzenia nie zareaguje. Jeżeli takich szczególnych okoliczności nie ma, ryba, po krótkiej fazie pobudzenia (niepokoju), zaczyna pokarmu szukać. Najpierw pływa w rozmaitych kierunkach i w ten sposób lokalizuje źródło zapachu. Żeby ustalić, gdzie zapach jest silniejszy, musi się do niego to zbliżać, to oddalać. Gdy wreszcie ustali kierunek, płynie już po linii prostej. Ostatni etap to schwytanie pokarmu. Jest on wtedy ostatecznie sprawdzany, czy rzeczywiście nadaje się do zjedzenia.
Ryby, nawet blisko spokrewnione, nieco inaczej reagują na bodźce zapachowe. Te, które żyją w wodach stojących, np. karp, karaś, płoć, gdy poczują zapach pokarmu, najczęściej od razu płyną powoli w kierunku jego źródła. Ryby rzeczne, jak kleń, jaź, kiełb, wykonują w różne strony ruchy o charakterze skoków, które pozwalają im szybko odnaleźć pokarm w bystrym nurcie. A spieszyć się muszą, bo inaczej prąd wody zniesie pokarm zanim do niego dopłyną. Ryby rzeczne nie mają też czasu na to, by długo schwytany pokarm smakować. Bardzo rzadko zdobycz wypluwają, bo łatwo mogłyby ją stracić. U ryb z wód stojących wypluwanie i powtórne chwytanie występuje bardzo często. Mogą one trzymać pokarm w pysku nawet kilkanaście sekund, zwykle jednak na sprawdzenie jego przydatności wystarcza im jedna lub dwie sekundy. Wniosek stąd, że z zacinaniem nie ma co zwlekać.
Do wykrywania i lokalizowania pokarmu służy rybom nie tylko węch, ale i smak. Ponieważ wrażliwość obu tych zmysłów na różne substancje się nakłada, trudno określić, który z nich akurat jest ważniejszy. Dlatego u ryb raczej powinno się mówić o jednym tzw. zmyśle chemicznym. Anatomicznie te zmysły są jednak wyraźnie rozdzielone, podobnie jak u ludzi i innych lądowych kręgowców.

Zmysł węchu u ryb to dwa worki znajdujące się na głowie pod skórą tuż przed oczami. Każdy z nich ma dwa otwory: przedni (wlotowy), którym woda wpływa do środka, i tylny (wylotowy). Niektóre ryby, np. ciernik i głowacze, mają tylko po jednym otworze prowadzącym do komory węchowej. Większość ryb, w przeciwieństwie do innych kręgowców, nie ma natomiast połączenia nozdrzy z jamą gębową.

Każdy worek wyścielony jest nabłonkiem, w którym znajdują się komórki czuciowe, reagujące na zapach. Im komórek więcej, tym węch jest czulszy. Dlatego nabłonek w workach jest zwinięty w fałdy. Węgorz, który jest znany z bardzo czułego węchu, ma od 69 do 93 fałdów w worku, natomiast okoń jedynie od 13 do 18. Pośrednie miejsce z 34 - 36 fałdami zajmuje leszcz.

Ryby, jak i inne zwierzęta kręgowe, smak odbierają dzięki kubkom smakowym. Są to zgrupowania wielu komórek, ale właściwych komórek smakowych jest wśród nich od 5 do 60. Ryby wyraźnie różnią się od pozostałych zwierząt rozmieszczeniem kubków. Występują one bowiem u nich nie tylko w jamie gębowej, ale także na skórze całego ciała: na głowie, tułowiu, także na płetwach, nawet ogonowej. Szczególnie dużo kubków smakowych na skórze, nawet 90 proc., mają ryby karpiowate, sumy i piskorzowate.

Ponieważ kubki smakowe z wnętrza pyska i z zewnętrznej strony ciała przekazują informacje do mózgu innymi nerwami, u ryb rozdziela się zmysł smaku na dwa podsystemy: smak wewnętrzny i zewnętrzny. Co ważne, zdolność wykrywania różnych substancji chemicznych przez te podsystemy nie jest taka sama. Pełnią one też odmienne funkcje. Smak wewnętrzny bada pokarm, który już został chwycony. Na tej podstawie ryba decyduje, czy go połknąć, czy wypluć. Smak zewnętrzny służy do lokalizowania pokarmu, gdy ryba znajduje się już blisko niego. Jest to więc wspomaganie węchu.

Żeby poczuć smak, smakowany obiekt musi się zetknąć z kubkiem smakowym. Nie dotyczy to jednak kubków na skórze. Mogą one odbierać bodźce na odległość, ale niezbyt wielką, prawdopodobnie nie przekracza ona 25 cm. Tymczasem węch może wykryć pokarm już z odległości 100 m.

Zdolność wyczuwania smaków i zapachów u ryb jest bardzo duża. Węgorz potrafi wykryć obecność niektórych substancji, gdy do jego nozdrzy trafi tylko jedna jej molekuła. Strzebla potokowa ma smak na cukier 512 razy czulszy niż człowiek, a na sól 184 razy. Tymi dwoma zmysłami ryby wyczuwają też bardzo dużo substancji, o wiele więcej niż zwierzęta lądowe. Świetnie na przykład wykrywają aminokwasy, choć ich stężenie w wodzie jest nieznaczne. Nie ma się jednak co dziwić, to przecież główny budulec organizmów zwierzęcych, którymi ryby się żywią.

Doskonale rozwinięte zmysły węchu i smaku mają ryby z rodziny karpiowatych, co wykorzystują wędkarze wabiąc je zanętami. Jednak ryby te żerują w różny sposób, różnie więc też mają owe zmysły wykształcone. Są przecież wśród nich dzienni drapieżcy (boleń) i planktonożercy (np. ukleja, słonecznica), czyli wzrokowcy, i zjadacze zwierząt dennych (płocie, karpie, brzany), do czego bardzo pomocne są węch i smak. Sporo o znaczeniu konkretnych zmysłów w życiu tych ryb mówi budowa ich mózgu. Poszczególne bowiem jego części zawierają ośrodki, które zbierają i analizują informacje z danego narządu zmysłu. Duże ośrodki wskazują, że dany zmysł jest ważny.
Na tej podstawie karpiowate zostały podzielone na pięć grup. Do pierwszej należą płoć, wzdręga, jelec, kleń i jaź. Ryby te mają dobrze rozwinięte ośrodki wzrokowe, a w umiarkowanym stopniu zmysły węchu i smaku. Żerują w dzień, głównie w strefie otwartej wody. Drugą grupę stanowią karpiowate poszukujące pokarmu głównie przy pomocy węchu i smaku. Wzrok i linia naboczna są u nich wykształcone umiarkowanie. Do tych ryb zalicza się karpia, lina, brzanę i kiełbia. Sprawnie żerują one w nocy, wzrok bowiem nie jest im potrzebny do szukania pokarmu. Wszystkie mają wąsy i szczególnie dużo kubków smakowych na skórze. Zostały nawet nazwane „skin tasters”, co można przetłumaczyć jako „smakujące skórą”, w przeciwieństwie do poprzedniej grupy „smakujących pyskiem” (mouth tasters).

Do następnej grupy zostały włączone ryby co prawda żerujące w różny sposób, ale ze sobą blisko ewolucyjnie spokrewnione. Są to: rozpiór, sapa, leszcz, krąp i certa. Mają one dobrze rozwiniętą linię naboczną i wzrokowe ośrodki w mózgu. Znaczenie zmysłów węchu i smaku rośnie u nich w takiej kolejności, w jakiej zostały wymienione. Rozpiór jest planktonożercą, do żerowania potrzebuje więc dobrego wzroku. Podobnie sapa, która w stopniu nieco większym od rozpióra uzupełnia dietę organizmami dennymi. Dorosły leszcz żywi się prawie wyłącznie organizmami dennymi, przeważnie żeruje głęboko, więc przypuszczalnie wzrok nie jest mu wówczas bardzo potrzebny. Jednak przez pierwszych kilka lat życia leszcze zjadają głównie plankton, do czego dobry wzrok jest niezbędny.

Do kolejnej grupy zalicza się m.in. słonecznice, ukleje i ciosy. Są to wzrokowcy z dobrze rozwiniętą linią naboczną. Te ryby możemy więc określić jako „smakujące oczami”. Wabiąc ukleje zanętą trzeba zatem pamiętać, by była ona w wodzie widoczna w postaci chmury. Strzeblę potokową wydzielono samotnie do piątej grupy. Ma one jednocześnie bardzo sprawny i wzrok, i smak.

Porównując różne gatunki ryb badacze doszli do dwóch wniosków ważnych także dla wędkarzy. Zdolności węchowe ryb są bardzo podobne u gatunków ze sobą spokrewnionych, natomiast ich preferencje smakowe różnią się znacznie. Inaczej mówiąc zapachem zanęty można zwabić różne ryby, jej smak trzeba jednak dobierać z myślą o konkretnym gatunku.

Waldemar Borys