Zdjęcie znad wody

BELONY Z ZATOKI GREISFALDZKIEJ



Łowienie belon wśród Niemców jest bardziej rozpowszechnione aniżeli u nas. Sezon zaczyna się, podobnie jak u nas, od początków maja i nie zależy od człowieka tylko od przyrody. W tym bowiem czasie belony zbliżają się do brzegów w celu odbycia tarła, a sygnałem jest data tylko temperatura wody.

DUŻE OKONIE Z MAŁEJ WODY


Moja przygoda z wędkarstwem rozpoczęła się przed sześciu laty. Podczas pobytu w Niemczech poznałem ciekawego człowieka, wędkarza co się zowie,  co to już niejedną medalową rybę złowił. Nazywa się Lothar Kreuz, jest   emerytowanym dyrektorem gimnazjum z małego miasteczka Locknitz, oddalonego od Szczecina o 25 kilometrów.

FAJNA WYPRAWA


Syn mojego kolegi mieszka w Norwegii. Kiedy na Boże Narodzenie przyjechał do Polski, pochwalił się, że łowi tam ryby. Związki zawodowe, do których należy, mają do dyspozycji kwaterę w wędkarskim ośrodku na wyspie Tysnes. Składa się ona z dwóch dużych pokoi, salonu, kuchni i łazienki. Wygodnie może tam mieszkać sześć osób, a cena dla członków związków zawodowych i ich gości jest symboliczna. Tygodniowy pobyt kosztuje około tysiąca złotych, a do dyspozycji jest łódź z silnikiem. Oczy nam się zaświeciły,  kiedy oznajmił, że tę kwaterę zarezerwował dla nas. Nie miał z tym problemu, bo Norwedzy rzadko z takiego wypoczynku korzystają.

FINLANDIA - pierwsze spotkanie


Do Finlandii pojechałem na zaproszenie Marka Koźmica, którego w rejon miasta Kemijarvi, położonego przy kręgu polarnym, zagnała potrzeba stworzenia lepszych warunków, aniżeli miały w Polsce, swoim psom husky oraz pasja do uprawiania ekstremalnego sportu jakim jest powożenie zaprzęgów złożonych z psów.


Wiesław Dębicki

FINLANDIA - spotkanie w fabryce produkującej błystki Kuusamo



Kuusamo to piętnastotysięczne miasto położone osiemset kilometrów na północ od Helsinek. Tutaj znajduje się wytwórnia przynęt spiningowych Kuusamo
.

GŁOWACICA PO MONGOLSKU

We wrześniu zeszłego roku wyjechałem na trzytygodniową wyprawę do Mongolii. Tajmienie łowiliśmy w niewielkiej rzece Chulut (czytaj czulut), dopływie Selengi. Przez sześć i pół dnia spędzonych nad rzeką złowiliśmy około 50 tajmieni, największy miał 124 cm i ważył 16 kg. Oto garść praktycznych informacji dla osób, które też byłyby taką wyprawą zainteresowane.

JENISEJSKIE WĘDKOWANIE

Były to głównie szczupaki. Z brzegu, na blaszkę. Bywało, że tradycyjna wahadłówka zawodziła. Wtedy rzucałem obrotówkę. Nigdy nie wracałem z pustymi rękami. No dobrze – raz się zdarzyło.
Andrzej Will

KANADA - WĘDKARSKI RAJ

 
Szymon Ciach

KANADA - WĘDKARSKI RAJ cz.2

Zobaczcie i to. Zapraszam.
Robert Krzyszczak